31.08.2010

WOLNE MIASTO

Proszę państwa. II wojna światowa wcale nie zaczęła się atakiem niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein na polską placówkę Westerplatte. II wojna światowa zaczęła się nalotem niemieckich sztukasów na miasto Wieluń.

Gdy w noc wrześniową północ wybiła
Eskadr bojowych ogromna moc,
Szumem motorów ciszę przebiła
W piekło zmieniła cichą noc.
(Jedna z samorzutnie powstałych piosenek z pierwszych tygodni okupacji niemieckiej w Polsce)

II wojna światowa zaczęła się w Wieluniu


Znaczki poczty polskiej w Gdańsku

Proszę państwa. II wojna światowa wcale nie zaczęła się atakiem niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein na polską placówkę Westerplatte. II wojna światowa zaczęła się nalotem niemieckich sztukasów na miasto Wieluń. Pancernik zaczął strzelać 1 września o godzinie 4.45, podczas gdy sztukasy bombardowały już Wieluń od dziesięciu minut (niektórzy twierdzą, że od pięciu). Dziesięć minut silnego bombardowania, czy choćby tylko pięć, to bardzo dużo. W momencie, gdy pancernik odpalił pierwszą salwę, Wieluń był już zmasakrowany. Było to przecież tylko piętnastotysięczne miasteczko i do dziś nikt nie może się domyślić, czemu Niemcy aż tak okropnie go wtedy zbombardowali. Nalotu na Wieluń dokonało 29 sztukasów z lotniska w miejscowości Nieder-Ellguth, niedaleko Strzelców Opolskich, dzisiaj znanej jako Ligota Dolna.


Banknot 20 guldenowy Wolnego Miasta

Dlaczego więc mówi się o Westerplatte, a nie o Wieluniu? – Powodem jest chyba z jednej strony propaganda niemiecka, bo w Gdańsku stały kamery filmujące wystrzały Schleswiga i to było ważne dla Niemców. Natomiast uporczywa, trwająca tydzień obrona Westerplatte, była ważna dla Polaków. Gdańsk, wielkie bogate miasto o tysiącletniej historii i mały, biedny Wieluń. Wieluń z tą swoją tragedią nieznaną nikomu (1,2 tys. zabitych, 75% miasta kompletnie zniszczone) i Gdańsk. Miasto wyjątkowe. Naprawdę, zawsze wyjątkowe.

Teraz już Państwo wiecie, dlaczego II wojna zaczęła się w Gdańsku.

Propaganda Polski Ludowej miała za cel ambitne zadanie zamazania w świadomości Polaków faktu odebrania Polsce Kresów Wschodnich i można powiedzieć, że jej się to udało.

Przedstawiano kampanię wrześniową, jako napaść niemiecką, nie wspominając nawet słowem o agresji Związku Radzieckiego, która przecież miała miejsce w tym samym czasie. Według tej propagandy, na wschodzie nic się nie działo, a Polska walczyła tylko z Niemcami.

Wykorzystano już istniejący stereotyp początku wojny, czyli atak na Westerplatte, ale aby lepiej pasował do koncepcji wojny tylko polsko-niemieckiej, obronę Westerplatte przedstawiano jako obronę granic Polski. No więc, nieprawda, bo Westerplatte leżało poza granicami Polski, na terenie obcego tworu państwowego, jakim było Wolne Miasto Gdańsk i atak na polską placówkę można było potraktować jako atak na Polskę tylko w kategoriach przenośni, czyli tak, jakby ktoś napadł na polską ambasadę. W ogólnym rozgardiaszu wojennym unika nam druga z kolei polska obrona na terenie Wolnego Miasta, czyli obrona polskiej poczty. Dzisiaj chciałbym przedstawić Państwu dzieje tej poczty i późniejszą jej obronę przed atakiem niemieckim.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz