01.09.2010

Chciwy traci dwa razy

Fot. Theta

Głupiec

Zdobyte dobra materialne i wysnute misternie plany mają zapewnić właścicielowi spokojną przyszłość. Nic złego nie może się wydarzyć. Wszystko jest pod kontrolą. Jest bezpieczny. Bogaczowi wydaje się, że jest panem własnego życia. Nie spodziewa się więc interwencji Boga. W zasadzie nie liczy się z Nim, nie interesuje go osobowa relacja z Bogiem.

Tymczasem Bóg osobiście wkracza w jego życie. Nie ma dla niego pochwał i nagród za przedsiębiorczość, ale nazywa go głupcem: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie. Głupiec w języku biblijnym to osoba, która nie liczy się z Bogiem kierującym losami ludzkimi, ale polega wyłącznie na własnych siłach: Mówi głupi w swoim sercu: nie ma Boga (Ps 14, 1). Psalmista wiele razy wskazuje, że człowiek głupi nie jest w stanie zrozumieć myśli Boga i poznać Jego wielkich dzieł: Jakże wielkie są dzieła Twe, panie, bardzo głębokie Twe myśli! Człowiek nierozumny ich nie zna, a głupiec ich nie pojmuje (Ps 92, 6 – 7). Człowiek głupi nie zauważa, że zdobyte bogactwa nie są w stanie przedłużyć mu życia. Egoistycznie używane bogactwa nie zapewnią mu środka przeciw śmierci. Na pewno nie przyczynią się do tego, że odzyska swoje imię i że zostanie ono zapisane w niebie (por Łk 10, 20).

Jest to przypowieść o nieświadomości, głupocie i niemocy. Bogacz dobrze nadaje się do udzielenia takiej lekcji. Nie jest bezczynny, niewdzięczny, być może nawet nie jest pozbawiony miłości. Przyzwyczaił się jednak do pokładania ufności w swoich pieniądzach, do liczenia na siebie tak bardzo, że zapomina o kruchości ludzkiego życia. Wszystko potrafi zaplanować, ale nie uwzględnia tego codziennego faktu, którym jest śmierć (L. Algisi).

Bóg stawia przed bogaczem pytanie: komu więc przypadnie to, coś przygotował? Właściciel nie zauważa, że jednej nocy cały wysiłek jego życia, wszystkie zdobyte dobra mogą stać się własnością kogoś innego, może je wszystkie stracić bezpowrotnie. Syracydes uczy: Niejeden wzbogacił się mozołem i swoją chciwością, a oto udział jego w nagrodzie: gdy powie: Znalazłem odpoczynek i teraz mogę żyć z moich dostatków – nie wie, ile czasu minie, a zostawi je innym i umrze (Syr 11, 18 – 19). Bardzo dosadnie o człowieku bogatym, który nie zastanawia się nad sensem i głębią swojego życia i śmierci przed Bogiem wypowiada się psalmista:

Nie obawiaj się, jeśli ktoś się wzbogaci,

Jeżeli wzrośnie zamożność jego domu:

Bo kiedy umrze, nic z sobą nie weźmie,

A jego zamożność nie pójdzie za nim.

I chociaż w życiu sobie pochlebia:

Będą cię sławić, że dobrześ się urządził,

Musi iść do pokolenia swoich przodków,

Do tych, co na wieki nie zobaczą światła.

Człowiek, co w dostatku żyje, ale się nie zastanawia,

Przyrównany jest do bydląt, które giną (Ps 49, 17 – 21).

Zakończenie przypowieści ma niemal identyczny wydźwięk: Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem. W obliczu wieczności nie liczą się żadne dobra materialne, a jedynie bycie bogatym przed Bogiem. Głupotą jest więc gromadzenie dla siebie. Trzeba gromadzić skarby dla Boga. Wyrażenie „dla Boga” w języku greckim wskazuje na kierunek; nie znaczy zatem „na korzyść Boga”. W sposób dyskretny zostaje tu zasugerowana ważna idea: nie chodzi o ofiarowanie rzeczy Bogu, lecz o ich używanie zgodnie z Jego myślą (B. Maggioni).

Jezus wzywa do zaufania Bogu, który karmi ptaki i przyodziewa lilie polne. On zapewnia istnienie wszystkiemu co żyje i On sam wie, czego nam potrzeba, dlatego nie należy zbytnio martwić się o rzeczy doczesne. Troski życia codziennego przysłaniają bowiem perspektywę wieczności. Stąd trzeba być bogatym przed Bogiem. Więcej uwagi należy poświęcać dzieleniu się swoimi dobrami, a nie gromadzeniu. A. de Saint-Exupery twierdzi, że smak podzielonego chleba nie ma sobie równego w całym świecie. Do swoich uczniów Jezus mówi: Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze (Łk 12, 32).

W codziennym życiu często słyszy się stwierdzenie: to moja własność, więc mogę z nią robić, co mi się rzewnie podoba. Takie podejście usprawiedliwia wykorzystywanie rzeczy na szkodę swoją i innych. Ludzie wyznają nieraz zasadę, że jeżeli mają więcej, to więcej im wolno; więcej pieniędzy to więcej życia. Wzrost cywilizacyjny, polepszenie warunków życiowych, zamożność ludzi powodują, że stają się krótkowzroczni. Nie myślą o śmierci, w ich życiu nie ma miejsca dla Boga. Widać to dobrze na przykładzie zachodnich państw europejskich. Wraz ze wzrostem zamożności, automaczynie spada religijność, zainteresowanie Bożymi sprawami oraz poczucie solidarności społecznej. Ponadto człowiek stara się ciągle przedłużać życie. Chce pokonać śmierć własnymi siłami, a nie mocą zmartwychwstania Jezusa. Myśl o śmierci przeszkadza żyć w pełni, więc trzeba wyprzeć ją ze świadomości, za pieniądze kupić sobie dalsze kilka lat życia.

Pytania do refleksji:

* Co jest głównym przedmiotem mojej codziennej troski?
* Czy jestem bogaty przed Bogiem? Gdzie jest moje serce?
* Czy używam rzeczy zgodnie z myślą Boga?
* Jak przygotowuje się na godzinę mojej śmierci? Czy myślę o niej ze strachem? Czy umiem ufać Bogu, Panu życia i śmierci?

Krzysztof Biel SJ

Źródło: Odkryty skarb. Medytacje biblijne


wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz