03.09.2010

Czy w Polsce lekarz może wyłączyć stymulator serca na życzenie pacjenta, jeśli prowadzi to do zgonu pacjenta?

Udzielenie odpowiedzi na tak zadane pytanie w oderwaniu od konkretnego przypadku napotyka na trudne do pokonania przeszkody. Po pierwsze bowiem polskie prawo nie reguluje wprost tej materii, dlatego konieczna jest interpretacja kilku norm prawnych i etyczno-dentologicznych. Po wtóre ustalenie, czy dokonanie takiej czynności przez lekarza jest legalne, będzie uzależnione od stanu pacjenta i wpływu odłączenia stymulatora na jego zdrowie.

Przyjmując, iż w efekcie działania lekarza pacjent może ponieść śmierć, można rozważyć odpowiedzialność lekarza za zabójstwo eutantyczne (art. 150 K.k.) lub pomoc do samobójstwa (art. 151 K.k.). Wydaje się jednak, iż przyjęcie takiej kwalifikacji prawnej nie będzie dopuszczalne. Wynika to z konstrukcji tych czynów zabronionych. Dla jasności warto bowiem wskazać, iż sprawca może odpowiadać za zabójstwo eutanatyczne, gdy zabije człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego. Pacjent musiałby zatem skierować do lekarza wyraźne, jednoznaczne i stanowcze życzenie (żądanie) pozbawienia go życia, a lekarz w wyniku swego zachowania zabić pacjenta. W analizowanej sytuacji pacjent domagający się odłączenia od stymulatora serca nie żąda, by lekarz go zabił.

Istotna jest również motywacja lekarza. Przepis wymaga bowiem, by do zabójstwa doszło pod wpływem współczucia dla ofiary. W literaturze podkreśla się więc, że lekarz powinien podejmować czynności, kierując się chęcią zmniejszenia niemożliwego do wytrzymania bólu, spowodowanego najczęściej nieuleczalną chorobą. Musi również wystąpić związek przyczynowy między współczuciem a pozbawieniem życia chorego. Tak ukształtowana strona motywacyjna sprawcy powoduje, iż zabójstwo eutanatyczne może być popełnione jedynie w tzw. zamiarze bezpośrednim. W uproszczeniu można więc powiedzieć, iż lekarz musi chcieć zabić chorego. W przypadku wyłączenia stymulatora serca nie występuje taki zamiar lekarza.

Wydaje się również, iż wykluczona jest odpowiedzialność za tzw. pomoc do samobójstwa (art. 151 K.k.). Czyn ten polega bowiem na namawianiu innej osoby, by targnęła się na własne życie, albo na udzieleniu jej pomocy i doprowadzeniu przez to do aktu samobójczego. Niewątpliwe pierwszy z przedstawionych wariantów nie wchodzi w grę. Lekarz nie namawia bowiem pacjenta, by ten poprzez wyłączenie stymulatora serca zakończył swoje życie. Więcej trudności może sprawić analiza drugiej sytuacji. W piśmiennictwie wskazuje się jednak, iż użycie w opisie czynu sformułowania „doprowadza” sprawia, że lekarz musiałby być inicjatorem zamachu samobójczego, odgrywać wiodącą rolę w tym procederze. W przypadku wyłączania stymulatora serca inicjatywa leży po stronie pacjenta. Poza tym, uwzględniając uwarunkowania dotyczące zamiaru lekarza, należałoby przyjąć, iż co najmniej przewiduje on możliwość aktu samobójczego i na to się godzi. Odłączenie stymulatora nie może zaś być utożsamiane z samobójstwem.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz