Dziennik Polski - Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Dobra okazja, by w końcu odczarować Euroligę

Dobra okazja, by w końcu odczarować Euroligę

Koszykówka. W czwartej kolejce Euroligi kobiet Wisła Can-Pack Kraków zmierzy się dziś (godz. 18) na wyjeździe z Cargo Uni Gyor.
Po trzech tygodniach przerwy „Biała Gwiazda” wraca do rywalizacji w Eurolidze. Krakowianki są zdeterminowane, by odnieść pierwsze zwycięstwo w sezonie. Tym razem mają na to spore szanse.

Trenera Jose Hernandeza na pewno martwi jednak fakt, że ostatnio przymusową przerwę w treningu musiała zaliczyć Ewelina Kobryn. Polka już w poprzednim meczu, w lidze w Sosnowcu, grała relatywnie krótko, jak na gwiazdę zespołu. Przez kolejne dni leczyła przeziębienie, którego nabawiła się wcześniej. „Kurujemy się” - pisała na Twitterze na początku tygodnia. Robiła wszystko, by jak najszybciej wrócić do formy.

Mistrzynie Polski nadal nie mają na koncie euroligowego zwycięstwa, ale w ostatnim meczu, przed trzema tygodniami, były bardzo blisko osiągnięcia tego celu. Ostatecznie uległy ekipie Famila Schio jednym punktem. Teraz Hernandez i jego ekipa liczą na to, że w końcu uda się zanotować pierwszy triumf na europejskich parkietach. Zespół z Węgier to na papierze jedna z najsłabszych kadrowo drużyn w grupie A. Jest w takiej samej sytuacji jak Wisła - też przegrała do tej pory wszystkie trzy spotkania.

Tyle że w przypadku ekipy z Gyor kibice czekają na euroligowe zwycięstwo swojej drużyny już znacznie dłużej. Po raz ostatni triumf w tych rozgrywkach zespół ten odniósł… w styczniu 2013 roku. Był to też ostatni sezon, w którym drużyna z Węgier rywalizowała z Wisłą Can-Pack, wygrywając wówczas oba mecze z krakowiankami. Co ciekawe, triumf odniesiony wtedy w Krakowie był ostatnim wyjazdowym zwycięstwem ekipy z Gyoru w rozgrywkach Euroligi. Przed czwartkowym spotkaniem przypominał o tym bilansie z krakowiankami działacz Uni Gyor Andras Fuzy. W węgierskim klubie liczą, że historia zatoczy koło i Wisła znów okaże się dla nich „szczęśliwym” rywalem.

Te ostatnie niezbyt udane sportowo lata w historii Uni Gyor były pośrednią konsekwencją dramatu, jaki dotknął ten klub w 2013 r. Trzy lata temu, podczas podróży na mecz do Sopronu, autokar wiozący węgierski zespół miał wypadek. Generalny menedżer Peter Tapodi i szkoleniowiec Akos Fuzy zginęli, a jednej z koszykarek, Serbce Natasy Kovacević, musiano amputować nogę poniżej kolana. Inne zawodniczki zostały lżej ranne. Klub długo podnosił się po tej tragedii, choć wsparcie dla węgierskiej drużyny płynęło wtedy z całego koszykarskiego świata.

Później zespół z Gyor dokończył sezon w europejskich pucharach, ale przez dwa kolejne lata nie rywalizował już w Eurolidze. Zaliczył jedynie niezbyt udane występy w EuroCup. W końcu jednak wrócił do europejskiej elity. I choć nadal nie wygrywa, to w Gyor cieszą się tym, że znów mogą rywalizować z najlepszymi.

Tymczasem Kovacevic, po długim leczeniu i rehabilitacji, udało się wrócić do zawodowej koszykówki. W zeszłym sezonie występowała w barwach belgradzkiej Crveny Zvezdy. Grę z pełnosprawnymi zawodniczkami umożliwiła jej specjalnie skonstruowana proteza. Serbka została też ambasadorką młodzieżowego basketu przy FIBA, swoją postawą inspirując młode zawodniczki. Założyła również własną fundację, która ma wspierać sportowców w trudnej sytuacji. Teraz pracuje jako działacz belgradzkiego klubu.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się