Plaża nad Wisłą zamknięta na kłódkę [ARCHIWALNE ZDJĘCIA...

Plaża nad Wisłą zamknięta na kłódkę [ARCHIWALNE ZDJĘCIA PLAŻY W KRAKOWIE]

Piotr Tymczak

, Małgorzata Mrowiec

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

To już będzie drugi sezon, w którym plaża nad Wisłą będzie niedostępna. Inwestor nie likwiduje jej, bowiem czeka na opracowanie nowego planu dla bul
1/9
przejdź do galerii

To już będzie drugi sezon, w którym plaża nad Wisłą będzie niedostępna. Inwestor nie likwiduje jej, bowiem czeka na opracowanie nowego planu dla bulwarów ©Fot. Andrzej Banaś

Przestrzeń miasta. Od półtora roku trwa patowa sytuacja z plażą na rzece w rejonie mostu Grunwaldzkiego. Obiekty stoją puste i niszczeją bowiem ich właściciel nie ma pozwolenia na użytkowanie terenu. Miasto nalicza kary za bezumowne zajmowanie działki. Sprawa egzekucji nieruchomości trafiła do sądu. Inwestor czeka na zmianę planu zagospodarowania dla bulwarów. Liczy, że nowe przepisy pozwolą na wznowienie działalności. Do tego, aby opracować nowy plan radni zobowiązali prezydenta Krakowa. Problem jednak w tym, że urząd na razie niewiele zrobił w tym celu, aby powstał nowy dokument planistyczny dla nabrzeża Wisły.
Zapowiadają się drugie wakacje, podczas których krakowianie i turyści nie będą mogli korzystać z plaży nad Wisłą. Obiekt położony w sąsiedztwie dawnego hotelu Forum jest zamknięty, ogrodzony i niedostępny.


Autor: Piotr Tymczak

- Mamy sytuację patową i tracą na tym wszyscy: mieszkańcy, miasto i nasza firma - mówi Ivan Smanio ze spółki Sao Beach Investments, właściciel Plaży Kraków.
Wyjaśnia, że mieszkańcy nie mogą się opalać na piasku, korzystać z boisk, placu zabaw i basenu na rzece. Miasto nie ma wpływów z dzierżawy terenu, a inwestor wpływów, jakie przynosiła restauracja i basen.

Miasto nalicza jedynie kary za to, że obiekty plaży bezumownie nadal stoją nad Wisłą. - Z tego co wiem, to prezydent Krakowa może nawet jeszcze w tym roku rozwiązać ten problem - mówi Włodzimierz Pietrus, szef klubu PiS w Radzie Miasta, który zaangażował się w to, aby plaża funkcjonowała. Ma w tym pomóc uchwalenie miejscowego planu zagospodarowania „Bulwary Wisły II”. Problem w tym, że niewiele się dzieje w tym zakresie. Efekt jest więc taki, że o plaży nad Wisłą, która była dużą atrakcją, krakowianie mogą tylko pomarzyć.

Spór o restaurację

Plażę nad Wisłą otwarto w 2009 roku. Powstała w sąsiedztwie budynku po dawnym hotelu Forum, na terenie bulwaru Wołyńskiego, pomiędzy ulicami Ludwinowską, Konopnickiej a mostem Grunwaldzkim. W skład w kompleksu wchodzi plaża z piaskiem, ponad 150 leżaków, boiska do piłki i siatkówki plażowej, plac zabaw, a także komercyjny klub z restauracją i kawiarnią oraz otwarty basen umieszczony na barce przycumowanej do brzegu.

We wrześniu 2013 r. Rada Miasta Krakowa uchwaliła plan zagospodarowania przestrzennego „Bulwary Wisły”. Pozwala on tylko na niskie budynki przy plaży, wbudowane w wały rzeki, aby nie zakłócały widoku na Wisłę i okoliczne zabytki. Tymczasem obecna konstrukcja, w której funkcjonuje restauracja, góruje nad bulwarami. Plan powstawał, kiedy budynek już był gotowy, a inwestor miał ważną umowę z miastem do końca 2015 roku. Później nie dostał już zgody na plażę w obecnym kształcie. Mógł dostosować ją do wymogów planu. Ivan Smanio nie wyobrażał sobie jednak, aby pawilon restauracyjny wbudować w wał, m.in. ze względu na zagrożenie podtopienia obiektu i duże koszty.

Urzędnicy podkreślali jednak, że nie ma szans na ustępstwa, bowiem plan chroni cenne architektonicznie miejsce i budynek plaży musi zniknąć, aby nie zasłaniał widoku z ul. Konopnickiej na kościół na Skałce.

Ivan Smanio był gotowy przenieść plażę do innego miasta, w grę wchodziła Warszawa. Na sytuację zareagowali jednak radni miejscy, którzy w 2015 r. zobowiązali urzędników, aby przygotowali nowy plan „Bulwary Wisły II”.

Marnuje się unijna dotacja

Inicjatorem uchwały w sprawie nowego planu był radny Pietrus. - Plaża powstała przy wsparciu pieniędzy unijnych, czyli publicznych - zaznacza radny Pietrus. - Od początku uważałem to za marnotrawstwo, aby zezwalać na inwestycję, wydawać pieniądze, a później wszystko likwidować. Uważam też, że wyprowadzenie inwestora, który zagospodarowuje nabrzeże nie byłoby w interesie miasta.

Budowa plaży kosztowała ok. 7 mln zł, z czego dotacja z Unii Europejskiej to ok. 2,5 mln zł.

Nie można oczywiście przesądzać, że nowy plan dopuści plażę w takim zakresie w jakim jest obecnie. Ivan Smanio i radni czekają jednak na to, aby urząd przedstawił projekt planu. Do dziś nie mogą się doczekać.

Odpowiedzialna za planowanie w mieście wiceprezydent Elżbieta Koterba informowała, że dla uniknięcia jakichkolwiek wątpliwości przy tworzeniu planu miejscowego „Bulwary Wisły II”, urząd postanowił zlecić jego opracowanie nie pracownikom Biura Planowania Przestrzennego Urzędu Miasta, ale zewnętrznej firmie.

W magistracie zapytaliśmy, na jakim etapie są prace związane z tworzeniem nowego planu. Na razie nie otrzymaliśmy informacji w tej sprawie.

- Ogłoszono trzy przetargi i za każdym razem nie znaleziono projektanta. Mam informację, że prezydent podjął więc działania, aby plan powstał w ramach prac urzędu - usłyszeliśmy od radnego Pietrusa.

Na nowy plan czeka właściciel plaży. Wyjaśnia, że nie demontuje obiektów, skoro może się okazać, że mogą one tam stać. Jest gotowy na poprawienie wyglądu plaży. - Wielokrotnie to deklarowałem. I tak obiekty potrzebują remontu, tym bardziej, że od dłuższego czasu są nieużywane - zaznacza.

23 marca ubiegłego roku upłynął ostateczny termin, kiedy to przedsiębiorca miał uporządkować dzierżawioną działkę i zwrócić ją miastu. Skoro tego nie zrobił, to urząd nałożył na Ivana Smanio wysokie kary.

Naliczane jest 300 proc. stawki czynszu dzierżawnego miesięcznie: 32 tys. zł na rzecz gminy Kraków, 7 tys. zł na rzecz Skarbu Państwa.

Sprawa egzekucji terenu plaży przez miasto, po odwołaniach inwestora, trafiła do sądów. Obecnie zajmuje się nią Naczelny Sąd Administracyjny.

Bez budynków i dyskoteki

W mieście trwa natomiast dyskusja, czy plaża powinna ożyć w obecnym miejscu albo ewentualnie powstać gdzie indziej.

Maria Lempart, kierownik Domu Zwierzynieckiego - Oddziału Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (trwa tam teraz wystawa „Prawie wszystko o Zwierzyńcu”, na której można zobaczyć m.in. archiwalne zdjęcia ukazujące plażowanie) nie wyobraża sobie tej rozrywki w takim kształcie jak z lat 30. - Brudna już nawet na oko woda wiślana nie nadaje się do rekreacji, a poza tym zostały stworzone bulwary. Bulwary są za to znakomitym miejscem do spacerów, odpoczynku od zgiełku miasta. I do tego zostawiłabym Wisłę, a nie urządzania basenów i ogrodzonych miejsc plażowania - mówi.

Zdaniem Krzysztofa Jakubowskiego, publicysty i autora książek o Krakowie, który tropił historię plaż w naszym mieście, można by pomyśleć o niemal naturalnych plażach tylko tam, gdzie rzeka nie płynie w betonowym korycie, czyli bliżej Tyńca. - Natomiast nad Wisłą w samym centrum Krakowa byłbym za plażą, z małą kawiarenką, ale bez stawiania dwupiętrowych budynków z restauracją i fitnessem i robienia całonocnych dyskotek pod Wawelem - podkreśla Jakubowski.

Czar dawnych plaż

W Krakowie plażowano od połowy lat 20 XX w., a oficjalne zaczęło się to w 1930 roku, kiedy obok klasztoru norbertanek na Salwatorze, przy dzisiejszym ujściu Rudawy urządzono plażę „Krokodyl”. Brzeg Wisły przykrył nawieziony piasek, stanął drewniany budynek z szatniami oraz urządzenia sportowe. Plaża działała jednak krótko. Zdewastowała ją powódź w 1934 roku, czyli w piątym roku istnienia, potem następna w 1940, aż w końcu rozebrano całą infrastrukturę. Woda wypłukała z brzegu piasek i w latach 50. już nie było po tej plaży śladu. Najbardziej popularną plażą lat 30. XX wieku była ta nieopodal Wawelu, tuż przy moście po stronie Dębnik. - Jeszcze byłem użytkownikiem tej plaży - wspomina Jakubowski. Plaża, urządzona w 1933 roku przez wojskowych (dlatego nazywano ją oficerską), była wysypana piaskiem. Wystawiono tam też drewniany budynek na palach.

Koniec lat 40. to z kolei czas dużej popularności niewielkiej plaży naprzeciwko ujścia Wilgi, przy obecnym bulwarze Kurlandzkim. Ale najrozleglejsza i przyciągająca największe tłumy była plaża naprzeciwko Wawelu. Kąpano się przy niej pod okiem ratownika, zresztą kąpiel była tu generalnie bezpieczna, bo było dość płytko.

- W czasie tzw. lata stulecia w 1963 r., gdy panowały tropikalne wręcz upały, Wisła miała tak niski stan, że nawet dziecko mogło przez nią przejść na drugą stronę. Wtedy w wodzie przy plaży „Wawel” w najgorętsze dni kąpało się nawet 600 osób - mówi Krzysztof Jakubowski.

Plaż nad Wisłą w Krakowie było więcej - urządzanych, wysypywanych piaskiem, jak i dzikich. Do końca lat 60. ubiegłego wieku plażowanie - mimo wzrastającego zanieczyszczenia rzeki - było powszechną nadwiślańską rozrywką. - Oficjalnie skończyło się to wraz z obmurowaniem rzeki i spiętrzeniem wody w październiku 1965 roku, w związku z ukończeniem prac przy tworzeniu stopnia Dąbie. Woda w Wiśle podniosła się wtedy o około trzy metry i wprowadzono definitywny zakaz kąpieli w niej - wspomina Jakubowski.

Przyznaje też, że jeszcze, mimo zakazu, jeździło się pod koniec lat 60. na dzikie plaże w Przegorzałach, w rejon ul. Rybnej. Ale był to już schyłek pływackich wyczynów w Wiśle, która stawała się coraz brudniejsza.

Teraz można byłoby się kąpać tylko w basenie przy plaży koło dawnego hotelu Forum gdyby nie był zamknięty. Ivan Smanio podkreśla, że w ramach inwestycji zadbano o dostarczenie do plaży ujęcia wody i prądu. Zastanawia się, czy jeżeliby zlikwidował wszystko, to pojawiłby się inny inwestor, który skorzystałby z już istniejących instalacji.

Jan Machowski z magistratu informuje: - Wydział Skarbu Miast nie prowadzi postępowania dotyczącego dzierżawy nieruchomości na terenie bulwaru Wołyńskiego pod lokalizację plaży. Tego rodzaju działania będą prowadzone po zakończeniu sprawy poprzedniego dzierżawcy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:Dlaczego warto dbać o środowisko?

Źródło:Dzień Dobry TVN, x-news




Czytaj także

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    dajcie spokój

    fdsgv (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    prawdziwi krakowianie nie chcą jarmarków na każdej ulicy i alejce tylko estetycznego, uporządkowanego i nieskrępowanego zagospodarowania miasta, co już jest tylko w sferze marzeń bo jak teraz...rozwiń całość

    prawdziwi krakowianie nie chcą jarmarków na każdej ulicy i alejce tylko estetycznego, uporządkowanego i nieskrępowanego zagospodarowania miasta, co już jest tylko w sferze marzeń bo jak teraz wyburzyć gigantyczne blokowiska rodem z hindustanu które poustawiał machlojski i jego kumple z "dyweloperki" ? zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Machrowski Precz z oczu

    Krakus (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Gdybyśmy mieli normalnego prezydenta to żyli byśmy w przyjaznym mieście, bez smogu, bazgrolow na ścianach, pełnym parków i tej Bogu ducha winnego plaży nad Wisłą. ..a tak glosowaliscie na...rozwiń całość

    Gdybyśmy mieli normalnego prezydenta to żyli byśmy w przyjaznym mieście, bez smogu, bazgrolow na ścianach, pełnym parków i tej Bogu ducha winnego plaży nad Wisłą. ..a tak glosowaliscie na geriatrie to macie....!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama