23.01.2012

Spacerkiem do ćwierćfinału

AUSTRALIAN OPEN. Agnieszka Radwańska w ciągu zaledwie 54 minut rozprawiła się z Julią Goerges. Na drodze Polki do najlepszej "czwórki" turnieju w Melbourne stoi o wiele trudniejsza przeszkoda - Wiktoria Azarenka

Mocne słońce, upał. Po Agnieszce Radwańskej nie widać jednak, by odczuwała trudy wielkoszlemowego turnieju w Melbourne FOT.PAP/EPA MAST IRHAM

Agnieszka Radwańska po raz piąty w karierze i trzeci raz w Australian Open awansowała do ćwierćfinału Wielkiego Szlema.

W meczu czwartej rundy krakowianka, rozstawiona z "8", znokautowała Niemkę Julię Goerges ("22") 6-1, 6-1 w zaledwie 54 minuty! W walce o półfinał Agnieszka zmierzy się we wtorek z trzecią rakietą świata, Wiktorią Azarenką.

- Praktycznie wszystko mi wychodziło, ale i tak jestem trochę zaskoczona, że wygrałam tak łatwo. Myślałam, że to będzie trudniejszy i dłuższy pojedynek. To był mój pierwszy mecz na Hisense Arena, więc na początku musiałam trochę się oswoić z tak dużym kortem. Udało mi się nad wszystkim szybko zapanować i świetnie weszłam w mecz, grając do końca na tym samym, bardzo wysokim poziomie - powiedziała po niedzielnym zwycięstwie Agnieszka Radwańska. - W tym tygodniu grałam dużo w tenisa, bo przecież występuję jeszcze w deblu, ale, wiadomo, singiel jest najważniejszy. Teraz na pewno czeka mnie o wiele trudniejszy mecz, z pewnością najtrudniejszy w turnieju. Znamy się z Wiktorią bardzo dobrze. Grałyśmy już kilka razy i zawsze były to ciężkie trzysetowe pojedynki, bardzo wyrównane. Tak pewnie będzie i tym razem.

Krakowianka rozpoczęła pojedynek 1/8 finału bardzo skoncentrowana i spokojna. Niemka, dla której czwarta runda w Melbourne jest najlepszym wynikiem w Wielkim Szlemie, była mocno stremowana. Goerges szukała szczęścia w kończących uderzeniach, a że często się myliła, po 9 minutach gry było już 3-0 dla krakowianki. Polka, wiedząc, że rywalka dysponuje zabójczym forhendem, konsekwentnie zagrywała jej piłki na bekhend. Chwilę później Goerges zdobyła swojego pierwszego gema, ale Radwańska nie odpuszczała. Kolejne przełamanie, wygrany własny serwis - i po zaledwie 23 minutach gry pierwsza partia dla naszej tenisistki. Niemka nadal się myliła, grała jakby nie wierząc, że może pokonać ósmą tenisistkę świata, popełniała niewymuszone błędy. Goerges, coraz bardziej zdenerwowana, w pewnym momencie zaczęła krzyczeć na siebie. To podziałało na chwilę. Przy stanie 3-0 dla Radwańskiej, Niemka zdołała przełamać podanie naszej tenisistki, ale krakowianka błyskawicznie się zrewanżowała. Zrobiło się 4-1, 5-1 i po 54 minutach Radwańska weszła po raz trzeci do ćwierćfinału Australian Open. Tym samym krakowianka powtórzyła swój wynik sprzed roku. Wtedy grę o półfinał przegrała z późniejszą triumfatorką Kim Clijsters. Tym razem Agnieszka zagra z Białorusinką Wiktorią Azarenką ("3"), która pokonała Czeszkę Ivetę Benesovą 6-2, 6-2. To będzie 10. pojedynek obu tenisistek. Agnieszka wygrywała z Azarenką trzykrotnie, po raz ostatni w półfinale ubiegłorocznego turnieju w Tokio. Przed tygodniem w półfinale w Sydney lepsza okazała się Azarenka, która triumfowała w całej imprezie.

Krakowianka jest już w 1/8 finału gry deblowej. W parze ze Słowaczką Danielą Hantuchovą pokonały w swoim drugim pojedynku Austriaczkę Tamirę Paszek i Niemkę Jasmin Woehr 6-0, 6-0. W tej fazie turnieju mamy także Mariusza Fyrsten-berga i Marcina Matkowskiego. Polscy tenisiści wygrali w II rundzie z Hiszpanami Pablo Andujarem i Guillermo Garcią-Lopezem 6-3, 7-5.

Agnieszka Bialik

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz