Dziennik Polski - Wiadomości Kraków, Informacje Kraków | Dziennik Polski

Zdemolowane standardy

Gwałtowna filipika wicepremiera Piotra Glińskiego przeciw rządowej telewizji - to już trzeci tak widowiskowy przejaw walk frakcyjnych toczących obóz władzy. Wszystko zaczęło się jeszcze w lecie, kiedy świeżo mianowany szef Rady Mediów Krzysztof Czabański na początek swoich rządów przeprowadził... wyrzucenie Jacka Kurskiego z posady prezesa telewizji.
Zamieszanie z tego powstało wielkie, w efekcie czego ośmieszona Rada Mediów po kilku godzinach zmieniała dopiero co podjętą przez siebie decyzję, próbując na dodatek udawać, że tak naprawdę nigdy Kurskiego nie chciała wyrzucić. Krótko potem przyszła nagła dymisja ministra skarbu Dawida Jackiewicza, oskarżonego przez PiS-owską „frakcję antykorupcyjną” o obsadzenie prywatnymi znajomymi z biznesu kierownictw największych państwowych spółek.

Do kontrolowanych przez rząd firm weszło CBA (którego zwierzchnikiem jest wiceprezes PiS Mariusz Kamiński), a rady nadzorcze takich państwowych gigantów jak KGHM czy Tauron bez słowa wyjaśnienia zaczęły dymisjonować dopiero co powołanych PiS-owskich prezesów. Nawiasem mówiąc, opozycja (ponoć mająca kontrolować rząd) nawet się nie zająknęła na temat faktu, iż państwowe koncerny i ich pieniądze służą teraz jako narzędzia w walkach pomiędzy partyjnymi frakcjami. Polscy politycy nie widzą w tym najwyraźniej niczego szczególnie nagannego.

Teraz w ogniu partyjnej waśni znów znalazł się prezes TVP Kurski, a to z racji faktu, iż jego stacja zaczęła kampanię przeciw niektórym fundacjom, które od wielu lat otrzymują wysokie dotacje rządowe. Zdaniem dziennikarzy TVP, dzieje się tak, albowiem we władzach owych fundacji zasiadają członkowie rodzin ludzi z politycznego establishmentu, którzy dzięki temu mają lepsze „dojścia” do publicznych pieniędzy.

Co prawda telewizja nie sformułowała wprost takiej konkluzji, ale programy robiono celowo tak, aby każdy widz mógł się tego domyślić. TVP nie byłaby sobą, gdyby przy tej okazji nie próbowała skompromitować córek prezesa Trybunału Konstytucyjnego i byłego prezydenta. Kiedy jednak z ostrą krytyką takich praktyk wystąpił wicepremier Gliński, TVP w odwecie zabrała się za… żonę Glińskiego, która - jak się okazuje - zasiada we władzach fundacji finansowanej przez resort kierowany przez jej męża. Efektem stała się karczemna awantura na wizji, w trakcie której w obronie swojej żony i siebie samego wicepremier oskarżył TVP, iż stała się „domem wariatów”.

W ten sposób Gliński z dnia na dzień stał się bohaterem antyrządowych mediów, które wielbią go za to, iż wdał się w nierówną walkę z wszechpotężnym i cynicznym szefem TVP. Rzecz jasna, mediów owych zupełnie nie interesuje to, co w Polsce jest tajemnicą poliszynela, iż pieniądze z rządowych grantów najłatwiej załatwia się przy pomocy „dobrych dojść”.

Co więcej, w debacie, jaka rozgorzała na ten temat, nikomu nie jest na rękę powracać do pytania, czy fundacja, w której władzach zasiada żona ministra kultury, powinna być finansowana przez tegoż ministra ze środków publicznych? Nie stawia tego pytania opozycja, bo potrzebuje Glińskiego, jako krystalicznego św. Jerzego, walczącego ze znienawidzonym telewizyjnym smokiem.

Ale nie stawia go także PiS, gdyż musiałby wtedy wyciągnąć jakieś konsekwencje wobec własnego wicepremiera. Nikt też nie zdumiewa się faktem, że wicepremier na telewizyjnej wizji skarży się, iż nie po to „naharował się” nad zmianą szefostwa telewizji, aby „teraz spotykało go coś takiego” (!!!). I nikogo nie dziwi, że ów wicepremier z żalem opowiada, jak dzwonił do władz TVP i informował je o tym, co należy mówić o sprawie fundacji jego żony, ale z tych informacji „nie chciano skorzystać” (!!!). Ważne są tylko interesy bijących się ze sobą stron. Mało kogo obchodzi, że przy tej okazji demolowane są standardy godziwej polityki.
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Eh...

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jan Winnicki (gość)  •

Nasz czcigodny Jan Rokita znów o standardach, przyzwoitości, etosie. Ot, nieżyciowy romantyk, co to nie wie, że jak świat światem w strefie buforowej między Rosją a Niemcami, niekiedy przewrotnie nazywanej Polską, ścierają się tubylcze plemiona, wiedzione niezawodnym instynktem pieniactwa, wywodzącym się z genu anarchii. A karczemnej awantury, widać pan Poseł jeszcze nie widział.

odpowiedzi (0)

skomentuj