To cud, że w tym wypadku nikt nie zginął!

To cud, że w tym wypadku nikt nie zginął!

Paweł Chwał

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Podróżujący autobusem mogą mówić o wielkim szczęściu, że nikomu nic poważnego się nie stało. Ciężarówka ma doszczętnie zniszczoną kabinę
1/17
przejdź do galerii

Podróżujący autobusem mogą mówić o wielkim szczęściu, że nikomu nic poważnego się nie stało. Ciężarówka ma doszczętnie zniszczoną kabinę ©Paweł Chwał

Ciężarówka wyładowana grysem zderzyła się z osobowym bmw i autobusem Gorlice - Kraków. W wypadku ranne zostały trzy osoby. Ruchliwa droga na południe od Tarnowa była zablokowana
Kierowca ciężarowej scanii nie ma wątpliwości, że cudem przeżył i z makabrycznie wyglądającego wypadku wyszedł bez szwanku. Jego samochód uderzył najpierw w osobowe bmw, później w autobus kursujący z Gorlic i zatrzymał się dopiero na barierach energochłonnych nad przepaścią.

Dramatyczne sceny rozegrały się wczoraj tuż po godz. 6 rano w Zabłędzy, na drodze wojewódzkiej nr 977 między Tarnowem a Tuchowem.

Ciężarówka z naczepą wyładowaną 26 tonami grysu zjeżdżała akurat ze wzniesienia od strony lasu w Piotrkowicach, gdy drogę zajechało jej bmw.

- W wyniku uderzenia samochód osobowy został odrzucony do pobliskiego rowu, co prawdopodobnie uratowało życie jego kierowcy. Na szczęście nie został wciągnięty pod koła ciężarówki i przejechany -tłumaczy asp. sztab. Paweł Klimek z tarnowskiej policji.

Scania po zderzeniu zjechała na przeciwny pas ruchu, którym od strony Tuchowa zbliżał się autobus relacji Gorlice - Kraków z 23 osobami w środku. Obaj kierowcy instynktownie skręcili kierownicami ostro w lewo, co ewidentnie zapobiegło tragedii.

- Pojazdy dosłownie otarły się o siebie, uszkadzając się wzajemnie. Gdyby doszło do zderzenia czołowego, z pewnością bez ofiar śmiertelnych by się nie obeszło - zauważa podinsp. Zofia Kukla, zastępca naczelnika tarnowskiej drogówki.

Ciężarówka wcisnęła się pomiędzy autobus a przydrożne bariery energochłonne. Strażacy musieli ewakuować podróżujących przez okno autokaru ponieważ wszystkie drzwi były zablokowane. W pojeździe uszkodzonych zostało kilka szyb.

Do szpitala zabrany został kierowca bmw, u którego stwierdzono złamania szczęki, a także dwoje pasażerów autobusu. Ich obrażenia okazały się jednak niegroźne i po przebadaniu mogli wrócić do domów. Przewoźnik podstawił zastępczy autokar, którym pozostali podróżni mogli kontynuować podróż do Tarnowa i Krakowa.

- Matka Boża w Tuchowie czuwa. Uczestnicy tego wypadku powinni na kolanach pójść do niej na trwający jeszcze odpust, aby podziękować za to, że tak to się skończyło - mówi mieszkaniec Zabłędzy, który niedługo po wypadku, słysząc syreny zjeżdżających się karetek i wozów strażackich, przybiegł na drogę zobaczyć, co się stało.

Odcinek trasy wojewódzkiej numer 977 między Tarnowem a Tuchowem to obecnie jeden z czarnych punktów na drogach w regionie. Praktycznie nie ma tygodnia, aby nie dochodziło tu do wypadków albo kolizji. Droga była wprawdzie remontowana kilka lat temu, ale już przygotowywana jest kolejna koncepcja jej przebudowy, która ma podnieść bezpieczeństwo. - Pojawią się przede wszystkim prawo- i lewoskręty oraz miejscami trzeci pas pośrodku, taki jak w Porębie Radlnej. W Zabłędzy wykonane mają być także chodniki wzdłuż drogi - wylicza Kazimierz Kurczab, zastępca burmistrza Tuchowa, który uczestniczy w rozmowach z Zarządem Dróg Wojewódzkich.

- Przebudowa drogi jest potrzebna, ale to przede wszystkim od kierowców zależy, czy jeżdżą bezpiecznie. A tutaj króluje brawura i jeszcze raz brawura. Każdemu się spieszy, nie patrzy na znaki i ograniczenia, co przy tak dużym ruchu sprawia, że o wypadek tutaj nietrudno - denerwują się mieszkańcy Zabłędzy.

Feralny odcinek drogi

Wczorajszy wypadek w Zabłędzy był kolejnym niebezpiecznym zdarzeniem, do którego doszło w ostatnim czasie na odcinku drogi nr 977 między Tarnowem i Tuchowem. W lutym, ledwie kilkadziesiąt metrów dalej, kierująca toyotą yaris wjechała pod koła ciężarówki. 25-latka zginęła na miejscu. Z kolei w grudniu śmierć w Zabłędzy poniósł 16-latek - pasażer opla astry, który wpadł w poślizg, uderzył w nadjeżdżającego z naprzeciwka seata i spadł z 6-metrowej skarpy. Innym razem, cztery osoby trafiły do szpitala po zderzeniu samochodu osobowego z ambulansem.


Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama