04.03.2010
Historia w znaczki wpisana
ZBRODNIA BEZ KARY
Po zdradzieckiej napaści Związku Sowieckiego na Polskę we wrześniu 1939 r., w ręce agresora trafiło wiele tysięcy polskich żołnierzy, policjantów, pograniczników, urzędników, lekarzy, prawników, uczonych. Szeregowców i podoficerów w większości po kilku miesiącach zwolniono, oficerów i przedstawicieli inteligencji jednakże zatrzymano. 5 marca 1940 r. Ławrientij Beria, wówczas komisarz ludowy spraw wewnętrznych (NKWD), przedstawił na posiedzeniu Biura Politycznego KC WKP (b) sprawę polskich jeńców, sugerując, by wszystkich rozstrzelać, bo – jak to przedstawił w przygotowanym wcześniej piśmie – „próbują kontynuować kontrrewolucyjną robotę, prowadzą antysowiecką agitację. Każdy z nich tylko czeka na uwolnienie, aby mieć możliwość włączenia się w walkę przeciw sowieckiej władzy”.
Wszyscy obecni zgodzili się z Berią: Polaków trzeba zlikwidować. Na wspomnianym dokumencie podpisali się Józef W. Stalin, Klimient J. Woroszyłow, Wiaczesław M. Mołotow i Anastas I. Mikojan. Do ich podpisów dodano parafki, że także Łazar M. Kaganowicz i Michaił I. Kalinin są „za”. To otwarło drogę do dokonania niesłychanej zbrodni, do zamordowania w Katyniu, Charkowie i Twerze – według źródeł sowieckich – 21 857 osób. Mało powiedzieć, że wykonanie tego rozkazu było zbrodnią – NKWD dopuściło się wówczas ludobójstwa, terminu adekwatnie odpowiadającego jej rozmiarom, określenia, którego jednak rosyjscy politycy i poniektórzy historycy absolutnie nie chcą zaakceptować. Józef Mackiewicz napisał w swej książce „Sprawa mordu katyńskiego” (pierwszej w ogóle, jaka opisała tę tragedię narodu polskiego), że ten podyktowany przez Stalina akt był „największą, po eksterminacji Żydów, zbrodnią w ostatniej wojnie”.
Tu warto wrócić do decyzji Biura Politycznego z marca. Choć Niemcy i Związek Sowiecki byli związani sojuszem, podyktowanym paktem Ribbentrop-Mołotow, obie strony spoglądały na siebie nieufnie. Hitler, wiadomo, już w grudniu 1940 r. wydał rozkaz przygotowania ataku na ZSRS, niektórzy historycy twierdzą, że do agresji przygotowywał się także Stalin. Ale obojętnie, kto ruszyłby pierwszy, niektórzy sowieccy politycy zaczęli postrzegać, że w każdej z tych sytuacji przydaliby się Związkowi polscy oficerowie. Tym bardziej, że w czasie tzw. Wielkiej Czystki wymordowano około 30 000 sowieckich oficerów, w tym aż 80 proc, generałów i pułkowników. Gdy Zygmunt Berling zaczął tworzyć lojalną wobec Moskwy polską armię i szukał kadr, zapytał przy okazji Ł. Berię, czy mógłby wydać polecenie zwolnienia z obozów przetrzymywanych w nich polskich oficerów. Beria, inicjator ich wymordowania, wiedział rzecz jasna że już nie żyją. Teraz naszła go refleksja. Rzekomo powiedział Berlingowi: „Popełniliśmy wielki błąd, popełniliśmy wielki błąd”.
Nie miejsce tutaj na przypomnienie wszystkich faktów, związanych z ludobójczym wyniszczeniem znacznej części polskiej inteligencji, na opisanie, jak w 1943 r., po przegnaniu Niemców, Sowieci fabrykowali oszukańcze dowody świadczące, że to Niemcy wymordowali Polaków, jak starali się to samo udowodnić podczas Procesu Norymberskiego. To wszystko zostało już szeroko opisane w wielu pracach, w licznych książkach.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - Wydawnictwo Jagiellonia S.A., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
-
30.07.2010
OLBRZYMY
Potomkowie synów Boga i córek człowieczych -
30.07.2010
Okno z widokiem na Lwów
Okna w Przemyślu, wczesne lata 70. zeszłego stulecia. Było minęło, jednak pozostało i trwa, spod serca dopomina się o pamięć. Wujenka – Lwowianka, taka malutka, taka kruchutka, jak cacuszko z porcelany, taka tkliwa wujenka ze Lwowa,... -
30.07.2010
Wojaże po ormiańsku
-
20.07.2010
Kasztanka
-
20.07.2010
Czerwonogrodu nie znajdziemy już na żadnej mapie
Blip
Facebook
Flaker
Twitter
Wykop




















Zbigniew KORNELL
2010-03-26 15:33:56
70. ROCZNICA ZBRODNI KATYŃSKIEJ WOJEWODA MAZOWIECKI, BW.II.0719/9/10, Warszawa, 29 stycznia 2010 r. Pan Zbigniew KORNELL . Szanowny Panie. Proszę przyjąć wyrazy najwyższego uznania dla postawy życiowej Pańskiej matki, śp. Ireny KORNELL. Dzieje jej życia są symbolem losu Polek – żon i matek ofiar Charkowa, Katynia, Miednoje. Codziennym doświadczeniem Pańskiej matki były ból po stracie najbliższej osoby, zmaganie ze świadomością bestialskiego mordu i beznadziejna walka z kłamstwem katyńskim. Sprostanie tym wyzwaniom stanowiło akt bohaterstwa. Natomiast za przejaw heroizmu śp. Ireny KORNELL należy uznać wierność wartościom II Rzeczypospolitej wbrew trudnej sytuacji materialnej i szykanom ze strony władz komunistycznych, zwłaszcza tak drastycznym jak eksmisja do baraku, zamieszkiwanego przez środowiska patologiczne. Chylę czoła także wobec cierpień, które były udziałem Pańskiej matki po 1989 roku. Jej niezawiniona, postępująca degradacja społeczna i upokorzenie zasługują na najwyższy szacunek. Życzę Panu pomyślności w staraniach o uhonorowanie pamięci matki i jej pośmiertne zadośćuczynienie. Z wyrazami szacunku. WOJEWODA MAZOWIECKI
Odpowiedz »
Dodaj komentarz