07.10.2010
Dlaczego coś jest niewybaczalne?
Co właściwie sprawia, że pewne rzeczy odczuwane są jako niewybaczalne? Czy jest jakiś wspólny rys, charakteryzujący te zdarzenia? Gdy człowiek dokonuje rozrachunku ze swoją przeszłością i zmaga się ze swymi zranieniami, jako niewybaczalne określa zazwyczaj te czyny, które są tak dalekie od normalności, że łamią podstawowe zasady moralne – występują przeciwko najsilniej ugruntowanym przekonaniom, i zwykle są zadane przez kogoś obdarzonego zaufaniem i miłością.
W każdym wymienionym przez nas wyżej przypadku, ktoś postąpił w sposób, w jaki nie powinien, lub ktoś nie zrobił czegoś, co należało zrobić. Każdy taki występek charakteryzuje naruszenie zasad moralnych. Osoba, która dopuściła się takiego czynu, nawet jeśli już nie żyje, znalazła się na naszej liście z powodu tego, co zrobiła lub zaniedbała. Morderstwo, molestowanie seksualne, zdrada małżeńska, aborcja, gwałt, rozwód, znęcanie się fizyczne, porzucenie – wyraźnie łamią zasady moralne.
Przebaczenie natomiast zawsze dotyczy moralnego wymiaru życia. To znaczy, że odnosi się do naszej świadomości dobra i zła, uczciwości i sprawiedliwości. Wiąże się także z uprzytomnieniem sobie, czym jest miłość, współczucie i litość. Gdy ktoś rani nas swym czynem, który pojmujemy jako niewybaczalny, przynajmniej kilka z tych wartości zostało sponiewieranych. Doświadczamy wtedy wewnętrznego konfliktu dotyczącego rozwiązania danej sytuacji. Na przykład, gdy kochana osoba nas zdradza, nasza świadomość dobra i zła, uczciwości i sprawiedliwości domaga się satysfakcji. Jednocześnie doznajemy wewnętrznego rozdarcia, ponieważ inna część naszego bytu uczuciowo wiąże się z tą osobą, współczuje jej znalezienia się w takiej sytuacji i pragnie dla niej litości. Nieuchronnie rodzi się w nas złość wywołana napięciem między tymi dwoma sposobami rozumowania, nieustannie rywalizującymi o przewagę. Jeśli skłaniamy się ku przebaczeniu, czujemy że musimy zaprzeczyć naszej wizji sprawiedliwości i uczciwości. Jednakże nie przebaczając zaprzeczamy naszemu zrozumieniu miłości i współczucia. Nie ma łatwego wyjścia z tej niewygodnej sytuacji.
Od najmłodszych lat posiadamy już świadomość dobra i zła oraz domagamy się uczciwości. Posłuchaj kiedyś kłótni bawiących się razem na boisku dzieci. Jest prawie pewne, że ich sprzeczka dotyczyć będzie czegoś, co jest „niesprawiedliwe”. Mogą też spierać się na temat różnych interpretacji reguł.
Wszyscy posiadamy ten pierwotny zmysł orzekający o tym, co dobre, a co złe. Związki międzyludzkie zbudowane są na tym wewnętrznym, naturalnym poczuciu moralności. Inaczej doświadczalibyśmy chaosu w naszych relacjach międzyludzkich i prawdopodobnie unikalibyśmy wszystkich z daleka. Gdy ktoś rani nas i znieważa, nie chodzi tylko o złamanie jakichś moralnych norm, ale czujemy, że coś niezwykle ważnego uległo unicestwieniu – nasze poczucie niewinności. „Jak coś takiego mogło mi się przydarzyć?” – to pytanie rozdzierające nas dogłębnie. Dotąd czuliśmy się bezpiecznie i pod ochroną, a teraz jesteśmy całkiem ogołoceni i „dotykalni” przez bezrządne siły zła. Dziecko, które dotąd w nas żyło, zostało nam raz na zawsze odebrane. Zaufanie w dobroć życia zostało ze szczętem stracone. Światem bez wyjątku rządzi zło. W rezultacie nie ma już miejsca, które byłoby bezpieczne – ani nikogo, komu by można ufać. Wszystkie te myśli, a nawet więcej, przebiegają nam przez głowę, a myśl o przebaczeniu staje się najmniej akceptowalna.
Alternatywą dla przebaczenia – rewanż!
Nasze naturalne pragnienie sprawiedliwości, wskutek niewybaczalnych doświadczeń, często kieruje się w stronę rewanżu, i tego typu rozumowanie zbyt często odbierane jest jako dobre. Rewanż nazwano powszechną, lecz niebezpieczną formą wymierzania sprawiedliwości. Czy w ogóle jest do czegoś pomocny? Otóż może nas często jedynie zostawić z nawracającym poczuciem pustki. Bardzo mnie dotknęły ostatnie sceny z filmu "Przed egzekucją". Rodzice jednej z ofiar morderstwa byli przekonani, że egzekucja mordercy w pewnym stopniu przyniesie im ulgę w bólu i zmniejszy cierpienia. Tymczasem ból zadany mordercy i jego cierpienie były całkiem niepodobne do tego, co było ich bólem i cierpieniem, a kara, nieważne jak uzasadniona, nie przyniosła im żadnego poczucia uspokojenia.
- 1
- 2
- następna »
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Artykuł tylko w wersji internetowej
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
27.10.2011
Tato, wolałbym, żebyś ty się ze mną pobawił!
Wielu ojców swoje wyrzuty sumienia spowodowane brakiem czasu dla własnych dzieci usiłuje uspokoić prezentami: dawaniem drogich zabawek, sprzętu technicznego, modnych ubrań. Niektórzy usiłują też "kupować sobie" dzieci większym kieszonkowym. -
27.10.2011
Kochać, ale jak?
"Wystarczy przejrzeć u fryzjera kilka czasopism, by odczuć żywe pragnienie nieużywania przez dłuższy czas słowa "miłość" - pisze Josef Pieper. I chociaż napisał to dobre kilkadziesiąt lat temu, niewiele się od tamtego czasu zmieniło.... -
26.10.2011
Nie dawajcie im rad. Nie potrzebują ich
-
26.10.2011
Ignacjańska obojętność
-
27.10.2011
Bóg w nas
Facebook
GooglePlus
Wykop










Brak komentarzy
Dodaj komentarz