08.03.2010

Polityka zagraniczna Litwy na rozdrożu

Litewscy politycy sprzeczają się o charakter polityki zagranicznej wobec Rosji, lecz są zgodni, że Litwa jest jednym z wielu elementów polityki zagranicznej Rosji i jest pod wyjątkową obserwacją jej służb specjalnych Fot. Marian Paluszkiewicz

Na Litwie działa około 3 tys. agentów rosyjskich służb specjalnych. Są oni w każdej ważniejszej instytucji państwowej, a najwięcej działa w sektorze energetycznym oraz komunikacji. Przejmują oni drobny biznes oraz przestrzeń informacyjną. Działają zaś dla realizacji strategicznych celów Rosji, z których najważniejsze są: przejęcie kontroli nad sektorem energetycznym postsowieckiej przestrzeni, wykorzystanie Litwy i Polski jako odskoczni do dominacji w Unii Europejskiej oraz zawładnięcie przestrzenią informacyjną.

Tymczasem Litwa odchodzi od koncepcji wypracowanej jeszcze za czasów prezydentury Valdasa Adamkusa polityki przeciwstawiania się hegemonii rosyjskiej aktywnie działając na rzecz demokratyzacji procesów zachodzących na Białorusi oraz zacieśniając na różnych szczeblach współpracę z Ukrainą i Gruzją. W ten sposób, były szef Departamentu Bezpieczeństwa Państwa, obecnie dyplomata w rezerwie Mečys Laurinkus ocenia nową politykę zagraniczną Litwy i zagrożenia wynikające z jej uprawiania.

Laurinkus, na żądanie prezydent Dali Grybauskaitė odwołany w styczniu ze stanowiska ambasadora w Gruzji, uważa, że Litwa powinna wrócić do polityki zagranicznej wobec Rosji, jaka była uprawiana za prezydentury Valdasa Adamkusa oraz formowana w dużej mierze przez Vytautasa Landsbergisa. Mečys Laurinkus twierdzi, że obecna polityka pragmatyzmu w relacjach z Rosją jest na rękę Kremlowi i służy wyłącznie jego interesom.

„W Rosji mówi się, że są dwie Litwy. Pierwsza, to landsbergisowsko-adamkusowska, zaś druga racjonalna i trzeźwo myśląca, lecz wciąż obawiająca się tej pierwszej, dlatego trzeba uzbroić się w cierpliwość. Według tej koncepcji, Litwini są bliżsi Słowianom niż zepsuci przez Zakon Krzyżacki Łotysze” — pisze na łamach „Lietuvos rytas” były ambasador oraz były szef Departamentu Bezpieczeństwa Państwa Mečys Laurinkus. W jego przekonaniu, litewskim decydentom należy konsekwentnie realizować założenia polityki zagranicznej prowadzonej przez ostatnich ponad 10 lat, głównie w kierunku budowania wzajemnie korzystnych relacji z Ukrainą, Gruzją i Białorusią.

Laurinkus uważa, że ostatnie lata Litwa razem z Polską były tą lokomotywą, które „ciągnęły wagony” krajów Europy Wschodniej w kierunku Unii Europejskiej, co też leżało w interesach samej Litwy. Tymczasem dziś uprawiając wobec Rosji tzw. politykę pragmatyzmu Litwa działa na swoją niekorzyść.

Większość polityków poproszonych przez nas o odniesienie się do uwag Laurinkusa starało się uniknąć komentarzy. Jedni zasłaniali się tym, że poruszany temat jest zbyt obszerny i poważny, żeby można byłoby go ująć w lakonicznym komentarzu, inni zaś mówili, że nie ma co komentować słów urażonego odwołaniem z urzędu dyplomaty.

Tymczasem poseł Egidijus Vareikis, członek sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych uważa, że uwagi Laurinkusa są w dużym stopniu słuszne.

— Często zadaję pytanie krytykom wcześniejszej polityki zagranicznej, w czym ona była niekorzystna dla Litwy? Niestety, nikt nie potrafi mi odpowiedzieć na to pytanie. Bo była korzystna. Przecież wskutek niej odzyskaliśmy całkowicie niepodległość, wyprowadziliśmy sowieckie wojska z kraju, jesteśmy w NATO oraz w Unii Europejskiej. Nie jest też prawdą, że nie była to polityka pragmatyczna, bowiem była jak najbardziej. Przecież dzięki jej pragmatyzmowi oraz szukaniu kompromisów udało się porozumiewać nawet w tak trudnych sprawach, jak chociażby wycofanie żołnierzy radzieckich. Przecież gdy zaczynaliśmy walczyć o niepodległość na początku lat 90., mało komu z zagranicznych decydentów była ona potrzebna, lecz zawdzięczając właśnie prowadzonej od 20 lat polityce zagranicznej dziś sami decydujemy o swoim losie — wyjaśnia nam Egidijus Vareikis. Tymczasem promowaną dziś politykę tzw. pragmatyzmu w relacjach z Rosją poseł określa jako niewiele mającą wspólnego z pragmatyzmem.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - Wydawnictwo Jagiellonia S.A., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz