07.02.2012

Anna Dymna we Lwowie

JURIJ SMIRNOW

Anna Dymna, Fot. JURIJ SMIRNOW

14 stycznia br. „Poddasze artystyczne” na ul. Rylejewa odwiedziła muza najwyższego artystycznego lotu. Tą muzą, tą „Panią ze słonecznym uśmiechem i słoneczkiem w podpisie” była wybitna polska artystka Anna Dymna z Krakowa.

Zawitała do Lwowa, aby przedstawić zebranym swoje widzenie poezji ks. Jana Twardowskiego. Spotkanie zorganizowało studio „Wrzos”, czyli Irena Strilciw i Halina Makowska. Występowi literackiemu Anny Dymnej towarzyszyła muzyka w wykonaniu Jurija Kowalowa (akordeon) i Igora Stefaniaka (klarnet). Obecni również mogli obejrzeć wystawę malarską pt. „Poezje ks. Twardowskiego w pracach Haliny Makowskiej”. W sali na poddaszu nie było wolnego miejsca. Przybyli licznie przedstawiciele organizacji polskich, przedstawiciele duchowieństwa. Korpus dyplomatyczny reprezentował konsul Generalny RP we Lwowie Jarosław Drozd.

Anna Dymna powiedziała na wstępie, że takie spotkania literackie organizuje w Krakowie co tygodnia. Zachęcała lwowskich Polaków zająć się tą działalnością, wzbogacającą duchowo każdego.

Poezja ks. Jana Twardowskiego jest w formie prostą, ale każde słowo w niej ma swój głęboki sens, swoją filozofię, swoje posłannictwo dla ludzi. Dla deklamacji wierszy księdza nie wystarczy talent, trzeba jego wiersze rozumieć sercem, przyjąć jego filozofię. Ksiądz Twardowski bardzo lubił ludzi, dlatego, tak naprawdę, tylko ten może inspirować się jego poezją, kto ma również dobre, kochające serce, kto odczuwa swoją odpowiedzialność za losy ludzkości, całego świata, jak również i prostego, małego stworzenia (kanarka czy pieska), który mieszka obok. Ludzie, którzy niosą w sercu nienawiść, niechęć do innych, indywidualiści, dla których swoje „JA” jest najważniejszą rzeczą na świecie, nigdy nie są zdolni zrozumieć poezji księdza i przekazać ją innym. Ksiądz w swoich wierszach często zwraca się do zwierząt, roślin, liści, trawy, drzew, ale to tylko metafora – zwraca się on zawsze do nas, do ludzi, chce widzieć nas lepszymi, szlachetniejszymi, pełnymi miłości do Boga i bliźniego. On też żył wśród ludzi, ale też wśród przyrody. Dla niego całe jego otoczenie było bardzo ważne – lubił sąsiadów i ich psy, trawę na podwórku, słoneczko na niebie i kanarka w klatce. Anna Dymna umiała wszystko to przekazać zebranym podczas recytacji wierszy Księdza Twardowskiego. Podkreśliła ciepły humor jego wierszy. Dla ludzi chłodnych, egoistów, uważającym siebie za najlepszych i najważniejszych nie było miejsca pośród zebranych tego wieczoru. To tylko pozornie ksiądz pisał o psie, który rzadko chodzi do kościoła, który książek nie czyta i nie pisze. W poezji ks. Twardowskiego jest dużo filozoficznych sentencji, umie on skoncentrować myśl w ścisłych słowach i donieść do nas samo sedno wydarzeń. Kilka jego aforyzmów, wyjętych wprost z wierszy: „Piekło to życie bez sensu”, „Kogo szukamy – Boga, człowieka, czy samego siebie”, „Każdy z nas jest komuś potrzebny”, „Prawdy życia są bardzo proste – ale jak trudne jest ich przestrzeganie”. A jak często z mądrym wyrazem na twarzy „chlapią językiem oczytani analfabeci”.

Anna Dymna recytowała wiersze głosem raczej cichym, niezwykle wyraziście, mało powiedzieć z talentem, ale z sercem. Jest ona kobietą nie tylko słoneczną, ale też bardzo nastrojową. Ogromne wrażenie robią nie tylko jej słowa, ale też jej uśmiech, jej oczy, wesołe lub smutne, jej oszczędna, wyrazista gestykulacja. Ona nie recytuje wiersza – ona przeżywa treść każdego z nich i wysyła do nas nieme pytanie oczyma – czy myśmy to zrozumieli, czy odczuli to samo co ona? Wielka aktorka, serdeczny, niezwykły człowiek!

„Jestem szczęśliwa, że wybrałam się do was” – powiedziała Anna Dymna na zakończenie recytacji. Później były pytania. Oczywiście o jej karierze artystycznej, o filmach, w których grała, o planach twórczych i o jej szeroko znanej w całej Polsce działalności charytatywnej na rzecz ludzi niepełnosprawnych.

Serdecznie dziękowali aktorce Zbigniew Chrzanowski, reżyser Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie, Jarosław Drozd, konsul generalny RP we Lwowie, Bożena Rafalska, redaktor „Lwowskich Spotkań”. Anna Dymna zachęcała do tworzenia salonów poezji, by uczyć się rozumieć poezję. „Recepta na życie, – mówiła ona, – nosić ze sobą tomik poezji”.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz