08.10.2010

Modlitwa to nasze najlepsze lekarstwo

Fot. Theta

Nie można celniej ująć pojęcia modlitwy jak właśnie przekształcanie. Modlitwa, a właściwie Ten, do którego jest ona skierowana, ma moc zdolną przemienić człowieka.

Modlitwa to najlepsze lekarstwo na wszelkie bolączki i choć wydaje się czymś trudnym, to zawsze możemy liczyć na wsparcie ze strony Ducha Świętego: „Właśnie w ten sposób Duch przychodzi nam z pomocą w naszej słabości. Gdy nie wiemy, jak mamy się modlić, Duch wstawia się za nami wołaniem bez słów. A Bóg, który przenika serca, zna pragnienie Ducha, ponieważ to właśnie zgodnie z Jego wolą Duch wstawia się za świętymi”. Tak jak nie ma prywatnej religii, tak nie ma prawdziwej wiary bez modlitwy. Chrześcijanie są i tak na uprzywilejowanej pozycji, gdyż Bóg stał się jednym z nas, przebywał pośród nas i rozmawiał z nami. Jezus nauczył nas modlitwy (por. Łk 11, 1-4) i sam był wzorem w jej praktykowaniu (por. Mt 14, 23).

Czy można podtrzymać jakiekolwiek relacje z kimś, kto jest nam bliski, bez dialogu? Czy jestem w stanie pokochać drugą osobę bez poznania jej upodobań, charakteru i zainteresowań? Wszystko dane nam jest na drodze dialogu. Trzeba sobie wzajemnie poświęcić sporo czasu, by zdecydować się spędzić razem resztę życia. Zakochani pragną każdą nadarzającą się okazję wykorzystać, by tylko być blisko siebie. I z modlitwą jest identycznie. Przypatrzmy się i poszukajmy analogii. Chłopak poznaje dziewczynę, która urzekła go nadzwyczajną urodą. By nasza historia miała happy end, ustalmy, że i ona jest pod wrażeniem naszego chłoptasia. Gdy już nawiązują kontakt, umawiają się na tak zwaną pierwszą randkę. Ileż w ich mózgach produkuje się adrenaliny! Pierwsze rozmowy to typowe: „ę”, „ą”. Nawet jeśli pochodzą z jednej wsi, to nie mówią gwarą, tylko w języku ogólnym, a i tematy są z kategorii bezpiecznych. Najczęściej okazuje się, że ona uwielbia oglądać Ligę Mistrzów (czytelniczki informuję, że chodzi o piłkę nożną), a on zachwycony jest ostatnią ofertą AVON-u (czytelników informuję, że chodzi o katalog kosmetyków). Po prostu nie jesteśmy sobą. Podobnie jest z człowiekiem, który zwraca się do Boga nie dlatego, że ktoś mu kazał, bo tak wypada, tylko dlatego, że sam tego chce. Ile w tych tekstach natchnienia, uniesienia i mistycyzmu? I zarówno w przypadku pierwszych spotkań z ukochaną, jak i podczas pierwszych prób modlitwy jesteśmy równie naturalni co wędliny z supermarketów. Jednak te pierwsze kroki są czymś wspaniałym, czymś, do czego później wraca się z nostalgią i wzruszeniem.

Inną przypadłością jest wielomówstwo. Dla naszych gołąbeczków każda chwila ciszy w początkowej fazie wydaje się czymś niezręcznym. Gdy nagle łapią się na tym, że już przez kilka minut idą obok siebie w ciszy, peszą się i na siłę wymyślają jakiś temat, by uniknąć tej niezręcznej sytuacji. Boją się, co sobie ta druga strona pomyśli, i gadają dla samego gadania. A czy na modlitwie nie bywa podobnie? Gdyby tak nie było, Jezus nie musiałby nas przestrzegać: „Gdy się modlicie, nie mówcie wielu słów jak poganie. Wydaje się im, że dzięki gadulstwu będą wysłuchani”.

I wreszcie nadchodzi ten wyjątkowy moment. Pamiętam go jak dziś… Siedzisz sobie obok najbliższej Ci osoby i nagle odkrywasz, że już od dłuższego czasu nie zamieniliście ze sobą żadnego słowa. W tym samym momencie patrzycie sobie prosto w oczy i już wszystko jest jasne! Odkrywacie, że jest wam ze sobą wspaniale i wystarczyło tylko spojrzenie, by to sobie powiedzieć. Adorujecie tę chwilę i trwacie. Ten dziwny stan chrześcijanie zwykli określać mianem medytacji. I nie trzeba siedzieć w specjalnej pozycji czy kontrolować oddech, by medytować (jak się to czyni w religiach Wschodu). Wystarczy po prostu trwać i oddać tę chwilę Bogu.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz