Czy w stolicy Małopolski powstanie pierwsze w naszym kraju...

Czy w stolicy Małopolski powstanie pierwsze w naszym kraju Muzeum Komiksu? Jest na to duża szansa

Paweł Stachnik

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Oryginalne plansze komiksu „Kajko i Kokosz” Janusza Christy
1/4
przejdź do galerii

Oryginalne plansze komiksu „Kajko i Kokosz” Janusza Christy ©Fot. Paweł Stachnik

Kultura. Kraków ma szansę pozyskać bardzo duży i cenny zbiór komiksowy, który kolekcjoner Wojciech Jama gromadził przez dziesięciolecia. Warunkiem jest stworzenie dla niego placówki muzealnej z prawdziwego zdarzenia - prowadzącej działalność ekspozycyjną, kulturalną, wydawniczą oraz naukową, organizującej spotkania z autorami, promocje wydawnictw, wykłady, warsztaty, festiwale komiksowe itd. Byłoby to pierwsze takie muzeum w Polsce.
Zbieranie komiksów Wojciech Jama rozpoczął jeszcze w dzieciństwie - w Krakowie, w którym się urodził. Co niedzielę udawał się pod halę targową na Grzegórzkach, gdzie wyszukiwał ciekawe albumy, przedwojenne gazety z graficznymi historyjkami i komiksowe gadżety.

Na bieżąco też nabywał krajową produkcję komiksową, która w latach PRL-u nie była może duża, ale za to ciekawa. Z czasem nawiązał kontakty z najważniejszymi polskimi rysownikami, dzięki czemu jego kolekcja wzbogaciła się o autografy, rysunki, a także - rzecz szczególnie cenna - oryginalne plansze komiksowe.


Swoje hobby pan Wojciech kontynuował po przeprowadzce do Rzeszowa. Z czasem zbiór rozrósł się tak bardzo, że jego przechowywanie stało się uciążliwe nawet w sporym domu jednorodzinnym. Po drugie zaś Wojciech Jama - jak przystało na prawdziwego kolekcjonera - chciał udostępniać swoje zbiory. Tak narodził się pomysł, by na bazie jego niezwykle bogatej kolekcji stworzyć pierwsze w Polsce Muzeum Komiksu.

Muzeum Dobranocek, Muzeum Komiksu

Pan Wojciech miał już pewne doświadczenie w tworzeniu muzeów. Prócz komiksów zbierał bowiem od lat gadżety związane z polskimi bajkami: kadry z filmów animowanych, dekoracje, scenariusze, figurki, filmy na szpulach, kasetach i płytach, przezrocza, zestawy slajdów itd. Swoją kolekcję w 2009 r. przekazał miastu Rzeszów, które stworzyło z niej samorządowe Muzeum Dobranocek. Placówka działa do dziś i jest atrakcją miasta. Dotąd odwiedziło ją 205 tys. osób. Teraz pan Wojciech rozpoczął poszukiwania miasta, które przyjęłoby w depozyt jego wielotysięczny zbiór komiksów.

- Nie ma w Polsce Muzeum Komiksu, a ja uważam, że sztuka komiksowa w pełni na taką placówkę zasługuje. Mam zbiory, które niektórzy - zapewne z przesadą - określają jako ogromne. Mogłyby one stać się dobrą podstawą do utworzenia muzeum. Szukam więc partnerów do tego przedsięwzięcia - tłumaczy Wojciech Jama.

Kolekcjonerowi zależy jednak, żeby była to placówka muzealna z prawdziwego zdarzenia, a zatem prowadząca działalność ekspozycyjną, kulturalną, wydawniczą, a także naukową (już teraz w oparciu o zbiór Wojciecha Jamy powstają prace magisterskie i dyplomowe). By nie ograniczała się ona do pokazywania zbiorów w gablotach, ale organizowała też spotkania z autorami, promocje wydawnictw, wykłady, warsztaty i festiwale komiksowe. Placówka działająca w oparciu o ustawę o muzeach daje także gwarancję konserwatorskiego zabezpieczenia zbiorów, opieki kuratorskiej nad nimi oraz powiększania kolekcji.

Chcą znaleźć miejsce dla kolekcji w Krakowie

Ideę Wojciecha Jamy podchwycili członkowie Krakowskiego Stowarzyszenia Komiksowego działającego w Artetece Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie.

- W 2015 roku Wojciech był gościem Małopolskiego Studia Komiksu, gdzie przedstawił swój projekt związany ze stworzeniem muzeum. Rok później zaprosiliśmy go na nasz cykliczny Krakowski Festiwal Komiksu. W budynku Małopolskiego Ogrodu Sztuki przygotowaliśmy z tej okazji wystawę prezentującą niewielki fragment jego bogatych zbiorów. Złożyło się na nią około 300 obiektów. Wystawie towarzyszyła konferencja, na której omawialiśmy możliwości ulokowania kolekcji właśnie w Krakowie - opowiada Artur Wabik, członek Krakowskiego Stowarzyszenia Komiksowego, popularyzator komiksu i jeden z działaczy zaangażowanych w ideę przyszłego Muzeum Komiksu w Krakowie.

Członkowie KSK podjęli konkretne rozmowy sondażowe, czy w Krakowie znalazłoby się miejsce na Muzeum Komiksu. W pierwszej kolejności zwrócili się do władz miasta. Pojawiła się prawie od razu interpelacja przewodniczącego Rady Miasta Krakowa Bogusława Kośmidera dotycząca możliwości utworzenia muzeum. Choć prezydent Krakowa Jacek Majchrowski wstępnie wypowiedział się, że na razie nie widzi takiej możliwości, to po jakimś czasie wiceprezydent Andrzej Kulig wyraził zainteresowanie tym projektem w kontekście mającego powstać na Zabłociu Centrum Li- teratury. To zachęciło Krakowskie Stowarzyszenie Komiksowe do kontynuowania starań.

W takiej sytuacji członkowie KSK rozpoczęli spotkania z innymi instytucjami związanymi z kulturą i sztuką, które mogłyby być zainteresowane stworzeniem muzeum. Znalazły się wśród nich m.in. Krakowskie Biuro Festiwalowe i Muzeum Narodowe w Krakowie. W międzyczasie aktywiści wspólnie z dyrektorem KBF ds. programowych Robertem Piaskowskim odbyli wizytę studyjną w Centrum Komiksu Belgijskiego (Centre belge de la bande dessinée) w Brukseli, placówce poświęconej dokumentacji sztuki komiksu, jej bohaterom i twórcom. - Oprowadził nas po nim znany polski rysownik komiksowy Zbigniew Kasprzak, który mieszka w Belgii. Zapoznał nas też z dyrektorem placówki Willemem De Graeve, a ten opowiedział o zasadach działania, podstawach prawnych i finansowaniu, łącznie z informacją o wpływach za bilety. Pozwoliło nam to zorientować się w realiach funkcjonowania placówki tego typu - mówi Tomasz Trzaskalik zaangażowany w sprawę członek stowarzyszenia.

Po wizycie w Brukseli z końcem roku udało się również doprowadzić do wizyty przedstawicieli KBF w domu Wojciecha Jamy, aby przedstawić im zasób i możliwości tej kolekcji.

Tysiące eksponatów w szafkach i pudłach

By sprawę utworzenia muzeum posuwać do przodu członkowie KSK rozpoczęli równolegle akcję inwentaryzowania zbiorów Wojciecha Jamy. Co pewien czas jeżdżą do Rzeszowa, gdzie w domu pana Wojciecha sporządzają opisy kolejnych eksponatów. Do zespołu inwentaryzacyjnego przyłączyły się również osoby z Katedry Porównawczych Studiów Cywilizacji Uniwersytetu Jagiellońskiego, a całością kieruje Tomasz Trzaskalik, architekt z zawodu.

- Jest tego naprawdę sporo. Wojciech przechowuje to w szafach, szafkach, pudłach, teczkach, albumach itd. Gdyby liczyć każdy obiekt osobno, a zatem każdy pojedynczy wycinek, egzemplarz gazety, planszę, figurkę, to zbiór idzie w tysiące - podkreśla nasz rozmówca.

Jak zauważa Artur Wabik, zinwentaryzowanie zbiorów będzie ważnym argumentem we wszystkich rozmowach z instytucjami branymi pod uwagę jako potencjalni partnerzy przy tworzeniu muzeum. Bowiem pierwsze pytanie zadawane podczas rozmów brzmi zawsze: „Ile tego tak naprawdę jest?” Gdy inwentaryzacja zostanie zakończona, następnym krokiem będzie próba wyceny zbioru, ponieważ drugie zadawane pytanie dotyczy wartości kolekcji. Jest to ważne także ze względów prawnych. Wojciech Jama chce bowiem przekazać swoją kolekcję jako depozyt, a chcąc spisać odpowiednią umowę, trzeba określić wartość zbioru.

- Sama wycena może być trudna, bo w Polsce nie ma rzeczoznawców znających się na komiksach od strony ich wartości finansowej. Są kolekcjonerzy, są fani, są wydawcy i krytycy, ale rzeczoznawców nie ma. W ostatnim czasie zaczął się natomiast kształtować rynek sprzedaży oryginalnych plansz komiksowych jako inwestycji finansowej. Być może tutaj będziemy szukać pomocy. Z proble- mem wyceny tak czy inaczej będziemy się musieli zmierzyć - przyznaje Artur Wabik.

Już teraz można jednak powiedzieć, że kolekcjonerska wartość zbioru jest bardzo duża. Są w nim unikatowe komiksy XIX-wieczne i z okresu 20-lecia międzywojennego, polskie i zagraniczne. Są komiksy powojenne w pierwszych wydaniach, bogaty zbiór gadżetów okołokomiksowych, a także wspomniane już oryginalne plansze najważniejszych polskich rysowników komiksowych, których ceny na aukcjach idą w tysiące złotych. W zbiorze możemy znaleźć plansze m.in. Tadeusza Baranowskiego, Janusza Christy, Szarloty Pawel, Papcia Chmiela.

Cenny jest kompletny album jednego z komiksów o kapitanie Klossie na oryginalnych planszach. Niedawno zaś Wojciech Jama nabył do swojej kolekcji (która ciągle się rozrasta) pierwsze wydanie książeczki o przygodach Koziołka Matołka. Co ciekawe, jest to wydanie nieznane wcześniej badaczom historii polskiego komiksu z Biblioteki Narodowej.

- Ciekawy jest komiks zamieszczany w gazecie „7 groszy” ukazującej się na Śląsku, zatytułowany „Przygody bezrobotnego Frącka”. Była to pierwsza cykliczna polska opowieść komiksowa. Sam Frącek stał się na Śląsku bardzo popularny. Produko- wano rozmaite gadżety z nim związane, np. figurki - opowiada Wojciech Jama.

A może w budynku dawnego hotelu Cracovia?

Wróćmy jednak do szans na stworzenie Muzeum Komiksu w Krakowie. Zainteresowanie tematyką komiksową wyraziło Krakowskie Biuro Festiwalowe i jego wicedyrektor Robert Piaskowski. Po rozmowach KBF postanowiło wesprzeć organizacyjnie i finansowo tegoroczny Krakowski Festiwal Komiksu (odbywa się dziś i jutro w Artetece).

Rozmowy nawiązano również z Muzeum Narodowym w Krakowie, które wydaje się być instytucją najbardziej predestynowaną do zajęcia się sztuką komiksową. Nowe kierownictwo placówki - w osobach dyrektorów Andrzeja Betleja i Andrzeja Szczerskiego - też oka- zało zainteresowanie. - Marzy nam się duża wystawa komiksowa w 2018 roku, zrealizowana w oparciu o zbiory Wojciecha Jamy. Byłby to dobry krok w kierunku ulokowania jego kolekcji właśnie w Krakowie - zdradza Artur Wabik.

A czy dobrym miejscem dla Muzeum Komiksu mógłby się stać budynek dawnego hotelu Cracovia, przewidziany na ekspozycję architektury i designu? - Jak najbardziej. Dla nas to wymarzona lokalizacja, zwłaszcza gdyby zapadła decyzja o szerszym zakrojeniu profilu placówki. Wtedy Muzeum Komiksu mogłoby się z powodzeniem zmieścić w tej koncepcji - dodaje Artur Wabik.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że komiks jest sztuką, która pozwala na rozmaite podejścia ekspozycyjne. Różnorodność formalna zbiorów Wojciecha Jamy, obejmujących druki zwarte, plansze, ulotki, gazety i czasopisma, figurki itd., daje twórcom ekspozycji naprawdę duże pole do popisu. Można uwzględnić np. związki komiksu i literatury, komiksu i filmu fabularnego, komiksu i filmu animowanego oraz gier wideo, komiksu i reklamy, komiksu i propagandy politycznej i wiele innych.

Wśród zadań nowej placówki - o ile uda się doprowadzić do jej powstania - nasz rozmówca widzi konieczność nawiązania kontaktów ze znanymi polskimi twórcami komiksowymi i zaproszenie ich do współpracy, także w celu pozyskania od nich cennych eksponatów.

- Wyobrażam sobie, że nie powinno być problemu z przekazaniem prac. Będzie to w końcu pierwsze i być może jedyne w naszym kraju Muzeum Komiksu. A gdyby w dodatku zbiory były częścią Muzeum Narodowego w Krakowie to już w ogóle, bo przecież takiej placówce się nie odmawia- mówi Artur Wabik.

Czy uda się doprowadzić do powstania w Krakowie pierwszego w Polsce Muzeum Komiksu? - Chciałbym, aby tak się stało. Z Krakowem jestem mocno związany. Tu się urodziłem i mieszkałem ponad dwadzieścia lat, tutaj powstała spora część mojej kolekcji - mówi Wojciech Jama.

Sprawa nie jest jednak przesądzona, bo zainteresowanie kolekcją wyraziła także Łódź, aspirująca do miana stolicy polskiego komiksu. Tam odbywa się wszak co roku duży festiwal komiksowy o ustalonej renomie, na który zjeżdżają uznani twórcy i fani z całego kraju. Miejmy nadzieję, że Kraków nie przegra tego wyścigu.

pawel.stachnik@dziennik.krakow.pl

Czytaj także

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama