01.09.2010
Człowiek, który wyprzedził czas
23 sierpnia świat obchodził 130 rocznicę urodzin pisarza Aleksandra Grina. Był synem polskiego powstańca, a jego twórczość pokochały miliony.
22 sierpnia, dokładnie w południe do portu w Teodozji przycumował żaglowiec „Grinda” z międzynarodową ekspedycją UNESCO. Żagle jachtu były szkarłatne – takie same, jak na statku „Sekret”, dowodzonym przez kapitana Greja. Natomiast żaglowca wypatrywała na brzegu nie Asssol, a setki czcicieli twórczości genialnego pisarza, Aleksandra Grina. Wszyscy chcieli uczestniczyć w festiwalu z okazji 130 rocznicy jego urodzin.
Należy do klasyków literatury rosyjskiej i grona literatów, którzy zakładali podwaliny literatury science fiction. Był też krytykiem literackim. Zieliński nawet wprowadził termin „Kraina Grinlandia”. W czasach Stalina książki Grina nie były wydawane, a te, które zostały wydane wcześniej, wyrzucano z bibliotek. W roku 1950 Aleksander Grin został skazany na niebyt jako „burżuazyjny kosmopolita”.
Pierwsze słowo – „morze”
Aleksander Grin (prawdziwe nazwisko – Hryniewski) urodził się 23 sierpnia 1880 roku w powiatowym miasteczku Słobodskoje w guberni wiackiej. Jego ojciec, oficer polski, został zesłany tam za udział w Powstaniu Styczniowym. Właśnie w Wiatce Stefan Hryniewski spotkał swą przyszłą żonę i matkę Aleksandra. Chłopczyk był bardzo mądry i rezolutny. Nauczyciele postrzegali, że jest bardzo zdolny. Ojciec marzył, żeby syn został koniecznie inżynierem albo lekarzem, z czasem zgodził się na posadę urzędnika czy nawet kancelisty, byle tylko „żył jak, wszyscy inni ludzie…”

Muzeum Aleksandra Grina w Teodozji Fot. Archiwum
Jednak, Olkowi nie udawało się być „jak wszyscy”. Pierwszym słowem, które ułożył z klocków z literami, było „morze”. Pierwszą przeczytaną książką były „Przygody Guliwera”. Mimo zdolności, postrzeganych przez wszystkich nauczycieli, chłopak uczył się źle: miał stabilny „dostateczny” z zachowania, dwukrotnie był pozbawiony praw ucznia szkoły realnej. Bardzo natomiast cieszył się z piątek z geografii. Jeszcze w Wiatce, położonej daleko od morza, przyszłego pisarza bardzo ciągnęło do kotwic, sztormu, flauty, locji, olinowania. Kiedyś Grin spotkał marynarzy i oczarowały go ich wstążki z napisami „Oczaków” i „Sewastopol”. „Nie zazdrościłem im, - pisał po latach. – Poczułem zamiłowanie i tęsknotę”.
Jak tylko Aleksander ukończył szesnaście lat – uciekł z domu. Mając sześć rubli w kieszeni i zestaw farb pod pachą, pojechał do Odessy, by wstąpić do szkoły morskiej. Niestety, przyjmowanie podań dobiegło końca. Chłopak był skazany na żebranie i głód. Doprowadzony do ostateczności, zaproponował pewnemu bogaczowi z Odessy, że za 11 rubli położy na torach przed jadącym pociągiem mały palec, żeby tamten zobaczył, jak Aleksander cierpi. Czy ta historia jest prawdziwa? Kto wie? Aleksander Grin, który od dzieciństwa był skłonny do fantazjowania, często opowiadał o sobie niesamowite historie. Gdy po latach przekazywano mu je, dziwił się, skąd się biorą te brednie.
Grin wynajął się do pracy i został marynarzem. Trafił do Aleksandrii, jednak nie ujrzał tam ani lwów, ani czarującej pustyni, a jedynie brudne uliczki, na których lepiły się do siebie ubogie chatki. Po powrocie na pokład opowiedział wszystkim historię o Beduinie, który chciał go zabić, ale chybił. Pokazał też wszystkim różę pustyni, kupioną za parę groszy na targu, mówiąc, że ten kwiat wręczyła mu piękna Egipcjanka.
Z powodu swego ciężkiego, niepokornego charakteru Grin nigdzie nie potrafił zatrzymać się na dłużej. Po jednym - dwu kursach statku był kierowany na ląd. Rąbał las, kopał ziemię, mył złoto na Uralu. W końcu ojciec zdecydował, że Aleksander pójdzie do wojska, ale ten dwukrotnie stamtąd uciekał. Został rewolucjonistą - socjalistą. Właśnie w tym środowisku Grin odkrył w sobie pisarza. Jego ojcem chrzestnym w literaturze został Naum Bychowski. Zobaczył „zawijasy” na wypisanej przez Aleksandra ulotce i powiedział: „Wiesz, byłby z ciebie niezły pisarz”.
- 1
- 2
- 3
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Artykuł tylko w wersji internetowej
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
07.02.2012
Apel przeciw barierom
Ponad siedem tysięcy podpisów zebrano pod ukraińsko-polskim apelem młodzieży do Parlamentu Europejskiego. Przesłaniem tej inicjatywy jest poparcie wstąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej. Postulowano też likwidację barier, które symbolizuje... -
07.02.2012
Spotkanie z Myronem Kyprianem
Formalnym powodem do rozmowy o twórczości Ludowego Artysty Ukrainy, wybitnego współczesnego scenografa i malarza Myrona Kypriana była jego nowa książka „Wspomnienia. Scenografia. Malarstwo”, wydana w 2011 roku we Lwowie w nakładzie 500... -
07.02.2012
Polsko-ukraińska współpraca w dziedzinie sztuki sakralnej
-
07.02.2012
Anna Dymna we Lwowie
-
26.01.2012
Zrujnujmy Ukrainę razem!
Facebook
GooglePlus
Wykop









Brak komentarzy
Dodaj komentarz