04.09.2010

Tropem mizantropa

Ks. Krzysztof Mądel: SŁOWO NA NIEDZIELĘ

Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.

(Łk 14, 25-33)

Maksym Gorki, klasyk socrealizmu, zamykał swoje postacie w prostych kategoriach. Pelagia Niłowna, tytułowa bohaterka "Matki", wierzy w Boga, żeby zapomnieć o mężu pijaku, i wierzy w syna, młodzieńca bez skazy, którego jedyną ziemską miłością jest rewolucyjna sprawiedliwość. Pelagia niepostrzeżenie upodabnia się do syna, staje się apostołką robotniczej sprawy, jej ikoną i męczennicą.

Podobne, mniej lub bardziej papierowe, postacie zaludniają powieści Borisa Polewoja, Mikołaja Ostrowskiego ("Jak hartowała się stal") i mistrza gatunku, Fiodora Gładkowa, autora "Cementu". U nas za klasyków tej maniery uchodzą Brandys, Ścibor-Rylski i Konwicki. Związek Zawodowy Literatów Polskich włączył ich wybrane dzieła do swego nowego kanonu podczas zjazdu w Szczecinie w r. 1949.

Opis budowy raju pozbawionego klas dziś może wydać się śmieszny i niegroźny, wtedy jednak nikomu nie było do śmiechu, bo socrealizm miał zastąpić wszystkie inne narracje, przy czym jego wiara w cement, stal i postęp społeczny nie wydawała się tak groźna, jak jego neurotyczny lęk przed życiem osobowym. Literatura światowa zwracała się wtedy coraz bardziej ku podmiotowi, towarzyszyła jego powtórnym narodzinom po strasznej wojnie, opisywała jego wiek cielęcy i bunty, tymczasem za żelazną kurtyną programowo uciekano od człowieka, rozliczano natomiast sanację, zaplutych karłów i cegły kładzione na akrod.

Jezus zjawił się na ziemi w równie nieciekawych czasach. Dominująca forma pobożności obejmowała wtedy rozmaite rytualne zabiegi, zmierzające do tego, żeby przypodobać się bogom i skłonić ich do większej przychylności. Prawdziwe intencje bóstwa pozostawały enigmą, żaden z ludów zamieszkujących basen Morza Śródziemnego nie był w stanie ich dociec, dlatego los człowieka stawał się równie enigmatyczny, uzależniony od kaprysu bogów, w których coraz trudniej było wierzyć. Żydzi zdefiniowali wprawdzie wolę Boga w 613 nakazach prawa (micwot), nie przestawali się jednak spierać, co one naprawdę znaczą.

Jezus starał się to przezwyciężyć. W każdej przypowieści szczegółowo opisywał pragnienia Boga, nazywał go Ojcem i sam codziennie z nim rozmawiał. Powołanie człowieka również definiował w kategoriach osobowych i emocjonalnych, a nie w języku zadań czy powinności, bo te mogły być jedynie pochodną, a nie źródłem dojrzałej pobożności. Miłość do Boga objaśniał własnymi czynami, ale potrafił to zrobić także za pomocą uczuć, jakie znajdował w sercach swoich słuchaczy. Tym, którzy obecność ojca i matki odczuwali wyraźniej niż obecność Boga, radził, żeby spróbowali ich znienawidzić, a tym samym przekonali się, że to równie niemożliwe, jak niemożliwa jest miłość Boga, której towarzyszyłby choćby cień niechęci do człowieka.

My, dzieci realnego socjalizmu, nigdy nie powinniśmy zaniedbywać tego ćwiczenia. Wychowani w kulturze zbudowanej na klasowym gniewie, lubimy się żachnąć na polityków, teściów, żonę, dzieci i na samych siebie, a potem nie brać za to żadnej odpowiedzialności. Ilekroć zabraknie wtedy słowa szczerych przeprosin, tylekroć w niebie słusznie uchodzimy na za klasycznych nienawistników, przypadki z piekła rodem, bo takich prymitywnych emocji bez właściwej korekty nikt we wszechświecie nie jest w stanie połączyć ani miłością, ani z Bogiem.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz