Niepołomice. Szukają śladów po dawnych mieszkańcach

Niepołomice. Szukają śladów po dawnych mieszkańcach

Jolanta Białek

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Historia. Wracają wspomnienia o przedwojennej żydowskiej społeczności Niepołomic. W tym roku mija 75 lat od jej zagłady.
Rodzina Mamessów z Niepołomic, krótko przed rokiem 1939

Rodzina Mamessów z Niepołomic, krótko przed rokiem 1939 ©z archiwum Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Niepołomickiej

Przed II wojną światową nie było w Polsce małego miasteczka bez społeczności żydowskiej. Według spisu ludności, przeprowadzonego w roku 1931, w Niepołomicach mieszkało 480 Żydów, natomiast szacunkowe dane z lat 1938-1939 mówią o ok. 1000 takich mieszkańców.

- Żydzi stworzyli w Niepołomicach drugie niezależne miasteczko, mieli w nim wszystko, łącznie z zapleczem edukacyjnym i religijnym - mówiła Marzena Wilczyńska z Muzeum Niepołomickiego, podczas poświęconego izraelitom spotkania Klubu Poszukiwaczy Historii Niepołomic.

Przed rokiem 1939 były w miasteczku co najmniej dwie synagogi, cheder (szkoła), kirkut, żydowska łaźnia i ubojnia drobiu koszernego.
Żydzi mieli swoje organizacje dobroczynne oraz przedstawicieli w Radzie Miejskiej. Do tej pory przetrwała pamięć o tym, że Niepołomice miały swój Kazimierz. Tak nazywano rejon za dzisiejszym Centrum Dźwięku i Słowa, gdzie znajdowało się sporo domów żydowskich rodzin (prawdopodobnie tych uboższych).

Niepołomiccy Żydzi trudnili się przede wszystkim handlem. To do nich należały sklepy różnych branż oraz piekarnie przy miejskim rynku. Byli także właścicielami karczm, których w Niepołomicach i okolicy (m.in. na Jazach i w stronę Zabierzowa Bocheńskiego) było wówczas kilkanaście, oraz składów m.in. tytoniu, mąki, węgla i drzewa. Do znanych niepołomickich żydowskich rodzin kupieckich należeli: Mamessowie, Kalfussowie, Wolffowie, Mayerowie, Blumenfruchtowie, Wasserbergowie, Pinkesfeldowie. Wśród niepołomickich Żydów byli też prawnicy, lekarze i aptekarze oraz muzycy, przede wszystkim skrzypkowie.

Po przedwojennych Żydach przetrwały do dziś w miasteczku tylko nikłe ślady. Niewiele ponad to, co można znaleźć w archiwach oraz opowieściach przekazywanych w niepołomickich rodzinach z pokolenia na pokolenie. Do takich informacji dotarł Tadeusz Jasonek, pasjonat i badacz lokalnej historii.

- Żydzi mieli w Niepołomicach monopol na handel (w okresie międzywojennym - red.) i w którymś momencie kółko rolnicze na Jazach postanowiło się przed tym bronić. Zaczęło także skupować od mieszkańców cielaki, ale po wyższych cenach niż robili to Żydzi. Efekt tego był taki, że społeczność żydowska podała kółko rolnicze do sądu, oskarżając je o antysemityzm - opowiadał Tadeusz Jasonek podczas spotkania Klubu Poszukiwaczy Historii Niepołomic.

W dokumentach są m.in. zapiski także o pracy dawnego miejskiego samorządu. - Pod koniec XIX wieku, po roku 1890, ale przed rokiem 1900, podjęto na Radzie temat głosowania nad usunięciem z miasta składu węgla należącego do rodziny Mamessów. Jako powód podawano, że skład zagraża bezpieczeństwu pożarowemu. Na następnej sesji zjawił się Mamess, zapowiedział że wpłaca do miejskiej kasy 125 złotych reńskich, z czego część przeznacza na potrzeby straży pożarnej. I problem likwidacji składu węgla nie był już więcej poruszany - mówił Tadeusz Jasonek.

Siłą rzeczy wśród mieszkańców pozostało najwięcej wspomnień dotyczących wojennej tragedii Żydów, która miała miejsce latem 1942 roku. W tym czasie - mniej więcej od roku 1940 - żydowska społeczność miasteczka liczyła już ok. 2500 osób; w Niepołomicach zamieszkali m.in. izraelici przesiedleni z Krakowa.

W sierpniu 1942 roku hitlerowcy rozkazali Żydom z Niepołomic (a także m.in. z Dobczyc i Myślenic) zgromadzić się w Wieliczce, zapowiadali utworzenie tam getta. Prawda była inna. Wieliczka została otoczona przez Niemców, a ok. 10 tys. Żydów zebrano na łąkach bogucickich. Większość z nich przewieziono do obozów m.in. w Bełżcu, a ok. 1000 osób przetransportowano do Puszczy Niepołomickiej, gdzie rozstrzelano je w lasku zwanym Kozie Górki.

- Miałam wtedy kilka lat, pamiętam ten ich płacz do dzisiaj. Niemcy wieźli Żydów na furach, a oni płakali i krzyczeli. Myśmy wszyscy bardzo im współczuli - wspominała Janina Wójtowicz.

Inni uczestnicy spotkania Klubu Poszukiwaczy Historii Niepołomic mówili z kolei, że mogło być też tak, że część Żydów wiezionych przez hitlerowców do puszczy nie sądziła, że jadą na stracenie. - Oni myśleli, że jadą do Bochni (do getta -red.). Dopiero jak ciężarówki skręciły z ul. Bocheńskiej w las była rozpacz, bo zorientowali się gdzie i po co ich wiozą - opowiadano.

Czy ktoś z niepołomickich Żydów (tych, którzy mieszkali tu przed 1939 rokiem) przeżył Holokaust? Ta kwestia wciąż czeka na wyjaśnienie. - W latach 1945-1946 gmina kupiła parcelę w sąsiedztwie szkoły, przy dawnej ul. Kopernika od człowieka o nazwisku Wolff, a przed wojną faktycznie mieszkała tam żydowska rodzina o tym nazwisku - opowiadał Tadeusz Jasonek.

Około roku 1960 na Kozich Górkach stanął postument upamiętniający wojenną zagładę Żydów. Obelisk ten został zniszczony kilka lat później, pomnik który znajduje się w tym miejscu obecnie, jest z czasów późniejszych. - Udało mi się znaleźć zdjęcie z 1965 roku, przedstawiające pierwszy pomnik z Kozich Górek. Na obelisku jest napis, że został on postawiony staraniem Mamessa, który przed wojną był szefem gminy żydowskiej w Niepołomicach - mówiła Marzena Wilczyńska.

jolanta.bialek@dziennik.krakow.pl

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama