23.11.2009

Jak tracić czas i poznawać osoby

Kiedy od urodzenia mieszka się w Krakowie, decyzja o studiowaniu w tym mieście ma wymiar raczej kontynuacji niż życiowego przełomu. Kiedy na zajęcia na prestiżową – w polskich warunkach – uczelnię można dojść tempem spacerowym w kwadrans, maleje liczba powodów, dla których chciałoby się wyjechać na studia do innego miasta

Z wolna kończę ostatni z trzech kierunków, z którymi podczas przygody uniwersyteckiej miałem do czynienia. Moje krótsze lub dłuższe epizody z dziennikarstwem, polonistyką i politologią mają wspólny mianownik i nie jest nim tylko nazwa uczelni. Każdy z trzech kierunków kojarzy mi się z doświadczeniem zderzania wielkich oczekiwań i jeszcze większego głodu wiedzy z rzeczywistością uniwersytecką. To doświadczenie uczy pokory, ale nie daje satysfakcji. A rozłożone na lata – zobojętnia.

Zobojętniałem na uniwersytet właśnie dlatego, że nauka jest dla mnie spotkaniem – mojego doświadczenia i postrzegania z czyimś, czyjegoś z moim. Z tak rozumianą nauką rzadziej spotykałem się na uniwersytecie, a częściej poza nim. Kraków spotkaniu sprzyja – ludzie mają tu nadzwyczaj wiele czasu, żeby z sobą rozmawiać i nadzwyczaj wiele miejsc, gdzie rozmawiać mogą. Dla poznawania wyjątkowych ludzi warto w tym mieście parę lat spędzić.

Gdyby nie uniwersytet, pewnie nigdy bym nie spotkał wielu osób spotkania wartych. Ale ze wskazaniem innych pozytywów uczelni mam problem. Uniwersytet Jagielloński zrobił wiele, by mnie swoją renomą i tradycją zachęcić, ale niewiele, by jej w praktyce sprostać. Na trzech kierunkach studiów zobaczyłem wystarczająco wiele, by sądzić dziś, że UJ – administracyjnie i dydaktycznie – nie umie podołać wymaganiom nowoczesnej uczelni i długo jeszcze im nie podoła. Nie jest to kwestia ani osławionych kolejek w dziekanatach, ani nierzadko absurdalnych egzaminów, które mierzą u studentów tylko pojemność ich twardych dysków. To tylko objawy i skutki.

A przyczyną jest pewien zbiorowy stan umysłu – niekoniecznie uświadomione, a czasem wprost wyrażane przekonanie, że to studenci są dla uniwersytetu, a nie uniwersytet dla nich. Nie mogę o tym nie myśleć, kiedy z termosem kawy ustawiam się o piątej rano w kolejce do zaliczenia ćwiczeń. Albo kiedy siódmą godzinę czekam na wpis do indeksu. Albo kiedy uczelnia pozoruje troskę o jakość kształcenia, prosi studentów o wypełnianie ankiet oceniających wykładowców, a potem sama wyniki tych ankiet ignoruje. Przykłady łagodniejsze i ostrzejsze może mnożyć każdy student tej uczelni, tyle że jedni uodpornili się na przedmiotowe traktowanie mniej, inni bardziej. Ja zaś zobojętniałem. Uzasadnień dzisiejszej pozycji UJ opowieściami o sześciuset latach tradycji nie przyjmuję inaczej jak z rozbawieniem – nie tyle aroganckim, co zrezygnowanym. A wykładowcy dzięki którym nie żałuję, że na tę uczelnię trafiłem, to wyjątki – z reguły własnej wyjątkowości świadome.

Wyjątkowość – to jest słowo-klucz do studiowania w Krakowie. Warto je tu przykładać do kontaktów i spotkań uczelnianych i pozauczelnianych, warto „zapomnieć ludzi, a bywać u osób”. Przykładając ten postulat do studenckiego życia, możecie Państwo czasem wybrać wódeczkę w interesującym towarzystwie zamiast nudnego wykładu; innym zaś razem obcowanie z wykładowcą i przedmiotem wzbogaci Was znacznie bardziej niż kolejna impreza. Umieszczając wyjątek z Norwida w tak niewychowawczym kontekście, życzę, byście Państwo umieli dokonywać właściwych wyborów.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz