08.03.2010

Polityka zagraniczna Litwy na rozdrożu

Litewscy politycy sprzeczają się o charakter polityki zagranicznej wobec Rosji, lecz są zgodni, że Litwa jest jednym z wielu elementów polityki zagranicznej Rosji i jest pod wyjątkową obserwacją jej służb specjalnych Fot. Marian Paluszkiewicz

— Jest to nie polityka zagraniczna, a raczej handel zagraniczny, kiedy za wszelką cenę staramy się otrzymać krótkotrwałe korzyści materialne, a wszystko po to, żeby rzekomo żyć szczęśliwie, co w końcu sprowadza się do potakiwaniu Rosji. A przecież historia nas uczy. W okresie międzywojennym też dominował taki rodzaj uprawianej polityki. Wtedy też chcieliśmy żyć szczęśliwie, myśleliśmy, że napaść Niemców na Polskę oraz ZSRR na Finlandię to nie nasza sprawa. Niemców nie chcieliśmy drażnić przed zbliżającą się wojną ich z Rosją, a Rosję zaś z wdzięczności za odzyskane Wilno. Dziś wiemy, czym się to wtedy skończyło — mówi poseł.

Jego zdaniem dziś sytuacja często jest podobna do tamtej sprzed pół wieku. Jak mówi Vareikis, dziś też uważa się, że nie wolno drażnić Rosji, bo nie jest to korzystne dla Litwy i zauważa, że właśnie wszystko, co jest korzystne dla Litwy, akurat drażni Rosję.

— Przecież Rosja otwarcie mówi, że członkostwo Litwy w NATO jest sprzeczne z interesami Rosji. Tak samo rozpad ZSRR Rosja uważa za wielką tragedię, a przecież dzięki tej „tragedii” mogliśmy odzyskać niepodległość — wyjaśnia Vareikis. Jego zdaniem, najważniejszy problem polega na tym, że Litwa nie ma jasnej strategii i celów, a przez to nie potrafi wytyczyć do nich drogi.

— Prowadząc dziś krytykowaną samodzielną politykę mieliśmy jasną strategię, co chcemy osiągnąć, dziś zaś mówiąc, że chcemy żyć szczęśliwie, nie potrafimy nawet wyjaśnić, o jakie nam szczęście chodzi — zauważa poseł. Jego zdaniem Litwa powinna dziś kontynuować wcześniej prowadzoną politykę landsbergisowsko-adamkusowską, jak ją określa Mečys Laurinkus.

W dużej mierze założenia tej polityki określała tzw. Strategia powstrzymywania Rosji, opracowana przez Związek Ojczyzny-Litewskich Chrześcijańskich Demokratów jeszcze w 2007 roku. Przygotowana ona była w myśl zbliżających się wtedy wyborów parlamentarnych i jako alternatywa dla lansowanej przez ówczesny lewicowy rząd Gediminasa Kirkilasa polityki zbliżenia się z Rosją. Strategia ta była częścią składową programu wyborczego partii konserwatywnej. Realia powyborcze zmieniły jednak sytuację. Koalicyjny rząd, aczkolwiek zdominowany przez konserwatystów, stanowisko szefa spraw zagranicznych oddał w ręce bezpartyjnego Vygaudasa Ušackasa, który krytykowany za prowadzenie „prywatnej polityki zagranicznej” został w końcu zdymisjonowany. Tymczasem mianowany na jego miejsce konserwatysta Audronius Ažubalis (współautor strategii), w obawie przed podzieleniem losu swego poprzednika deklaruje całkowite posłuszeństwo w działaniach wobec prezydent Dali Grybauskaitė, która staje się dziś głównym decydentem w kwestii relacji zagranicznych. To właśnie ona, po objęciu urzędu niespełna przed rokiem zapowiedziała zmianę kursu polityki zagranicznej i odejście od koncepcji polityki prowadzonej przez poprzednika Valdasa Adamkusa. Właśnie Grybauskaitė jest inicjatorką polityki „niedrażnienia” Rosji, której rząd konserwatysty Andriusa Kubiliusa, odstawiając na bok Strategię powstrzymywania Rosji, jest posłusznym wykonawcą. Aczkolwiek premier próbuje robić dobrą minę do złej gry i pytany wielokrotnie przez nas o realizację założeń Strategii zawsze odpowiada, że jest ona częścią składową rządowego programu i jest realizowana.

Tymczasem poseł Vareikis, również konserwatysta, uważa, że Strategia została po prostu zapomniana.

Stanisław Tarasiewicz

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz