05.08.2010

Pojednanie sacrum z profanum

Fot. Theta

Wyobraźmy sobie, że nigdy nie było Jezusa z Nazaretu, nigdy nie było Ostatniej Wieczerzy, a co za tym idzie, do dziś dnia nikt by nie słyszał o mszy. Nie było więc świątyń romańskich, katedr gotyckich, barokowych kościołów, a przy nich szkółek parafialnych, a potem kolegiów i uniwersytetów oraz klasztorów i bibliotek, nie mielibyśmy również szpitali, ochronek dla dzieci, przytulisk dla starych.

Puśćmy wodze fantazji i wyobraźmy sobie, że którejś nocy, w sposób sobie tylko wiadomy, ktoś usunął zwłaszcza z Europy i Ameryki to wszystko, co stworzyli chrześcijanie, czyli Kościół. Strach pomyśleć. Po takim zabiegu znaleźlibyśmy się na kulturalnej pustyni. Przecież nawet oświecenie, powstałe ze sprzeciwu wobec ówczesnej wersji katolicyzmu, czy szerzej chrześcijaństwa, jest w ostatecznym rozrachunku dzieckiem chrześcijańskim, poczętym w Biblii, dzięki której przecież Świat uzyskał autonomię istnienia.

Naturalne i sztuczne

Do niedawna rzeczywistość dzielono na dwie części. Na naturę i kulturę. Naturą było to wszystko, co samo wyrosło z ziemi, kulturą zaś to, co człowiek przetworzył. Dla przykładu popatrzmy na trzmiela. Jak wiadomo trzmiel jest owadem, który lata, wydając przy tym charakterystyczny dźwięk. Sam trzmiel latający nad ukwieconą łąką jest zjawiskiem naturalnym, stworzonym przez przyrodę, czyli naturę. Ale znalazł się oto kompozytor, Nikołaj Rymski-Korsakow, którego to brzęczenie, czy buczenie, natchnęło do napisania utworu pod tytułem “Lot trzmiela”. Utwór w przeciwieństwie do żywego trzmiela nazywamy artefaktem, a więc zjawiskiem, które nie występuje w przyrodzie, a zjawia się dopiero wtedy, gdy wytworzy je człowiek. Utwory muzyczne, jak też wszystkie inne dzieła sztuki, nie rosną przecież na drzewach, czy na łące. Rodzą się w głowie człowieka i są przez niego wytwarzane, tworzone.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jezuita Pierre Teilhard de Chardin. Zastanawiając się nad odkrytym przez Karola Darwina zjawiskiem ewolucji, doszedł on do wniosku, że nie da się już dłużej utrzymywać podziału świata, rzeczywistości na dwie części, na to, co naturalne i na to, co sztuczne. Skoro cały proces ewolucji zmierza do powstania człowieka, to znaczy, że człowiek w tym procesie ma do powiedzenia więcej niż dżdżownica. Teilhard twierdzi, że dalsze losy ewolucji Bóg, bo Bóg jest Tym, który stoi za ewolucją, powierzył człowiekowi. Jako rozumne i kochające stworzenie Boże, ukształtowane na wzór i podobieństwo Boga-Stwórcy, ma teraz się troszczyć o dalszy rozwój, dalsze doskonalenie Świata. Człowiek ma doskonalić proces rozwoju Świata przez to, że los Świata nie będzie już zależał jedynie od sił przyrody, ale przede wszystkim od pracy ludzkiego rozumu i serca.

Co więc z takiego widzenia historii Świata można wywnioskować? A no to, że kultura nie może być czymś sztucznym. Nie jest, jakby na przykład chcieli marksiści, czymś dołączonym, dodanym, doczepionym do ludzkiego życia, jak kwiatek do kożucha, bez czego oczywiście można by się w gruncie rzeczy obyć. Nie mogę się powstrzymać, żeby w tym miejscu nie oddać głosu Vaclavowi Havlowi, który z okazji odebrania Nagrody Juana Lladó, Madryt, 30 czerwca 2003 r. powiedział: “Materialistyczny, ateistyczny i scjentystyczny charakter nowoczesnej cywilizacji powoduje, że kultura jest dziś postrzegana przede wszystkim jako jedna z wielu sfer działalności ludzkiej. Pozbawiana jest szerszego i głębszego znaczenia, zredukowana tylko do jakiejś miłej ozdoby spraw poważnych, jakimi są gospodarka, przedsiębiorczość, środki utrzymania i konsumpcja. Trochę jakby stanowiła tylko przyjemne ubarwienie muzyczne kolacji w restauracji. Mówi się o niej, że stanowi coś, co wprawdzie czyni życie piękniejszym, ale bez czego w sumie można się obejść.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz