Dziennik Polski - Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Jaroszowiec. Jeśli szpitala nie będzie w sieci, grozi mu...

Jaroszowiec. Jeśli szpitala nie będzie w sieci, grozi mu likwidacja

Z projektu ministra zdrowia wynika, że Wojewódzki Szpital Chorób Płuc i Rehabilitacji w Jaroszowcu będzie poza główną siecią lecznic. Według dyrektora placówki jej likwidacja będzie stratą nie tylko dla Małopolski, ale całego kraju.
Wojewódzki Szpital Chorób Płuc i Rehabilitacji w Jaroszowcu może nie wejść do struktury rządowej sieci placówek medycznych, którą przygotowuje Ministerstwo Zdrowia. Może to oznaczać likwidację ośrodka. Jak zapowiada resort zdrowia, zmiany miałyby obowiązywać od połowy przyszłego roku. Z projektu wynika, że jaroszowiecka placówka będzie jedną z ponad 160, które znajdą się poza siecią.

Większość pieniędzy z budżetu szłaby na szpitale, które znalazły się w planowanej przez rząd strukturze. Tylko one miałyby zapewnione kontraktowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia. Te, które na tę listę nie trafią, o pieniądze będą musiały się starać w konkursach.

Groźba likwidacji
- Jeśli nie dostaniemy pieniędzy lub dostaniemy ich zbyt mało, to będzie oznaczać likwidację szpitala - nie ukrywa Krzysztof Grzesik, dyrektor WSCPiR. Przekonuje, że to byłaby ogromna strata nie tylko dla Małopolski, ale i całego kraju. Jaroszowiecka placówka to jedna z największych w Polsce leczących osoby chore na gruźlicę. Obsługuje Małopolskę, Śląsk i część województwa mazowieckiego. - W Otwocku jest największe centrum leczenia gruźlicy, ale ono nie będzie w stanie przejąć pacjentów z całego kraju - podkreśla dyrektor Grzesik.

W takiej sytuacji chorzy na gruźlicę będą trafiać do szpitali z różnymi oddziałami, gdzie pacjenci się ze sobą mieszają, a nie do izolatek, jakie są w Jaroszowcu. - Jeśli ktoś prątkuje, musi być odizolowany. Inaczej będzie zarażał innych - ostrzega Grzesik. Zwraca uwagę, że jeśli rząd zbagatelizuje walkę z gruźlicą, może dojść do takiej sytuacji, jaka panuje na Ukrainie.

W Polsce w ciągu ostatnich 6-7 lat stwierdzono 120 przypadków z gruźlicą lekooporną, czyli najtrudniejszą do wyleczenia, a u naszych sąsiadów - 15 tys. przypadków!

Decyzja za trzy miesiące
O przyszłość pracowników szef placówki się jednak nie boi. - Realizujemy misję, mimo że zdajemy sobie sprawę, jak niebezpieczne może być przebywanie wśród prątkujących osób, ale skoro dostajemy sygnał od rządu, że nasze działania są zbędne, można zmienić profil placówki. Ośrodek jest w świetnym miejscu - zauważa dyrektor. W Jaroszowcu mógłby choćby powstać dzienny dom opieki społecznej, oddział geriatryczny czy ośrodek do leczenia ciężkich przypadków astmy.

Z Małopolski problem z przetrwaniem mogą mieć także: Wojewódzki Szpital Okulistyczny, Krakowskie Centrum Rehabilitacji czy Szpitale św. Rafała i Ujastek. - W projekcie ustawy nie uwzględniono szpitali wysoko- specjalistycznych. Jednym z kryteriów, by wejść do sieci, jest posiadanie chirurgii. Tylko po co w Jaroszowcu wydawać 100 mln zł, skoro chirurgia nie jest tam potrzebna? - dziwi się posłanka Platformy Obywatelskiej Lidia Gądek.

Według niej obecny minister zdrowia przygotował projekt - bubel. - Ludzie nie będą mieć dostępu do specjalistycznych świadczeń - alarmuje posłanka. Podkreśla, jest jeszcze czas na zmiany. Konieczne są jednak konsultacje społeczne, przygotowanie analiz i prognoz oraz czytelne kryteria. Przyszłość placówki rozstrzygnie się w ciągu trzech najbliższych miesięcy.

Ministerstwo Zdrowia zmiany tłumaczy koniecznością lepszej opieki.

Tysiące pacjentów
Ok. 3 tys. osób rocznie korzysta z oddziałów rehabilitacyjnych w jaroszowieckim szpitalu:
* Oddział rehabilitacji pulmonologicznej jest drugim co do wielkości w kraju. Z 3-tygodniowych turnusów rehabilitacyjnych korzysta ok. 1800 osób rocznie. Z Narodowego Funduszu Zdrowia szpital dostaje rocznie na ten oddział 2 mln 200 tys. złotych.
* Oddział rehabilitacji ogólnoustrojowej ma 16 stanowisk. Na turnusy rehabilitacyjne trafia tu ok. 500 osób rocznie. Z NFZ szpital dostaje 700-800 tys. zł.
* Oddział rehabilitacji dziennej ma 60 stanowisk, ale tylko 24 są refundowane. Na 15-dniowe turnusy trafia tu 500-600 osób rocznie, z NFZ jest ok. 250 tys. zł.

Z oddziału gruźlicy i chorób płuc korzysta z kolei ok. 300 pacjentów rocznie. Ale jak podkreśla dyrektor Grzesik, pacjent przebywa na tym oddziale o wiele dłużej niż w zwykłym szpitalu. Chory na gruźlicę lekooporną jest w placówce nawet 2-3 lata. Jeśliby więc przeliczyć to na osobodni (75 zakontraktowanych łóżek razy 365 dni), wychodzi ponad 27 tys. pacjentów w ciągu roku. NFZ daje na oddział ok. 5,5 mln zł rocznie.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się