21.12.2011

Głód książki polskiej we Lwowie

Iwan Swarnyk

Za czasów władzy sowieckiej w byłej księgarni „Drużba” (Przyjaźń) w centrum Lwowa można było nabyć wiele różnych książek w języku polskim – od popularnych kryminałów do literatury naukowej i akademickiej. Obecnie w mieście „Semper Fidelis” Iwan Swarnyk, dyrektor Publicznej Obwodowej Biblioteki Naukowej we Lwowie stwierdza, że już od wielu lat w jej zbiorach nie ma współczesnych polskich wydań.

z Iwanem Swarnykiem rozmawiał Konstanty Czawaga.

Pretekstem naszej rozmowy stało się niedawne, uroczyste przekazanie przez Konsulat Generalny Federacji Rosyjskiej we Lwowie oraz inne instytucje z Moskwy zbioru wspaniałych współczesnych książek w języku rosyjskim dla waszej biblioteki. Pamiętam jak kiedyś starszy pracownik biblioteki literatury obcej przy ulice Mularskiej (teraz oddział  Obwodowej Biblioteki Naukowej) powtarzał studentom, ażeby nie tracili swoich pieniędzy na drogie książki w „Drużbie”, ponieważ wszystko można wypożyczyć za darmo w bibliotece państwowej. W czytelni było też sporo świeżych polskich czasopism. Teraz ich nie ma. Co się stało?

Bez wątpienia, że Lwów jak miasto, które nadzwyczaj wiele znaczy dla historii i kultury Polski, miało przez dłuższy czas wielkie tradycje polskiej książki. Powiedzmy, w lwowskiej księgarni „Drużba” polska książka stanowiła ponad połowę powierzchni sklepowej. Dlatego dla każdego mieszkańca Lwowa, czy to polskiego pochodzenia, czy Ukraińca, czy dla każdej inteligentnej osoby polska książka oznaczała dostęp do światowej cywilizacji.

Jest Pan Ukraińcem. Kiedy i gdzie nauczył się pan polskiego?

Nigdy specjalnie polskiego się nie uczyłem. Polskiego słuchałem w radiu. Miałem w kuchni radio nastawione na Warszawę i szczególnie śledziłem wydarzenia w Polsce w okresie Solidarności. Oprócz tego, polskie radio nadawało dużo dobrej muzyki. Pasjonowałem się wtedy muzyką współczesną. Polskie radio stało się dla mnie pierwszą szkołą. Poza tym pierwszą moją książką w obcym języku były „Bajki” Jana Brzechwy, które ojciec (poeta i bajkopisarz Iwan Swarnyk – red.) sprezentował mi, gdy miałem pięć lat. Ojciec czytał mi polskie bajki, tłumaczył je na język ukraiński. Tak po raz pierwszy usłyszałem język polski. Dlatego język polski był pierwszym językiem obcym, który poznałem.

Wielu z nas w czasie studiów na Uniwersytecie zapoznawało się z klasyką światową w polskich przekładach.

Tak. Moje wiadomości z literatury światowej w dużym stopniu czerpałem dzięki polskim przekładom. Polacy, tak jak i Rosjanie , wiele uwagi udzielali przekładom klasyki światowej i ówczesnej literatury współczesnej. Później, miałem jeszcze jedną okazję. Gdy ożeniłem się, mój szwagier był specjalistą od telewizji i zmajstrował antenę na Polskę, co sprawiło, że mogłem odbierać dwa polskie programy. Polska telewizja była o wiele ciekawsza niż sowiecka. Kryminały, kino europejskie, które wtedy demonstrowano, dla mnie, jak i dla wielu lwowian było możliwością dołączenia się do kultury światowej, ówczesnego europejskiego, amerykańskiego i światowego kina. Były tam też ciekawe programy publicystyczne i muzyczne.

Jako historyk też wiele pan czerpał z polskich źródeł?

Naturalnie. Nie tylko źródła, ale i sam stosunek do wydarzeń historycznych. Polacy zawsze byli narodem patriotycznym, nie zważając na reżim, który w ich kraju panował: czy to komunistyczny, czy socjalistyczny. Ale Polska była Polską. Nigdy nie była ani sowiecką ,ani socjalistyczną. Jeżeli była socjalistyczną, to pozostawała Polską , w odróżnieniu od Ukrainy. Pamiętam, jak ojciec z jakiejś delegacji pisarzy z Polski przywiózł okładkę na zeszyt, gdzie były portrety królów polskich. Było to dla mnie szokiem, bo nikt z ukraińskich uczniów nie uczył się o książętach kijowskich. Uczyliśmy się o Olegu, Jarosławie, Włodzimierzu, ale po kolei ich nie znaliśmy. Było to dla mnie przykładem stosunku do historii.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz