XXIII Krakowskie Miodobranie. Użądlenia im nie straszne. Są...

XXIII Krakowskie Miodobranie. Użądlenia im nie straszne. Są dzięki nim zdrowsi [ZDJĘCIA, WIDEO]

Anna Agaciak

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Przemysław Szeliga w pasiece hodowlanej
1/21
przejdź do galerii

Przemysław Szeliga w pasiece hodowlanej ©fot. Anna Kaczmarz

Pasje. W ten weekend odbywa się XXIII Krakowskie Miodobranie. Jego organizatorzy zapraszają na pl. Wolnica i opowiadają jak pszczelarstwo może się stać sensem życia.
Mieszkańcy Krakowa mogą się w ten weekend zarazić pszczelarstwem. Wystarczy, że pojawią się na placu Wolnica. Tam zakochani w pszczołach na pewno chętnie opowiedzą im jak te owady stały się ich pasją i sposobem na życie. Obalą też mity, które narosły wokół tych sympatycznych stworzeń.


Autor: Anna Agaciak


Trzeba tylko uważać. Pszczelarze to gawędziarze i niejednego mogą wciągnąć to brzęczące hobby.

Kosmiczne początki

Przemysław Szeliga, prezes Zrzeszenia Pszczelarzy Krakowskich (ZPK), zainteresował się pszczołami mając lat 16. - Zauważyłem wtedy, że w naszym przydomowym sadzie w Łagiewnikach prawie nie było owoców - wspomina. - Sądziłem, że to przez brak pszczół w Krakowie. Myślałem, że nie ma tu ani jednego ula. Byłem w szoku gdy dowiedziałem się, że pszczelarzy jest wielu i mają ule. Postanowiłem pójść w ich ślady.

W drugiej klasie liceum, w 1998 roku, Przemysław Szeliga zaoszczędził na swój pierwszy ul. Choć przez rok przygotowywał się pilnie do zajmowania się pasieką, szybko okazało się, że wiedział niewiele. Nie było jeszcze internetu. Dostęp do fachowej wiedzy był ograniczony. Także środowisko pszczelarzy było wtedy bardzo hermetyczne. Ul kupił w najstarszym sklepie pszczelarskim w Krakowie na placu Szczepańskim. Owady przywiózł od znajomego.

- Ale wcześniej u nikogo nie praktykowałem. Byłem z tym zupełnie sam. Pierwsze wrażenie było niesamowite. Otworzyłem ul a tam ok. 50-60 tys. brzęczących owadów. Początkowo podchodziłem do ula ubrany jak kosmonauta, w grubych rękawicach i bez przerwy robiłem przeglądy doprowadzając owady do szewskiej pasji. Dziś nigdy bym już tak nie postępował - śmieje się.

Pszczelarstwo wciągnęło go na dobre. Mimo, że nie raz był przez pszczoły pożądlony, to go nie zniechęciło.

Monika Leleń sekretarz w ZPK zauważa, że do użądleń można się szybko przyzwyczaić. Oby ktoś tylko nie miał uczulenia na jad pszczeli. - Są plusy tych użądleń, pszczelarze nie chorują na reumatyzm - śmieje się.

Przemysław Szeliga widział uznanie w oczach kolegów, gdy poczęstował ich tuż po maturze pierwszym własnoręcznie odwirowanym miodem. Z biegiem lat uli przybywało. Pasja zajmowała coraz więcej czasu. Z wykształcenia jest urzędnikiem, ale szybko uznał, że pszczoły mogą być sposobem na życie. Postanowił zająć nie tyle produkcją miodu, co matek hodowlanych. Teraz zajmuje się już tylko tym.

Miejskie pszczoły

W Krakowie ule są od kilkudziesięciu lat. Stały najczęściej w przydomowych ogródkach. Na przykład 20 lat temu na os. Oficerskim jeden z członków stowarzyszenia miał nawet 40 uli. To było świetne miejsce dla pszczół przez bliskość tzw. pożytków czyli roślin miododajnych w Ogrodzie Botanicznym czy na Cmentarzu Rakowickim.

Teraz coraz częściej słyszy się o pasiekach na dachach. Ostatnio głośno było o pasiece na dachu Akademii Górniczo Hutniczej. Tamtejsze pszczoły z pięciu uli, prawie nie zauważane przez mieszkańców, zrobiły w tym roku kilkadziesiąt litrów lipowego miodu.

- Zdrowego miodu - zastrzegają krakowscy pszczelarze. Pszczoły zbierają nektar tylko ze świeżo rozwiniętych kwiatów, które nie zdąża się jeszcze zanieczyścić krakowskim smogiem. Dowodem na to są liczne, bardzo dokładne badania.

Krakowskie specjalizacje

W Krakowie funkcjonują dwie pasieki hodowlane produkujące matki pszczele. Jest też kilkanaście pasiek towarowych produkujących miód na sprzedaż oraz pasieki hobbistyczne, nie nastawione na zysk.

- Dla nas właśnie te amatorskie, małe pasieki są najcenniejsze z punktu widzenia przyrodniczego - zapewnia Przemysław Szeliga. Małe pasieki rozstawione równomiernie po terenie, powodują prawidłowe zapylanie roślin w całym mieście. Pszczoła lata bowiem na odległość 2-3 km. A zapylanie to najważniejsza rola tych owadów. Wartość jaką pszczoły wnoszą w gospodarkę w Polsce to ok. 5 mld zł.

Miodobranie z paradą

Dziś i jutro warto wybrać się na XXIII Krakowskie Miodobranie, aby zapoznać się z produktami pszczół. Będzie też okazja do dobrej zabawy.

W sobotę o godz. 14, po raz pierwszy w 23-letniej historii imprezy, odbędzie się „Parada Pszczół”. Rozpocznie się na Rynku Głównym a zakończy na placu Wolnica. W uroczystym marszu wezmą udział krakowscy pszczelarze w tradycyjnych, osiatkowanych kapeluszach. Będą mieć ze sobą tzw. podkurzacze z dymem lawendowym, który powinien zachwycić obserwatorów parady.

- Chcemy aby to był kolorowy korowód, atrakcyjny dla mieszkańców i turystów, dlatego zapraszamy całe rodziny w przebraniach z pszczelim motywem. Za najlepszy strój wręczymy specjalną nagrodę- zachęca prezes Szeliga.

W paradzie zobaczymy też bębniarzy i trzy fiaty 126p, które rok temu uczestniczyły w rajdzie po Europie pn. „Na ratunek pszczołom”.

Kolejna nowością będzie „Krwiobranie” w Muzeum Etnograficznym - w sobotę w godz. 10 do 15. Krew dla krakowskich szpitali oddawać będą pszczelarze, ale także wszyscy chętni mieszkańcy.

Trzecią nowością będzie wystawa planszowa pt. „Pszczoły mówią do nas”.

anna.agaciak@dziennik.krakow.pl

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo