Water Knights z Zabierzowa. Wodni Rycerze pragną stać się...

Water Knights z Zabierzowa. Wodni Rycerze pragną stać się ludźmi z żelaza

Artur Bogacki

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

W klubie Water Knights trenują zawodnicy i zawodniczki z Zabierzowa i okolic, a także z Krakowa
1/3
przejdź do galerii

W klubie Water Knights trenują zawodnicy i zawodniczki z Zabierzowa i okolic, a także z Krakowa ©Fot. archiwum

Sport. Reprezentanci zabierzowskiego klubu przygotowują się do występu w morderczych triathlonowych zawodach w Barcelonie.
Triathlonowy klub z Zabierzowa - Water Knights, czyli Wodni Rycerze, działa od kilku lat. Skupia ludzi, którzy wolny czas chcą spędzać aktywnie, lecz szukają czegoś wyjątkowego. W triathlonie trzeba wykazać się szczególnym hartem ciała i ducha - połączyć umiejętności biegowe, kolarskie i pływackie na długich trasach.

Water Knights startują w dużych zawodach w Polsce, sami je organizują, ale szukają też nowych wyzwań.
Powstał pomysł - i szybko został wcielony w życie - aby sprawdzić się w bardzo trudnej, a więc i prestiżowej imprezie, na morderczym dystansie ironman. 1 października w Barcelonie taką próbę podejmie 17 osób.

- Opłaty startowe już zostały zrobione, zarezerwowaliśmy noclegi w hotelu i przeloty. Już nie opłaca się zrezygnować - uśmiecha się Artur Czerwiec, zawodnik i trener z zabierzowskiego klubu, który także się wybiera do Hiszpanii.

- W ubiegłym roku wymyśliliśmy w klubie, że możemy wspólnie wystartować większą grupą. Zgłosiło się 17 osób. Trenują już od dłuższego czasu, na razie wszyscy wytrzymują. Liczę, że dotrwamy w komplecie - dodaje.

Triathlon w ostatnich latach w Polsce stał się bardzo modny, i nie chodzi wcale o sport stricte wyczynowy. W największych imprezach w naszym kraju liczba uczestników liczona jest w tysiącach (m.in. w 2016 r. w zawodach w Gdyni wystartowało blisko 4 tys. osób!), a wolne miejsca rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Co warte podkreślenia, zdecydowana większość startujących to amatorzy, a w tym gronie nie brakuje celebrytów.

Skąd taka popularność? Triathlon oferuje zróżnicowane zajęcia - składa się przecież z trzech różnych dyscyplin - a to tego daje możliwość stopniowania wyzwania. Jest np. dystans olimpijski, czyli: 1,5 km pływania, 40 km jazdy na rowerze i 10 km biegu. Wspomniany ironman jest na końcu listy; to marzenie chyba wszystkich, którzy zetknęli się z triathlonem - aż 3,86 km do przepłynięcia, 180,2 km jazdy na rowerze i, na deser, maraton (42,195 km) do przebiegnięcia.

Najlepsi na świecie wyczynowi zawodnicy potrzebują 8 do 9 godzin (oczywiście przy sprzyjającej pogodzie), aby ukończyć tę morderczą konkurencję (najlepszy czas w historii to 7:44.29 godz.). A startujący „rekreacyjnie” - jeszcze więcej. Jak pokazuje przykład Wodnych Rycerzy, do ekstremalnego testu można się przygotować, łącząc treningi z codzienną pracą. Szlak śmiałkom, którzy wybierają się jesienią do Barcelony, przetarło już trzech zawodników. Czerwiec, a także pracujący w dużej firmie Alfred Dawiec i rolnik Jan Jaroń, mogą się już tytułować Irona Manami, czyli „ludźmi z żelaza”. W 2016 roku prestiżowy dystans zaliczyli podczas zawodów w Klagenfurcie.

- To był taki zapalnik, zainspirowaliśmy innych naszych zawodników - potwierdza Czerwiec. Dodaje: - W naszym klubie są amatorzy, naprawdę bardzo różne osoby, głównie z Zabierzowa i okolicy, ale także z Krakowa. To nie jest tak, że w tym programie biorą udział osoby, które zapisały się w ubiegłym roku i już chcą startować w ironmanie. To ludzi, które od 2-3 lat regularnie się ruszają, startowali na krótszych triathlonowych dystansach. Teraz szukają nowych wyzwań, nowej motywacji. Chcą zrobić coś nieszablonowego.

Na przygotowania do startu trzeba poświęcić sporo czasu. - Treningi musimy godzić z codzienną pracą. W większości przypadków jest tak, że o godzinie 6 rano idziemy na trening pływacki, później do pracy, a po południu realizujemy pozostałe jednostki treningowe. W zależności od etapu przygotowań, trzeba wygospodarować 10-20 godzin w tygodniu - mówi Czerwiec.

Układa on ogólny plan przygotowań i jako trener pływania dba o tę część konkurencji. Pomagają także: olimpijczyk w chodzie sportowym Grzegorz Sudoł (bieg), Rafał Preis (trening siłowy) i Marcin Korzeniowski (kolarstwo). - Wspólnie czuwamy nad tym, aby ten plan był dobrze ułożony i każdy mógł się przygotować na miarę potrzeb i możliwości. Mamy przecież różne cele na ten występ. Jedni chcą po prostu dotrzeć do mety, inni poprawić swój czas. Ja zamierzam powalczyć kwalifikację na mistrzostwa świata w 2018 roku, które odbywają się na Hawajach. Trzeba być w czołowej piątce w swojej kategorii, startuję w M40 - mówi Czerwiec.

Water Knights mają już za sobą starty kontrolne w tym sezonie - w Półmaratonie Marzanny w Krakowie i Onico Półmaratonie w Gdyni. Przed wylotem do Hiszpanii jeszcze kilka miesięcy treningów oraz kolejne występy. Także u siebie. 13 maja w zabierzowskim kamieniołomie odbędzie się Onico Iron Dragon Cross Triathlon (od tradycyjnego triathlonu różnie się tym, że bieg i jazda obywają się w terenie, a nie po asfalcie), a 10 września przy Zalewie na Piaskach (Kryspinowskim) odbędzie się Onico Iron Dragon Triathlon Kraków (nas dystansie olimpijskim i w sprincie). Po nim można się już powoli pakować na wyjazd do Barcelony.

artur.bogacki@dziennik.krakow.pl

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama