28.10.2011
Tato, wolałbym, żebyś ty się ze mną pobawił!
Józef Augustyn SJ
Wielu ojców swoje wyrzuty sumienia spowodowane brakiem czasu dla własnych dzieci usiłuje uspokoić prezentami: dawaniem drogich zabawek, sprzętu technicznego, modnych ubrań. Niektórzy usiłują też "kupować sobie" dzieci większym kieszonkowym.
Pewien ojciec w rozmowie ze mną z przykrością wspominał słowa swojego syna. Mówił: "Gdy po powrocie z kolejnej podróży ofiarowałem mu jakąś wyszukaną zabawkę, syn powiedział do mnie: Tato, wolałbym, abyś ty się ze mną pobawił". I choć na widok kolorowego prezentu dziecko wyrazi chwilowy zachwyt, to jednak rzeczy nie zastąpią mu nigdy bezpośredniej więzi z ojcem, z matką.
Dawanie wielu drogich zabawek dzieciom, gdy rodzice maj ą słaby kontakt z nimi, może pobudzać jedynie ich chciwość, uczyć je bierności, pretensjonalności i konsumpcyjnego stylu życia. Bardziej niż rzeczy materialnych dziecko oczekuje od oj ca troskliwej i życzliwej obecności, wspólnie spędzonego czasu, wspólnej zabawy.
Szczególnie synowie tęsknią za ojcowską obecnością, spojrzeniem, uśmiechem, dobrym słowem, pochwałą, przytuleniem. Gdy wiedzą, że ojciec ich kocha, nie czują się urażeni jego napomnieniami.
Dobra relacja z ojcem jest dla chłopców ważnym potwierdzeniem ich męskiego dojrzewania. Gdy natomiast ojcowie z obojętnością traktują swych dorastających synów, ci usiłują przyciągnąć ich uwagę swymi niezwykłymi wyczynami.
Paul Auster, wspominając swego ojca, pisze: "Zaczęło mi chodzić po głowie, by dokonać rzeczy niezwykłej. Chciałem zadziwić ojca jakimś heroicznym wyczynem. Im bardziej ojciec był powściągliwy i niedostępny, tym większa zdawała się stawka. Lecz jeśli wola chłopca cechuje się idealizmem i uporem, to jednocześnie jest absurdalnie praktyczna. Miałem dziewięć lat i nie było w pobliżu dziecka, które mógłbym wyratować z płonącego budynku".
Gdy ojciec nie rozmawia z synem szczerze, otwarcie, ale jedynie kontroluje jego zachowanie, wypytuje go o naukę i stopnie, ten odbiera to jako przykry egzamin. Surowe ojcowskie napomnienia pozbawione serdeczności, życzliwości i współczucia są odbierane przez syna jako tresura czy manipulacja. I choć ojcowskie rady dawane dziecku same w sobie mogą być słuszne, to jednak brak więzi uczuciowej z nim sprawia, iż są one odbierane jako wyraz surowości lub "czepiania się starego".
Syn daje ojcu prawo wglądu w swoje problemy, trudności i kłopoty, jeśli czuje jego życzliwość, szczerość i autentyczną wolę udzielenia mu pomocy. Gdy chłopiec przekona się, nauczony przykrym doświadczeniem, że mówienie ojcu o własnych problemach jest jedynie okazją do reprymendy, zamyka się w sobie. Usiłuje wówczas sam radzić sobie ze swymi trudnymi sprawami. Pytany zaś o trudności mruczy pod nosem: "Wszystko w porządku" lub po prostu kłamie.
Dzieci nie potrzebują najpierw pieniędzy ojca, jego prezentów, pouczeń i rad, ale jego obecności na co dzień, życzliwej rozmowy z nim, akceptacji, dobrego słowa.
Józef Augustyn SJ
Więcej w książce: Kochaj mnie tato! - Józef Augustyn SJ
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Artykuł tylko w wersji internetowej
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
27.10.2011
Kochać, ale jak?
"Wystarczy przejrzeć u fryzjera kilka czasopism, by odczuć żywe pragnienie nieużywania przez dłuższy czas słowa "miłość" - pisze Josef Pieper. I chociaż napisał to dobre kilkadziesiąt lat temu, niewiele się od tamtego czasu zmieniło.... -
26.10.2011
Nie dawajcie im rad. Nie potrzebują ich
W dawnej, patriarchalnej rodzinie pozostawanie w domu rodziców po ślubie było rozwiązaniem oczywistym i powszechnie akceptowanym. Dziś jest rozwiązaniem ryzykownym. Przymusowe współżycie dwóch rodzin, nawet połączonych więzami... -
26.10.2011
Ignacjańska obojętność
-
27.10.2011
Bóg w nas
-
19.10.2011
O wolności wypowiedzi w internecie

Facebook
GooglePlus
Wykop









Brak komentarzy
Dodaj komentarz