Prowansja w Ostrowie: ogród pełen pachnącej lawendy...

Prowansja w Ostrowie: ogród pełen pachnącej lawendy przyciąga tłumy [ZDJĘCIA, WIDEO]

Marzena Rogozik

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

W falach fioletu fotografowie robią piękne zdjęcia dziecięce, czy ślubne
1/11
przejdź do galerii

W falach fioletu fotografowie robią piękne zdjęcia dziecięce, czy ślubne ©Fot. Wioletta Kawulak

Reportaż. Małżeństwo z podkrakowskiej miejscowości zaaranżowało piękny ogród, który tonie w odcieniach fioletu. Na pola pełne lawendy przyjeżdżają teraz ludzie z różnych miejsc Polski, by stanąć przed obiektywem aparatu i pobuszować wśród kwiecistych łanów.
Łany lawendy porastają aż 60 arów w otoczeniu łąk i pół na granicy Ostrowa i Kadzic, niewiele ponad 40 km od Krakowa. Kiedy Barbara i Andrzej Olendrowie zasadzili tu pierwsze krzewy o intensywnym zapachu, jeszcze nie wiedzieli, że wkrótce lawenda stanie się w Polsce bardzo modna, a ich „Ogród pełen lawendy” będzie chętnie odwiedzanym plenerem do sesji ślubnych czy rodzinnych.

Pracowite początki


Lawendę małżeństwo Olendrów posadziło pięć lat temu, ale przez pierwsze dwa lata wkładali w uprawę tylko swoją pracę, a nie uzyskiwali żadnych korzyści. - Krzewy się rozrastały, trzeba było je plewić i przycinać, dopiero w trzecim roku udało nam się zebrać kwiaty - wspomina Barbara Olender.

WIDEO: Lawendowy ogród w Ostrowie


Pomysł na lawendowe pole pojawił się zupełnie przypadkiem, choć miłość do przyrody w małżeństwie Olendrów tkwiła od zawsze. Oboje z wykształcenia są ogrodnikami i mimo, że dziś pracują w zupełnie innym zawodzie, o przyrodzie nie zapomnieli. - Zobaczyłam w telewizji program o uprawie lawendy w Polsce i byłam mocno zdziwiona, że tę roślinę można uprawiać na większą skalę również w naszym klimacie - cofa się myślą do tamtej chwili Barbara Olender.

Pomyślała wtedy: dlaczego nie możemy jej uprawiać na własnej działce? Mieli z mężem kawałek niezagospodarowanego pola i postanowili spróbować z mało znaną jeszcze w okolicy lawendą. Teraz ich 60- arowa działka robi furorę nie tylko w okolicy, ale i w całej południowej części kraju.

Moda na kwitnące fioletem namiastki Prowansji rozwija się z roku na rok. Pól porośniętych lawendą wciąż przybywa, jest ich już w Polsce ponad 20. Właściciele uprawiają na nich różne odmiany tej rośliny.

Na plantacji w powiecie proszowickim pojawiły się dwie odmiany wąskolistne. - Zanim posadziliśmy lawendę, najpierw przez długi czas dobieraliśmy odpowiednią odmianę, tak by była przede wszystkim mrozoodporna i mogła rosnąć w naszym klimacie - wspomina z kolei Andrzej Olender i dodaje, że sadzonki sprowadzili ostatecznie z Holandii.

Efektowne esy-floresy

Pole w Ostrowie porosła lawenda odmiany Munstead, czyli taka o jaśniejszej barwie, bardziej ekspansywna i rozłożysta. Kwitnie wcześniej niż Hidcote Blue, druga z odmian w „Ogrodzie pełnym lawendy”. - Hidcote Blue jest ciemniejsza i niższa od Munstead - wyjaśnia pani Barbara. - I cieszy się większą popularnością z powodu intensywnego koloru - dodaje.

Obie odmiany posadzone są na polu w kształt trójkątów, a przez środek wiodą kręte ścieżki, co sprawia, że z lotu ptaka wyglądają jak wijące się węże. W północnej części ogrodu właściciele posadzili odmianę Munstead, a na południu Hidcote Blue.

- Od samego początku nie chcieliśmy, by była to tylko plantacja produkcyjna, dlatego zaprojektowaliśmy z żoną ścieżki i zaplanowaliśmy, jak posadzić rośliny, by było kreatywnie - mówi pan Andrzej. Dziś oprócz lawendy w ogrodzie rośnie jeszcze 200 tys. innych roślin. Można tam zobaczyć m.in. różne odmiany berberysu, trzmieliny, trawy i wierzby, ale także irysy i liliowce oraz wiele innych drzew i krzewów. Właściciele chcą dzięki temu urozmaicić ogród na każdą porę roku. Kiedy jedne rośliny przekwitają, inne wciąż są atrakcyjne.

Lawenda nie jest zbyt kapryśną i wymagającą rośliną, ale przy tak dużej ilości, jaką uprawiają państwo Olendrowie, praca przy jej pielęgnacji jest bardzo czasochłonna. - Staramy się nie używać dużych ilości herbicydów, ale nasz lawendowy ogród leży wśród pół i łąk, więc chwasty się tu pojawiają - wyjaśnia pani Barbara. Całe pole trzeba wyplewić, na wiosnę zrobić cięcie pielęgnacyjne i ukształtować rośliny.

Lawenda jest rośliną wieloletnią i może kwitnąć nawet przez 15 kolejnych sezonów, a za każdym razem zbiór kwiatów jest bardziej obfity. Po kilku latach uprawy z jednej rośliny udaje się zebrać nawet 4-7 wiązek kwiatów.

Lawendzie niestraszne są warunki pogodowe, choć najbardziej lubi umiarkowane temperatury i stonowane słońce. - Po deszczu te kwiaty, które są nisko przy ziemi, są zabrudzone, więc nie nadają się do sprzedaży. Słońce zaś przyspiesza rozwój kwiatów, więc krócej można się nimi cieszyć i szybciej trzeba je zbierać - mówi właścicielka ogrodu.

Zbiory lawendy rozpoczynają się już w fazie pączka, potem gdy rośliny są rozkwitnięte. Kwiaty są ścinane ręcznie sierpem. W Ostrowie lawendowe żniwa rozpoczęły się miesiąc temu i potrwają jeszcze przez najbliższy tydzień. Odmiana Munstead nie będzie zbierana, właściciele zostawią ją dla owadów.

Fani fioletowego pleneru

Zebrane kwiaty z ostrowskiego ogrodu trafiają do kwiaciarni lub florystów, którzy wykorzystują je do tworzenia fantastycznych kompozycji kwiatowych. Część jest suszona i przeznaczana np. do wyrobu woreczków zapachowych. Lawendę można też wykorzystywać kulinarnie, do wyrobu soków, maści czy tłoczenia olejku lawendowego. - Rynku zbytu wciąż trzeba szukać. Nie jest to nie jest to łatwy produkt do sprzedaży - stwierdza pani Barbara.

Państwo Olendrowie na razie specjalnie się nie reklamują. Dopiero w tym roku zaczęli zachęcać do odwiedzania swojego ogrodu. Zrobili nawet „Dni Lawendy” podczas których można było odwiedzić ogród. Było to 18, 19, 25 i 26 czerwca. Ale tak naprawdę „Ogród pełen lawendy” jest otwarty dla każdego i można go odwiedzać przez cały czas. Największa popularnością lawendowe pole cieszy się wśród fotografów, którzy zabierają tu na sesje nowożeńców, rodziny spodziewające się dzieci, a nawet miłośników zwierząt ze swoimi pupilami.

Zaczęło się niewinnie. Najpierw wśród krzewów lawendy fotografowali się znajomi właścicieli, a potem dzięki założonemu przez córkę państwa Olendrów fanpage’owi siła fioletu przyciągnęła kolejnych, którzy chcieli stanąć przed obiektywem zanurzeni po kolana w lawendzie.

- Często codziennie mamy w ogrodzie kilka sesji - śmieje się pani Barbara. Odkąd lawenda zakwitła, mieli już około 30 sesji ślubnych, a zdarzają się także ciążowe, narzeczeńskie, z dziećmi, a nawet z psami. Chętni na buszowanie po lawendowym polu zjeżdżają do Ostrowa z okolicy, ale i ze Śląska, Zakopanego, Tarnowa czy Rzeszowa i wielu innych miejscowości. - Chętnych nie brakuje, ale najbardziej cieszy to, że potem do nas wracają - podkreśla właścicielka ogrodu.

- Ogród znalazłam przez przypadek w internecie, pojechałam i zachwyciłam się tym urokliwym miejscem - przyznaje fotografka Wioletta Kawulak--Franczyk. - Zrobiłam piękną sesję dziecięcą. To naprawdę inspirujące miejsce i bardzo sympatyczni gospodarze ogrodu - dodaje. Potwierdzają to także inni fotografowie. - Świetnie miejsce, nie ma drugiego takiego w okolicy i pewnie dlatego bywa tam strasznie tłoczno, bo chętnych do fotografowania nie brakuje - dodaje inna fotografka Joanna Łączna.

W ogrodzie, który nie jest ogrodzony żadną siatką, stoją skromne ławeczki, by mogli z nich korzystać odwiedzający.

Będzie produkt lokalny?

Prowadzenie ogrodu to dla państwa Olendrów tylko dodatkowa działalność poza pracą zawodową. Chcą go jednak stopniowo rozwijać. - Być może uda nam się nawiązać kontakt z okolicznymi restauracjami, które mogłyby urozmaicić swoje menu potrawami z dodatkiem lawendy, promując go jako produkt lokalny - oddaje się marzeniom pani Barbara.

Właściciele chcieliby także posadzić w przyszłym roku późniejszą odmianę lawendy, by wydłużyć atrakcyjność ogrodu. - Myślimy też o zaaranżowaniu kolejnych rabat i posadzeniu na nich ciekawych roślin - uzupełnia pani Barbara.

marzena.rogozik@dziennik.krakow.pl

Czytaj także

    Komentarze (5)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Lawenda

    Mm2 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 1

    Wczoraj byłam w lawendowym ogrodzie, nikt nie pobiera żadnej opłaty. Ani za sesje ślubne, czy inne, a mogliby gdyby tylko chcieli. Ludzi było mnóstwo, ciagle ktoś przyjeżdżał. Nie kazdy patrzy,...rozwiń całość

    Wczoraj byłam w lawendowym ogrodzie, nikt nie pobiera żadnej opłaty. Ani za sesje ślubne, czy inne, a mogliby gdyby tylko chcieli. Ludzi było mnóstwo, ciagle ktoś przyjeżdżał. Nie kazdy patrzy, zeby tylko z tego cos uzyskać/zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    urocze zaiste

    krk (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 14

    Ciekawe ile za sesje biorą w tym miejscu? Tyle co na Wawelu, czy jeszcze tak się nie cenią? A poza tym to bardzo to ładnie na zdjęciach wygląda, pewnie na żywo jeszcze lepsze robi wrażenie. Ładnie,...rozwiń całość

    Ciekawe ile za sesje biorą w tym miejscu? Tyle co na Wawelu, czy jeszcze tak się nie cenią? A poza tym to bardzo to ładnie na zdjęciach wygląda, pewnie na żywo jeszcze lepsze robi wrażenie. Ładnie, ładniezwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Bez komentarza

    M2k (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Wcz

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    wez sie

    do roboty leniu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 21 / 1

    a nie za durne wpisy i nie zagladaj nikomu do kieszeni, badz dzentelmenem.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    lawenda

    Asia (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

    a zdziwisz się...

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama