03.12.2011

Prostować krzywizny życia

Ks. Wit Pasierbek SJ: ROZWAŻANIA NIEDZIELNE

"Głos wołającego na pustyni: przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego"

(Mk 1, 3)

Żyjemy w czasach ogromnych zmian w świecie techniki, co w wielu wypadkach ułatwia człowiekowi życie. Jednym z "cudów" współczesnej techniki jest szybkość i komfort przemieszczania się; szybki samochód i bezkolizyjna autostrada, bez dziur i wyrw, super szybkie pociągi, które bezszelestnie mkną po "żelaznej drodze", no i wspaniałe samoloty, które sprawiają, iż świat naprawdę stał się mały. Lot z Krakowa do Nowego Jorku trwa tyle samo, co samochodem, czy koleją do Gdańska, a różnica w odległości jest prawie 10 razy większa. Gdzie jest ukryta istota? W tym, że linia, po której poruszają się poszczególne pojazdy jest raczej prosta. Najszybciej bowiem mknie się właśnie po linii prostej, bez zakrętów, wzniesień, wszelakich krzywizn.

Ta prosta, fizyczna zasada linii prostej przekłada się wspaniale na ludzkie życie. By było ono szczęśliwe, musi mieć jak najmniej zakrętów, zawirowań, dziur i "przymusowych przystanków". Po takiej drodze powinien kroczyć każdy chrześcijanin, gdyż taką drogą kroczył najpierw Jezus Chrystus.

Tę prawdę przybliża nam niedzielna ewangelia: "przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego". Tak nawoływał Jan Chrzciciel, którego Bóg posyła bezpośrednio przed Swoim Synem. W czasach Janowych Żydzi stwierdzali ze smutkiem, że Bóg do nich nie przemawia, bowiem od 400 lat nie pojawił się żaden prorok, który by głosił Jego słowo. I oto zjawił się Jan Chrzciciel z konkretnym, Bożym przesłaniem. Jakie jest to przesłanie?

Najpierw Jan demaskował zło. Kiedy król Herod zgrzeszył, zawierając nieprawne małżeństwo, został przez niego upomniany. Gdy saduceusze i faryzeusze pogrążali się w rytualistycznym formalizmie, nie omieszkał ich publicznie upominać. Gdziekolwiek widział zło, zdecydowanie je piętnował. Nie dotykał człowieka, ale zło, które czynił. Później z taką miłością napiętnował zło, kochając człowieka, sam Jezus Chrystus, ucząc nas, jak to należy robić. Również dzisiaj Kościół w imieniu Boga winien demaskować zło i ukazywać jednocześnie prawdę, bez przesadnej kurtuazji i dyplomatycznych wykrętów. Kiedyś Diogenes powiedział: "Prawda jest jak światło, które razi oczy. Kto nigdy nikogo nie uraził, nigdy nie zrobił nic dobrego". Czasami prawda boli, ale tolerowane zło jest nowotworem, który bezwzględnie prowadzi do śmierci.

Jan nawoływał ludzi do przestrzegania sprawiedliwości, uczciwości. Dlatego nie ograniczał się li tylko do negatywnego obnażania prawdy, ale było w nim coś twórczego, pozytywnego. Prowadził ludzi na wyższy poziom moralny, pokazywał im, jakimi powinni być. Nie tylko potępiał zło, ale także przedstawiał dobro. "Zło dobrem zwyciężaj" (Rz 12, 21) - pisał św. Paweł. Zbyt często mówi się w Kościele o tym, czego nie powinniśmy robić, a trochę mało zajmuje się tym, co właśnie powinniśmy robić. To prawda, że łatwiej powiedzieć "nie", gdyż nie pociąga to za sobą odpowiedzialności, powiedzenie zaś "tak", zobowiązuje i domaga się pozytywnego działania.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz