Podziękujmy mu za wolność

Podziękujmy mu za wolność

Halina Gajda

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Pan Eugeniusz miał niespełna 25 lat, gdy wybuchło Powstanie. Walczył w batalionie Parasol.

Pan Eugeniusz miał niespełna 25 lat, gdy wybuchło Powstanie. Walczył w batalionie Parasol. ©Halina gajda

Mamy to szczęście, że pośród nas żyje Eugeniusz Radomski, jeden z powstańców warszawskich. Zachęcamy wszystkich do włączenia się do akcji, której współorganizatorką jest posłanka Zielińska.
Pan Eugeniusz miał niespełna 25 lat, gdy wybuchło Powstanie. Walczył w batalionie Parasol.

Pan Eugeniusz miał niespełna 25 lat, gdy wybuchło Powstanie. Walczył w batalionie Parasol. ©Halina gajda

Mamy niewiele czasu, tylko do 25 lipca. Na to, by zrobić zdjęcie, obojętne czy pojedyncze, czy grupowe, rodzinne albo z paczką przyjaciół. Najważniejsze jest przesłanie: podziękowanie za wolność.

Społeczna akcja, której współorganizatorką jest Elżbieta Zielińska, posłanka Kukiz’15 zaczyna nabierać tempa. Inspiracją była postać Eugeniusza Radomskiego, ps. Zając, jednego z coraz mniej licznej grupy żyjących powstańców, mieszkańca Gorlic.


- Nie wchodźmy w dyskusję, czy Powstanie Warszawskie miało sens, czy nie. Pamiętajmy, że do walki ruszyli zwykli ludzie, dla których Ojczyzna była najwyższą wartością - podkreśla Zielińska.

Wyszedł z domu zostawiając rodziców

Pan Eugeniusz skończy w tym roku 98 lat. Pewnie już wie o akcji. Przez lata pielęgnował w sobie powstańcze wspomnienia. Choć od pamiętnego sierpnia 1944 roku minęło już 73 lata, dla niego wszystko rozegrało się jakby wczoraj. Wyszedł do pracy, do fabryki, ale od rana coś wisiało w powietrzu. Kolega powiedział mu: zjedz obiad, gdy wrócisz do domu, bo potem może nie być okazji. - Niedługo po powrocie z pracy ktoś zapukał do moich drzwi. To byli młoda dziewczyna i chłopak. Podali adres, kazali się bezzwłocznie stawić - opowiadał nam.

Wyszedł, nie żegnając się nawet z rodzicami. Miał przecież wrócić.

Dla powstańców był bezcenny. Urodzony na Woli, doskonale znał Stare Miasto. Klucząc pomiędzy bramami kamienic, wewnętrznymi podwórkami potrafił obejść całą dzielnicę.
13 zdjęć
Przejdź do galerii

Galeria dostępna tylko dla abonentów Dziennika Polskiego

Posiedzenie Rady Miejskiej na rynku w Gorlicach

Tak kiedyś wyglądały Gorlice! [ARCHIWALNE ZDJĘCIA]

Link do głównego zdjęcia

Posiedzenie Rady Miejskiej na rynku w Gorlicach ©Narodowe Archiwum Cyfrowe


Miejsce zbiórki zostało wyznaczone na cmentarzu ewangelickim, przy grobie Stefana Żeromskiego. - Te około trzydziestu osób, które przyszło na miejsce, w niczym nie przypominało żołnierzy - opowiadał. - Dopiero potem, jeśli udało się rozbroić jakichś niemieckich żołnierzy, mieliśmy panterki i hełmy, które przewiązywaliśmy biało-czerwoną tasiemką - opisywał.

1 sierpnia 1944 roku ostatni raz widział rodziców. Nie wie, czy zginęli w zbombardowanej kamienicy, czy rozstrzelali ich Niemcy.W powstaniu stracił wielu towarzyszy, czasem nawet nie znał ich imion. Tak, jak on przenosili meldunki, rozkazy. Ginęli na jego oczach, jak choćby najbliższy przyjaciel, chwilę potem, jak wyszli z kanałów w okolicach Parku Dreszera. - Chciał sprawdzić, jak głębokie są leje po bombach - opowiadał nam pan Eugeniusz. - W tym samym momencie nadleciał niemiecki bombowiec. Był bardzo nisko, dostrzegłem nawet twarz pilota. Sekundę później, zrzucił ładunek wybuchowy - wspominał.

Mogli liczyć tylko na kolegów

Piekło równe temu na ziemi, rozgrywało się w kanałach. Gdy Niemcy zorientowali się, że powstańcy wykorzystują je do przemieszczania się po mieście, przez włazy wrzucali granat albo worki z cementem, które miały spiętrzyć gromadzącą się w nich wodę. Dokładali do tego kawałki szyn i butle z gazem. Z takiej pułapki nie było ucieczki. Nie raz przedzierali się, brodząc w nieczystościach. Gdy ktoś osłabł, mógł liczyć tylko na pomoc kolegów. Pan Eugeniusz na własnych plecach wyniósł z nich dziewczynę wyczerpaną marszem. Gdyby ją zostawił, to tak jakby wydał wyrok śmierci.

Wpadł w ręce Niemców. Skierowali go do pracy w fabryce kabli w podwarszawskim Ożarowie Mazowieckim.

Ktoś powiedział mu, że kanałami może wrócić do Warszawy. Nie wahał się ani chwili.

Po wojnie nie miał czego szukać w Warszawie. Dano mu to wprost do zrozumienia. Wyjechał do Jeleniej Góry. Poszedł do pracy, poznał gorliczankę Marię, późniejszą żonę. W 1946 roku przyjechali do Gorlic.

Specjalnie na potrzeby akcji, na Facebooku powstał profil Podziękuj za Wolność. Pierwsi dołączyli już swoje zdjęcia, między innymi MZS nr 6, Zespół Szkół Zawodowych. Swoje podziękowania dla Eugeniusza Radomskiego przesłali harcerze z chorągwi ZHR Północ-Wschód - duch Szarych Szeregów w harcerstwie wciąż silny!

- Okażmy szacunek prostemu żołnierzowi, „Zającowi”, za poświęcenie i niezłomną postawę - zachęca posłanka Elżbieta Zielińska.


Jak wziąć udział w akcji - krótka instrukcja

1. Przygotuj kartkę z napisem „Dziękuję za wolność!”

2. Zrób zdjęcie sobie samemu, z rodziną, przyjaciółmi czy znajomymi. Do akcji zachęcamy absolutnie wszystkich i wszystkie grupy, stowarzyszenia, związki, koła itd! Liczymy na waszą kreatywność.

3. Prześlij zdjęcie na adres: podziekuj.za.wolnosc@gmail.com - termin nadsyłania mija 25 lipca 2017r.

4. Ze wszystkich nadesłanych zdjęć wybrane zostaną najlepsze, z których powstanie fotoksiążka. dedykowana specjalnie panu Eugeniuszowi Radomskiemu.




WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 13. "Cymbergaj"

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto
>>> Zobacz inne odcinki MÓWIMY PO KRAKOSKU

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama