09.09.2010
"Białe ukrzyżowanie" Marca Chagalla
To jedno z najlepszych i najciekawszych dzieł Chagalla stało się znakiem cierpienia, którego jedyny sens odkryć można w Bogu, u Niego pośród bólu zdarzeń szukając wskazówki, co robić.
Marc Chagall, francuski malarz rosyjskiego pochodzenia, urodził się w 1887 roku w małym miasteczku Witebsk, w biednej rodzinie ortodoksyjnych Żydów. Artysta, choć nie kultywował religii przodków, nigdy się jej nie wypierał. Szanował jej obecność w swoim życiu tak bardzo, że wielokrotnie pozwalał się jej ujawniać w malarstwie. Tora, siedmioramienny świecznik zapalany w szabasowy piątkowy wieczór, tałes - żydowski modlitewny szal, postaci ubogich na ogół i pobożnych Żydów, ich domostwa - to motywy nieustannie pojawiające się na obrazach Chagalla.
Czasem występują samodzielnie, często towarzyszą innym motywom, do dziś traktowanym jako znak szczególny twórczości Chagalla: parze kochanków symbolizującej głębię miłości artysty do żony Belli oraz krowom i rybom, zwierzętom typowym dla małomiasteczkowego środowiska, z którego wywodził się malarz. Oczywiście wszystko to pokazane w oderwaniu od praw grawitacji, co stanowi kolejny znak charakterystyczny malarstwa Marca Chagalla.
Na obrazach z lat dwudziestych i początku lat trzydziestych XX wieku wspomniane motywy odzwierciedlają najszczęśliwszy etap życia Chagalla. Artysta wiódł je wówczas w Paryżu, razem z ukochaną żoną i córeczką, dysponując dochodami, jakie zaczął osiągać dzięki twórczości malarskiej. Jego obrazy z tego okresu pełne są przede wszystkim dowodów emocjonalnego związku z Bellą. Pojawiające się na nich postacie Żydów to głównie reminiscencje wspomnień wczesnej młodości spędzonej w Witebsku. Mimo klimatu biedy, jaki tworzą, wnoszą też swoisty spokój, pogodną zgodę na los, radość w przeżywaniu zwykłej codzienności.
Na początku lat trzydziestych semantyka tych motywów zmienia się jednak, tracąc swą beztroskę. Wrażliwy jako artysta, ale i człowiek Marc Chagall nie mógł przecież pominąć milczeniem tego, co zaczynało dziać się w Europie. Prześladowanie Żydów, nasilające się wobec nich akty przemocy, tworzenie żydowskich gett stawało się zapowiedzią zbliżającej się tragedii narodu wybranego. W miarę spokojnie żyjący do tej pory wiarą w starotestamentalnego Boga stanął właśnie - nie zdając sobie jeszcze w pełni z tego sprawy - w obliczu kresu swojego świata.
Artysta - niczym prorok - wyraził to na płótnie Samotność z 1933 roku.
Obraz znajduje się dziś w Tel Aviv Museum. Niemal całą jego powierzchnię wypełniają dwie postaci. Główny bohater to Żyd okryty tałesem, siedzący w zamyśleniu na tle wiejskiego krajobrazu. Przytrzymywana przez niego Tora wskazuje na charakter snutych przez niego refleksji. Obok Chagall namalował podobnej wielkości krowę, zwierzę symbolicznie zrośnięte z codziennością wschodnioeuropejskiego, najczęściej biednego żydostwa, dla którego stanowiła ona faktyczną żywicielkę rodziny.
Była więc siłą rzeczy znakiem spokoju, niezmienności, a więc i bezpieczeństwa panującego w świecie biednych, żyjących na wsi ortodoksyjnych Żydów. Artyzm Chagalla sprawił, że mimo pozoru statyczności przedstawionych sylwetek widz wyczuwa w nich napięcie. Obraz ten to pierwsza malarska riposta na powiększający się w Europie chaos, gdzie napaści na Żydów stawały się codziennością, a religia i tradycja padły ofiarą hitlerowskich Niemców czy radzieckich bolszewików. Samotność jest w tym kontekście wyrazem przeczucia o zmierzchu narodu wybranego.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
-
27.10.2011
Tato, wolałbym, żebyś ty się ze mną pobawił!
Wielu ojców swoje wyrzuty sumienia spowodowane brakiem czasu dla własnych dzieci usiłuje uspokoić prezentami: dawaniem drogich zabawek, sprzętu technicznego, modnych ubrań. Niektórzy usiłują też "kupować sobie" dzieci większym kieszonkowym. -
27.10.2011
Kochać, ale jak?
"Wystarczy przejrzeć u fryzjera kilka czasopism, by odczuć żywe pragnienie nieużywania przez dłuższy czas słowa "miłość" - pisze Josef Pieper. I chociaż napisał to dobre kilkadziesiąt lat temu, niewiele się od tamtego czasu zmieniło.... -
26.10.2011
Nie dawajcie im rad. Nie potrzebują ich
-
26.10.2011
Ignacjańska obojętność
-
27.10.2011
Bóg w nas
Podobne artykuły
-
26.10.2011
Ignacjańska obojętność
-
27.10.2011
Bóg w nas
-
19.10.2011
O wolności wypowiedzi w internecie
-
13.10.2011
Psychologia Ćwiczeń duchownych - rozważanie
Blip
Facebook
Flaker
Twitter
Wykop











Brak komentarzy
Dodaj komentarz