22.11.2011

Oni zmienili losy wojny

Szymon Kazimierski

Największy bombowiec brytyjski Avro Lancaster

We wrześniu 1939 roku dwóch największych zbójów Europy rzuciło się na Polskę i na oczach całego świata bardzo dokładnie ją zniszczyło. Zniszczyło ją akurat w tym czasie, kiedy po ogromnych wysiłkach zmierzających do połączenia rozerwanych rozbiorami części kraju, Polska złapała oddech i zaczęła rozwijać się w sposób dla innych nie do naśladowania.

To, co zbóje znaleźli w podbitej Polsce, utwierdziło ich w przekonaniu, że zrobili dobrze i co więcej, że zrobili to w porę. Wszędzie spotykali ślady gwałtownego rozwoju polskiej myśli technicznej, zaskakujących rozwiązań i wynalazków. Mogło to w niedługim czasie doprowadzić do przewagi Polski nad, zdawałoby się, wspaniałą techniką obu zbójów ze sobą sprzymierzonych. Okupanci z zaciekłością szukali ludzi, którzy to stworzyli. Widzieli ich przewagę nad sobą, ale mieli nadzieję, że choćby pod przymusem, zaczną oni teraz pracować na ich korzyść. Wielu takich dopadli i wielu takich zabili w różnych okresach okupacji, bo pochwyceni nie zgadzali się na żadną współpracę.

Stereotyp polskiego Jasia

Niektórzy konstruktorzy emigrowali za granicę wraz z cofającym się wojskiem i takich było naprawdę wielu. Ogólną liczba polskich inżynierów i naukowców pracujących na Zachodzie, a szczególnie w Wielkiej Brytanii, podała ewidencja z dnia 1 stycznia 1944 r. Możemy się z niej dowiedzieć, że było ich 5592. Z czego zmobilizowanych było 4049, a cywilów 1543.

Polski czołg 7TP z peryskopem Gundlacha
Polski czołg 7TP z peryskopem Gundlacha

Na Zachodzie, początkowo przynajmniej, uważano Polaków za frajerów i głupich Jasiów, którzy dali się pobić w dwa tygodnie. Po tym, jak światowe mocarstwo francuskie padło w dwa tygodnie i to z ręki samych Niemców, bez dodatkowego ataku Związku Radzieckiego, jak to było w Polsce, kłapiące do tej pory dzioby, zamknęły się.

Występując na Zachodzie w tak wielkiej liczbie, Polacy spotkali się z kolejnym problemem. Jak przekonać Francuzów i Brytyjczyków, że się jest dużo lepszym, tym razem od nich. Nikt takich lepszych nie lubi, więc pewno by ich zwyczajnie „spławiono”, gdyby nie twarde prawa wojny. Albo się wdrażało jakiś nowy wynalazek, albo się traciło żołnierzy. Wybór zdawał się być jasny.  

Stereotyp głupiego polskiego Jasia był jednak bardzo silny i coś w tej sprawie przełamuje się chyba dopiero teraz, bo przez cały okres „socjalizmu naukowego” Polacy dla Zachodu nadal byli głupimi Jasiami, a w dodatku głupimi Jasiami na usługach komunistycznej Rosji. Było to więc następne pół wieku, które ludziom nieprzychylnym Polsce dało czas na wymyślanie opowieści o głupich Polakach. Tymczasem, dzięki wynalazkom „głupich Polaków”, „mądrzy Alianci” wygrali wojnę. Bez tych wynalazków może by wojnę też wygrali, ale koszty zwycięstwa byłyby wtedy wielokrotnie, wielokrotnie większe.

Wynalazek Rudolfa Gundlacha posiadał zasięg światowy

Nie chcę Państwa zanudzać opowieściami o niemieckiej Enigmie, dokładnie już i wielokrotnie opisanej. Nic nie ujmując polskim specjalistom rozszyfrowującym Enigmę, ich wysiłek był tylko jednym z wielu polskich sukcesów w czasie tej wojny. Może uda mi się przedstawić kilka innych polskich wynalazków, nieznanych Państwu, dzięki którym wojna trwała krócej i obyła się mniejszymi stratami. 

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz