31.08.2010
Nie warto umierać za skarpetki!
Obnażyć przemoc, skompromitować i puścić w samych skarpetkach – oto zadanie, przed jakim stoimy. Trudność w tym, że przemoc – zwłaszcza naga – cierpi na całkowity zanik wstydu i wcale się nie zapada pod ziemię, a przeciwnie, szyderczo szczerzy zęby w złośliwym uśmiechu.
Banalna historia, jakich wiele. Zaczęło się od drobiazgu. Przy śniadaniu zauważyła, że założył sobie jej białe skarpetki, więc zareagowała ostro i zdecydowanie, żądając natychmiastowego ich zwrotu. Udał, że nie słyszy. Było wcześnie rano, byłem zaspany i na dodatek bolała mnie głowa – w kiepskim stylu będzie później tłumaczył. Ale ona nie ustąpiła. Rozdrażniona dodatkowo jego obojętnością coraz bardziej podnosiła głos i ponawiała żądanie, każdorazowo wbijając mu jakąś złośliwą szpilę. Istna karykatura hiszpańskiej corridy: ospały, nieruchomy byk i tańczący koło niego żeński torreador w szlafroku. Nie pamięta, kiedy zamachnął się ręką. Właściwie był to odruch bezwarunkowy, podobny do opędzania się od złośliwej muchy lub komara. Na nieszczęście trafił ją prosto w twarz, na tyle mocno, że zachwiała się i osunęła na podłogę. Kiedy wstała, nie powiedziała już ani słowa. Ubrała się i wyszła z domu. Zgłosiła pobicie na policję, co też zostało skrupulatnie udokumentowane. Od tamtej pory nie rozmawiają z sobą. On ma do niej pretensje o wszczęcie przeciwko niemu postępowania karnego, ona o wszystko inne.
A gdyby tak cofnąć czas…
Spróbujmy cofnąć ciąg wydarzeń do owego feralnego odruchu damskiego boksera, zatrzymać scenę i na spokojnie przedyskutować sytuację. Przecież w tym momencie (patrz stopklatka) można było jeszcze wszystko uratować. Ciekaw jestem, jak rozkładają się nasze sympatie? Zdecydowana większość pewnie stoi po stronie kobiety, uzbrojona po zęby w argumenty, gotowa przekonać mężczyznę, by po prostu oddał skarpetki, bo po pierwsze nie kradnij, po drugie w białym zupełnie mu nie do twarzy, a po trzecie jeśli nie odda, to dopiero zobaczy… Inni przeciwnie, w imię męskiej solidarności lub żeńskiej roztropności biorą w obroty kobietę, by ją skłonić do uświęconej tradycją uległości lub bardziej nowoczesnego użycia rozumu (Nie warto umierać za skarpetki!). Scenariuszy nie brakuje. Jakby jednak nie rozkładały się nasze sympatie i jakich byśmy nie użyli argumentów, jedno jest pewne: wcześniej czy później dalibyśmy się wciągnąć w wir dyskusji, a ta – gdyby nie ograniczenia czasoprzestrzeni – w naturalny sposób przeszłaby od słów do czynów, a może nawet rękoczynów. Bo czy ktoś jest w stanie spokojnie przyjąć do wiadomości, że jest "szowinistyczną, męską świnią" lub (dla równowagi) "wstrętną, stetryczałą feministką"? A takie argumenty na pewno by padły. Znając naszą polską kulturę prowadzenia dyskusji, doszłoby do stosownego podkolorowania czarno-białej rzeczywistości, tak by można było wytoczyć największe armaty i zarzucić drugiej stronie wszelką niegodziwość (z antysemityzmem, ksenofobią, homofobią i rasizmem włącznie). Zatem by nie dać powodów do rozpętania kolejnej wojny światowej ucinam dalszą dyskusję i oświadczam: on i ona są rodzeństwem, praktykującymi katolikami, oboje stanu wolnego, biali, heteroseksualni, bez nałogów i do tej pory nie byli karani. Poróżniły ich jej białe skarpetki…
- 1
- 2
- 3
- następna »
- 1
- 2
- 3
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Artykuł tylko w wersji internetowej
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
27.10.2011
Tato, wolałbym, żebyś ty się ze mną pobawił!
Wielu ojców swoje wyrzuty sumienia spowodowane brakiem czasu dla własnych dzieci usiłuje uspokoić prezentami: dawaniem drogich zabawek, sprzętu technicznego, modnych ubrań. Niektórzy usiłują też "kupować sobie" dzieci większym kieszonkowym. -
27.10.2011
Kochać, ale jak?
"Wystarczy przejrzeć u fryzjera kilka czasopism, by odczuć żywe pragnienie nieużywania przez dłuższy czas słowa "miłość" - pisze Josef Pieper. I chociaż napisał to dobre kilkadziesiąt lat temu, niewiele się od tamtego czasu zmieniło.... -
26.10.2011
Nie dawajcie im rad. Nie potrzebują ich
-
26.10.2011
Ignacjańska obojętność
-
27.10.2011
Bóg w nas
Facebook
GooglePlus
Wykop










Brak komentarzy
Dodaj komentarz