Ekolodzy kontra myśliwi. Czy trzeba zabijać dzikie...

Ekolodzy kontra myśliwi. Czy trzeba zabijać dzikie zwierzęta?

Anna Agaciak

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Marek Wajdzik i Tomasz Zdrojewski
1/2

Przejdź do
galerii zdjęć

©fot. Archiwum prywatne

Dyskusja. Wokół myślistwa w Polsce rozpętała się burza. Coraz więcej organizacji prozwierzęcych sprzeciwia się bezmyślnemu, jak twierdzą, zabijaniu dzikich ssaków i ptaków oraz coraz większym prawom przyznawanym myśliwym. Jakie argumenty mają obie strony tego konfliktu?

Dr Marek Wajdzik, Uniwersytet Rolniczy Kraków


- Skąd taka niechęć do myśliwych?

- Osoby, które stawiają zarzuty myśliwym, najczęściej nie znają tego środowiska i nie wiedzą, co nasza grupa tak naprawdę robi. Wynika to z faktu, że w Polsce jest zbyt mało myśliwych w stosunku do liczby mieszkańców, a także ze słabej promocji łowiectwa. Po drugie ktoś ludziom wpoił, że myślistwo polega jedynie na bezmyślnym zabijaniu zwierząt. To nieporozumienie.

WIDEO: Myśliwi z Pomorza zastrzelili ponad 200 lisów, a na uroczysty pokot zabrali dzieci. Przeciwnicy polowań oburzeni

Źródło: TVN24/x-news

Od II wojny światowej myśliwi nie doprowadzili do wyginięcia żadnego gatunku zwierząt w Polsce, wręcz przeciwnie - dzikich zwierząt przybywa. Niektórych gatunków jest nawet za dużo, co powoduje sytuacje konfliktowe choćby z rolnikami, hodowcami drobiu, a nawet z leśnikami. Wciąż pokutują też różne stereotypy, na przykład taki, że myśliwi strzelają, gdzie chcą, kiedy chcą, a ustrzelone zwierzę jest własnością tego, kto je upolował.

- To nieprawda?

- Myślistwo w Polsce opiera się na gospodarce rewirowej (obwodowej) i na planowaniu hodowlano-łowieckim. Myśliwi dbają w obwodach, które dzierżawią od Państwa, o żyjące w nich populacje. Dokarmiają je zimą (jeśli jest takowa potrzeba), a czasami też latem, aby nie niszczyły pól uprawnych. Zakładają również poletka łowieckie, aby zwiększyć i urozmaicić bazę żerową zwierząt i jednocześnie zredukować szkody w uprawach rolnych i leśnych.

Myśliwi polepszają również warunki bytowe zwierząt, wykonując remizy śródpolne, zakładając wyspy na wodzie, wykładając kosze lęgowe dla kaczek. Na gospodarkę łowiecką w obwodach mogą mieć też wpływ m.in. gminy działające w imieniu miejscowych rolników. Bardzo często zgłaszają problemy związane z bytnością zwierząt i domagają się zredukowania liczebności np. dzików, jeleni, saren, lisów. W ramach współpracy z rolnikami myśliwi bardzo często zabezpieczają ich uprawy przed szkodami od zwierząt, finansując zakup środków odstraszających, zakup elektrycznego pastucha, a nawet wykonując grodzenia niektórych upraw. Płacimy za tusze odstrzelonych zwierząt zgodnie z cennikiem punktu skupu zwierzyny. Wynagradzamy również tzw. szkody rolnicze.

- Niektórzy ekolodzy uważają, że zabijać nie trzeba, że przyroda bez myśliwych sama wyreguluje liczebność zwierząt.

- Niestety, to kolejny stereotyp wygłaszany przez skrajnych obrońców przyrody. Mógłbym się z nimi zgodzić, ale po warunkiem, że oni wysiądą ze swych pięknych samochodów i zaczną mieszkać w szałasach. Jeśli zrobią tak wszyscy ludzie, rzeczywiście część słabszej ludzkiej i zwierzęcej populacji wymrze. Wtedy może nastąpi jakaś równowaga. To jednak niemożliwe. Niestety, człowiek tak zmienił środowisko, że nie ma w nim równowagi. Ja jako przyrodnik i myśliwy mogę nie polować. Uważam, że np. na dwa lata myśliwi zgodziliby się odstąpić od polowań. Ale konsekwencje nieudanego eksperymentu powinni wziąć na siebie ekolodzy. A jestem pewien, że skończyłoby się wielkim protestem rolników, którzy zablokowaliby traktorami Warszawę. Czy wtedy ekolodzy podjęliby się szacowania szkód i ich wynagradzania z własnych kieszeni - jak to czynią myśliwi?

- Czyli przyroda bez myśliwych sobie nie poradzi?

- Bez ingerencji człowieka liczebność niektórych gatunków zwierząt będzie lawinowo rosła. Można się spodziewać, że rozwinie się kłusownictwo. W wielu przypadkach rolnicy sami wezmą sprawy w swoje ręce i będą walczyć z niszczącymi ich uprawy i mienie zwierzętami. Rezygnacja z myślistwa mogłaby się skończyć taką sytuacją jak choćby w Holandii, gdzie wprowadzano zakaz strzelania do dzikich gęsi. Niestety, pustoszą one pola. Zamiast je pozyskiwać i przeznaczać do konsumpcji, tam się je teraz gazuje. Jak można tak postępować...

- Co Pan myśli o polowaniach w parkach narodowych?

- Nie nazywałbym tego polowaniami, ale w niektórych przypadkach niezbędnymi redukcjami. Odbywają się tam, gdzie jest taka konieczność. Wyjaśnię na przykładzie Magurskiego Parku Narodowego. Park zamieszkuje około 1000 jeleni, osiem wilków i cztery rysie. Drapieżniki nie są nawet w stanie powstrzymać wzrostu liczebności jeleni. Szacuje się, że zredukują one populację o 100 - 200 jeleni, a tymczasem przyrost tych roślinożerców to około 250-280 sztuk rocznie. W związku z tym np. w 2015 roku, w ramach redukcji odstrzelono tam 37 jeleni. Jest to wskazane, inaczej cenna roślinność parku zostanie przez jeleniowate zniszczona. A musimy dbać o to, by zachować parki dla kolejnych pokoleń.

- Słyszymy, że myśliwi to psychopaci, którzy napawają się władzą, długa bronią, strzelają do bezbronnych zwierząt.

- Myśliwy to nie zabójca. Tak naprawdę nasza skuteczność jest niewielka. Jak policzyliśmy, średnio myśliwy musi co najmniej osiem razy wyjechać na polowanie, żeby coś ustrzelić. Większość myśliwych, których znam, wie, na czym polega łowiectwo i myślistwo, postępuje etycznie, zgodnie z obowiązującym prawem. Nie trzeba nas kochać, ale pamiętać, że spełniamy ważną funkcję. Naszym zadaniem jest zachowanie przyrody dla przyszłych pokoleń i to w stanie lepszym niż zastany.


Tomasz Zdrojewski, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, kampania „Niech Żyją!”


- Dlaczego Polacy krytykują myśliwych?

- Przez wiele lat społeczeństwo nie dostrzegało tego, jak naprawdę wygląda myśliwska rzeczywistość. Dopiero w ostatnich latach relacje pokazujące to, czym naprawdę są polowania, zaczęły wypływać na światło dzienne. Powstało wiele grup i kampanii w mediach społecznościowych, które odkrywają obrazy przemocy i okrucieństwa myśliwych, ranienia, dobijania zwierząt, pokotów. Pojawiają się także informacje o tym, jak lobby myśliwskie funkcjonuje i jak jest silne przy każdej władzy. Powstało już wiele materiałów prasowych, audycji i reportaży o myśliwych. Społeczeństwo stało się bardziej świadome i w większości nie akceptuje łowiectwa w takiej formie.

- Myśliwi odbijają piłeczkę, że ci, którzy stawiają im zarzuty, nie znają się na przyrodzie ani na myślistwie.

- Tak nie jest. Jest szereg organizacji społecznych, grup formalnych i nieformalnych, przyrodników, którzy wnikliwie przyglądają się praktykom myśliwych, statystykom, wynikom badań naukowych i wyciągają wnioski. Widzą, że w tym modelu jest wiele patologii. Głównym celem myśliwych z Polskiego Związku Łowieckiego jest to, żeby było na co polować, a nie ochrona środowiska, którą się zasłaniają. Dlatego sztucznie podtrzymują populacje dzikich zwierząt na wysokim poziomie, m.in. przez dokarmianie, ale również przez intensywny odstrzał. To brutalnie wpływa na naturalne procesy w ekosystemach. W Polsce jedynym monopolistą w zarządzaniu populacjami dzikich zwierząt jest Polski Związek Łowiecki. To taki dinozaur z epoki PRL, który ma bardzo mocne struktury. Celem „polityki łowieckiej” w wydaniu PZŁ nigdy nie będzie ograniczenie skali zabijania zwierząt.

- Czego więc domagają się organizacje prozwierzęce?

- Można przeprowadzić szereg zmian dla poprawienia sytuacji zwierząt. Domagamy się zakazu dokarmiania dzikich zwierząt. To bardzo szkodliwa praktyka. Populacje nienaturalnie rosną, łatwiej przeżywają zimy, przyzwyczajają się do płodów rolnych. Zresztą dynamika spadków i wzrostów populacji wymyka się myśliwym. Oni nie panują nad tymi procesami.

- Co jeszcze trzeba zmienić?

- Na pewno zakazać polowań zbiorowych. To brutalna ingerencja w przyrodę. Kiedy idzie szpaler ludzi, przeczesuje każdy zakamarek. Nagania sarny, zające, jelenie i dziki pod lufy myśliwych. W takiej sytuacji często nie da się ocenić gatunku, wieku, płci zwierzęcia, do którego się strzela. Nie ma żadnej selekcji. Jednocześnie podczas polowań zbiorowych płoszy się inne gatunki, często chronione.

- Domagacie się również uregulowania prawa, aby dzieci nie zabierać na polowania.

- Ich udział w polowaniu naraża je na uczestnictwo w niezrozumiałym dla nich cierpieniu i zabijaniu zwierząt, a także na postrzelenie. Dziś są dwa sprzeczne w tej kwestii zapisy. Ustawa o ochronie zwierząt zabrania zabijania zwierząt kręgowych przy udziale dzieci. Prawo łowieckie już je dopuszcza bez żadnych ograniczeń. Z naszych analiz wynika, że kilkadziesiąt tysięcy dzieci rocznie uczestniczy w polowaniach. Domagamy się również wprowadzenia mechanizmów kontroli i modyfikacji planów łowieckich. Umożliwią one rzetelniejszą ocenę tego, co robią myśliwi.

- To się jednak myśliwym nie spodoba...

- Oni podchodzą do tzw. gospodarki łowieckiej jednopłaszczyznowo. Zawłaszczyli sobie pewien zasób przyrodniczy. Ich celem nie jest ochrona przyrody. Każdy na poziomie indywidualnym decyduje, czy będzie zabijał, czy nie. Społeczeństwo zwraca uwagę na to, że w Polsce jest 120 tys. myśliwych. To promil w skali społeczeństwa. I ten promil zawłaszcza sobie pola, łąki, lasy, nierzadko na terenach prywatnych. Organizuje się tam polowania indywidualne i zbiorowe i nie można się temu przeciwstawić. Dlatego ważne są zmiany. Domagamy się prawa do skutecznego zakazu polowania na prywatnej ziemi.

- Czyli nie domagacie się całkowitej likwidacji myślistwa?

- Przy takim przekształceniu środowiska nie byłaby możliwa. Jesteśmy realistami. My zgłaszamy bardzo konkretne postulaty do prawa łowieckiego. Jest ich 13. Chcemy, aby prawo mądrze zmodyfikować, aby przyrodzie było lepiej. Nie wiemy, jaki będzie ostateczny finał sprawy. Ja na poziomie osobistym uważam, że nie powinno się zabijać, że to jest złe. To się wiąże z ogromną przemocą. Myślistwo w skali gospodarczej nie ma żadnego znaczenia. Polacy jedzą rocznie zaledwie 240 gram dziczyzny na osobę, mięsa hodowlanego - 80 kg. Szczególne znaczenie ma tu ludzka motywacja do polowań i skala tego „potrząsania” dziką przyrodą.

- Powinien się zatem zmienić model myśliwego?

- Oni nadają sobie niesamowicie wysoki status: osób, które mogą zabijać, mogą zawłaszczać dziką przyrodę i przestrzeń. W tym kierunku idzie projekt nowelizacji prawa łowieckiego autorstwa ministra Jana Szyszki. Chce on m.in. wprowadzenia kar dla osób, które utrudniają lub uniemożliwiają polowanie. To nic innego jak nadawanie sobie prawa wyższego względem 99 procent społeczeństwa.

Rozmawiała Anna Agaciak

Czytaj także

    Komentarze (9)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ekolog? pozyteczny idiota

    usual (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

    Ekolog to taki bezrozumny i pożyteczny idiota ! zaraz wystąpi przeciw kierowcy, że ten przejechał lisa lub zająca na drodze krajowej ! znam ekologa - co jechał drogą 100 km/h trzasnął zająca i się...rozwiń całość

    Ekolog to taki bezrozumny i pożyteczny idiota ! zaraz wystąpi przeciw kierowcy, że ten przejechał lisa lub zająca na drodze krajowej ! znam ekologa - co jechał drogą 100 km/h trzasnął zająca i się ośmiał - "po coś właził na drogę" ! ale kilka tygodni wcześniej protestował przeciw budowie drogi, bo tam były jakieś salamandry ! zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Co za czasy

    RAFał (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

    Niestety żyjemy w czasach gdzie animalizuje się ludzi i uczłowiecza zwierzęta. Po to człowiek zawładnął planetą żeby korzystać z jej zasobów. Jeżeli chodzi o korzystanie z zasobów zwierząt...rozwiń całość

    Niestety żyjemy w czasach gdzie animalizuje się ludzi i uczłowiecza zwierzęta. Po to człowiek zawładnął planetą żeby korzystać z jej zasobów. Jeżeli chodzi o korzystanie z zasobów zwierząt dzikożyjących, robią to myśliwi. I robia to dobrze. Populacje mają zachowaną tendencję wzrostową, czyli zwierzynie nie grozi wyginięcie. Dziwny jest fakt,, iż ekologom, a właściwie pseudoekologom nie przeszkadzają wędkarze. Przecież rybki sa wyciągane na haku z ich naturalnego środowiska, gina przez odcięcie głowy itd.. To Wam nie przeszkadza ??? Czy tam gorzej z wyłudzaniem pieniędzy ??!!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ekolodzy?

    z lasa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 7

    Jacy ekolodzy?
    Nie, to tylko śmieszni i mocno niedouczeni hipokryci...
    Chodzą w skórzanych kurtkach i butach (bo modne), jedzą w KFC i McDonalds (bo hamburger to nie mięso)...
    Protestują...rozwiń całość

    Jacy ekolodzy?
    Nie, to tylko śmieszni i mocno niedouczeni hipokryci...
    Chodzą w skórzanych kurtkach i butach (bo modne), jedzą w KFC i McDonalds (bo hamburger to nie mięso)...
    Protestują przeciw myśliwym, rzekomo w obronie zwierzyny, ale jakoś nie przeszkadza im to, że np. w Bieszczadach i Beskidach , mnożące się jak nigdy wilki dziesiątkują populację jeleni i saren...
    W jaki sposób pomogli zwierzynie w ostatnią (bardzo ciężką) zimę?
    Wywieźli do lasu chociaż worek kukurydzy, przyczepę buraków czy balot świezego siana?
    Nie!
    Bo przecież są ekologami !
    Lepiej pozakładać na głowy durne maski, powypisywać tanie hasła i stanąć przed kamerami...
    A potem wszyscy pójda sobie na kebaba...
    Wegetariańskiego z wołowiną oczywiście, bo to jest zdrowe i ekologiczne ...zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pycha

    abaqus (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

    I tutaj bardzo ładnie pokazujesz ludzką pychę i poczucie wyjątkowości, jakoby natura sobie nie miała pomóc bez "pomocy" człowieka.
    Cóż za bzdura. Natura dawała sobie świetne rade na MILIARDY lat...rozwiń całość

    I tutaj bardzo ładnie pokazujesz ludzką pychę i poczucie wyjątkowości, jakoby natura sobie nie miała pomóc bez "pomocy" człowieka.
    Cóż za bzdura. Natura dawała sobie świetne rade na MILIARDY lat przed człowiekiem i będzie sobie dawać radę przez kolejne miliady lat po nim. Jedyne co powinien robić człowiek to NIE PRZESZKADZAĆ, nie niszczyć, nie zabijać "dla pomocy" naturze. O resztę natura sama zadba!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    polowania

    ja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 9

    Myśliwi zabijający dla przyjemności to zwyrodnialcy,

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    polowania

    ja (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 8

    Myśliwi zabijający dla przyjemności to zwyrodnialcy,


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Tak jest!

    B (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 6

    Pelna zgoda!!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Myśliwi

    Kr@k (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 12 / 6

    Przysłowie ludowe mówi: "Nie myśl bo zostaniesz myśliwym". Ja czuje wstręt do ludzi którzy zabijają dla przyjemności, tradycji, rytuału!


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ten, kto nie szanuje zycia, na nie nie zasluguje- Mahatma Gandhi

    B (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

    I jeszcze kreuja sie na nieomal zbawcow ludzkosci! Niech pokaza, co do szczegolu, jak te polowania i rytualy na prawde wygladaja! Ale prymitywne prostaki i tchorze strzega te tajemnice jak oka w...rozwiń całość

    I jeszcze kreuja sie na nieomal zbawcow ludzkosci! Niech pokaza, co do szczegolu, jak te polowania i rytualy na prawde wygladaja! Ale prymitywne prostaki i tchorze strzega te tajemnice jak oka w glowie, i chyba wiemy dlaczego.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama