Budżet bardzo mało obywatelski

Budżet bardzo mało obywatelski

Arkadiusz Maciejowski

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

W zeszłym roku najwięcej głosów zdobył kontrowersyjny projekt zakładający zakup szybowca
1/2

Przejdź do
galerii zdjęć

©fot. Piotr Krzyżanowski

Kontrowersje. Coraz mniej mieszkańców Krakowa zgłasza swoje propozycje zadań. Tak źle jak w tym roku, jeszcze nie było.
587 - tylko tyle projektów zgłosili mieszkańcy do tegorocznej edycji budżetu obywatelskiego (BO). To najmniej od 2014 roku, gdy zaczął być w Krakowie organizowany. Wiceprezydent Andrzej Kulig mówi o marazmie społecznym. A urzędnicy i radni miejscy zaklinają rzeczywistość, doszukując się sukcesu tam, gdzie trudno go znaleźć.

Według Bogusława Kośmidera, przewodniczącego Rady Miasta Krakowa, powinniśmy cieszyć się z tego, że wzrosła liczba tzw.
projektów ogólnomiejskich. W tym roku pojawiło się ich 236, czyli o 20 więcej niż rok temu i o 79 więcej niż w 2014 roku. - To pokazuje, że rośnie zainteresowanie sprawami dotyczącymi całego Krakowa a nie tylko ich małych społeczności - mówi Bogusław Kośmider.

Wzrost liczby projektów ogólnomiejskich to fakt, ale faktem jest też jednoczesny, duży spadek projektów dzielnicowych. Po części spowodowane jest to tym, że z udziału w budżecie obywatelskim zrezygnowała Dzielnica XVI. Radni z Bieńczyc uznali bowiem, że... możliwość zgłaszania pomysłów przez mieszkańców to marnowanie publicznych pieniędzy.

Podczas wczorajszej konferencji urzędnicy chwalili się inicjatywami, jakie podjęli, by zainteresować mieszkańców budżetem obywatelskim. - Spotkania z mieszkańcami w swojej nowej formule, tematycznej i środowiskowej, cieszyły się bardzo dużą popularnością. Podobnie było z maratonami pisania wniosków. W każdym brało udział od kilkunastu do kilkudziesięciu osób - zachwalał Mateusz Płoskonka, dyrektor Biura Miejskiego Ośrodka Wspierania Inicjatyw Społecznych.

Efekt tych wszystkich inicjatyw okazał się jednak mizerny. W2017 roku mieszkańcy złożyli w sumie o 24 wnioski mniej niż rok temu i aż o 69 mniej niż podczas pierwszej edycji BO w 2014 roku. Andrzej Kulig, wiceprezydent Krakowa tłumaczy to... marazmem społecznym. - Mam tu na myśli np. środowiska studenckie, słynące kiedyś z aktywności. Takiego marazmu jak teraz, wśród studentów jeszcze nie widziałem. Generalnie te blisko 600 wniosków to i tak sukces - twierdzi wiceprezydent Kulig.

Marazmem wykazują się jednak również sami urzędnicy. Wiele osób mogło zniechęcić się do składania nowych projektów widząc, że... wciąż nie została zrealizowana cześć zadań, które wygrały już kilka lat temu w głosowaniu mieszkańców. Chodzi m.in. o tablice informujące o smogu (projekt z 2014 roku). - Zniechęcająco mogły też podziałać wydarzenia sprzed roku, kiedy to wygrał projekt „Skrzydła Krakowa”, ponieważ głosy na niego zbierali opłaceni ankieterzy - mówi aktywista miejski Adam Łaczek.

Bogusław Kośmider podkreśla więc, że w tym roku urzędnicy muszą wzmocnić proces weryfikacji złożonych wniosków. Doprecyzowane w końcu zostało kryterium ogólnodostępności. Dopuszczone zostaną więc tylko zadania realizowane w tzw. przestrzeni ogólnodostępnej i takie, z efektów których skorzystać będzie mógł „każdy członek grupy społecznej będącej adresatem projektu”.

Aż 26 proc. ze złożonych w tym roku projektów dotyczy tzw. zadań infrastrukturalnych. Wśród nich są m.in. „Kładka piesza nad ulicą Lublańską”, „Przebudowa ulicy Rącznej na odcinku od ul. Ks. Targosza do ul. Pł. Barty” czy „Przedłużenie ekranów akustycznych przy al. Powst. Śląskich”. 17 proc. projektów dotyczy natomiast zieleni i ochrony środowiska. Są to m.in. „rewitalizacja oraz modernizację Kopca Wandy” oraz „100 drzew dla każdej dzielnicy!”.

Do 2 czerwca urzędnicy z poszczególnych wydziałów i jednostek miejskich mają zweryfikować zgłoszone projekty. Od 3 do 7 czerwca autorzy odrzuconych zadań będą mogli wnosić protesty. Ich analiza zakończy się 9 czerwca i wtedy poznamy ostateczną listę projektów, które zostaną poddane głosowaniu. Rozpocznie się ono 17 czerwca i potrwa do 30 czerwca. W tym roku w ramach BO do podziału jest ponad 12 mln zł na zadania ogólnomiejskie i dzielnicowe.

arkadiusz.maciejowski@dziennik.krakow.pl

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kładka nad Lublańską - konieczna!

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Ta kładka jest konieczna, ponieważ obecnie jest zebra z sygnalizacją, która działa tak, ze autobusy miejskie "przed nosem" tracą zielone światło (sygnalizacja dla byle-zebry), przez co stoją a...rozwiń całość

    Ta kładka jest konieczna, ponieważ obecnie jest zebra z sygnalizacją, która działa tak, ze autobusy miejskie "przed nosem" tracą zielone światło (sygnalizacja dla byle-zebry), przez co stoją a potem ruszają, by kilka metrów dalej mieć przystanek. przez takie hamowanie i ruszanie co krok, autobusy marnotrawią olbrzymie ilości paliwa (obciążony przegubowiec podczas ruszania z miejsca spala dwudziestokrotnie więcej paliwa niż podczas jazdy). Kładki i przejścia podziemne powinny być na wszystkich głównych ciągach autobusowych, by wyeliminować zatrzymywanie autobusów przez sygnalizacje (lepiej już czerwone światło robić tramwajom, ponieważ tramwaj hamując zwraca prąd do sieci). Autobus jest najbardziej ekonomiczny i ekologiczny na autostradzie (a wobec pieszego na pasach powinien być jak karetka pogotowia). zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo

    Gry On Line - Zagraj Reklama