20.02.2012

Rewelacyjni Słoweńcy

SKOKI NARCIARSKIE. Kamil Stoch walczy o 3. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ

Skacze zwycięzca w konkursie indywidualnym, Austriak Martin Koch FOT. PAP/EPA/ANDREAS GEBERT

Wielka sensacja w niedzielnym konkursie drużynowym na mamuciej skoczni w Oberstdorfie, rywali pogodzili rewelacyjni Słoweńcy, Polacy na szóstym miejscu. Dzień wcześniej konkurs indywidualny wygrał Austriak Martin Koch, Kamil Stoch był szósty.

W sobotę w Oberstdorfie oglądaliśmy bardzo dalekie skoki. Jak to zwykle bywa na "mamutach", błyszczeli zawodnicy określani mianem "lotników", do nich zaliczyć trzeba dwukrotnego mistrza świata w lotach Austriaka Martina Kocha, Japończyka Daiki Ito, aktualnego mistrza świata, Szwajcara Simona Ammanna czy Słoweńca Roberta Kranjca.

W obu seriach najdłuższe skoki (218 i 221,5 m) miał 30-letni Koch, który do tej pory był w cieniu swoich kolegów z reprezentacji. Daleko skakał Ito (209 i 209,5 m), po raz pierwszy w tym sezonie stanął na podium Ammann (204,5 i 213,5 m).

Bardzo dobrze spisał się Kamil Stoch. Po pierwszej serii był dziewiąty (skok 197,5 m), ale druga próba była znakomita, na 216 m, i Polak przesunął się o trzy miejsca w górę. Nasz zawodnik wyprzedził skoczków, którzy są przed nim w klasyfikacji generalnej. Wicelider PŚ Austriak Gregor Schlierenzauer był siódmy (205,5 i 206 m, lider Norweg Anders Bardal dwunasty (192,5 i 204,5 m), a trzeci skoczek PŚ, inny Austriak, Andreas Kofler dopiero dziewiętnasty (słaba pierwsza próba - 180 m, lepsza druga - 197 m).

Nasz zawodnik umocnił się na czwartej pozycji, traci do skaczącego ostatnio "w kratkę" Koflera już tylko 100 punktów, a do końca rywalizacji jeszcze 5 zawodów indywidualnych. Podium w klasyfikacji generalnej jest więc realne.

W finale było jeszcze dwóch Polaków. Pozytywnie trzeba ocenić występ Krzysztof Miętusa, był 24. (183 i 181 m), nieco więcej można się było spodziewać po Piotrze Żyle, który zajął 28. miejsce (177 i 178 m). Ale pucharowe punkty też zdobył.

Wczoraj w Oberstdorfie diametralnie zmieniała się pogoda, warunki do skakania były bardzo trudne, padał mokry śnieg, mocno wiało z różnych stron. Były duże problemy z przeprowadzeniem konkursu, ostatecznie jury zadecydowało, iż po pierwszej serii zawody zostaną zakończone.

Przyniosły one ogromną sensację, rywali pogodzili Słoweńcy, którzy jeszcze nigdy w historii skoków nie wygrali konkursu drużynowego. Ale wygraną okupili kontuzją swojego czołowego zawodnika Petera Prevca. Poszybował on fantastycznie - na 225,5 m (tyle wynosi rekord skoczni Fina Harri Ollego), ale nie ustał skoku, miał upadek. Początkowo wyglądało, że nic groźnego mu się nie stało, ale potem stracił przytomność i odwieziono go do szpitala.

Za Słoweńcami znaleźli się o 0,7 punktu (!) faworyci konkursu Austriacy (kompletnie zawiódł Schlierenzauer, miał tylko 170,5 m) i Norwegowie (u nich z kolei skok zepsuł Rune Velta 169 m).

W naszej ekipie konkurs rozpoczął Maciej Kot skokiem na 177,5 m, co dawało nam dopiero dziewiątą lokatę. W drugiej grupie Piotr Żyła wykorzystał korzystny wiatr i poleciał bardzo daleko, na 217 m, ale nie ustał skoku, upadł. Mimo to Polacy awansowali na piąte miejsce. Dobry skok oddał Krzysztof Miętus - 202 m (to jego rekord życiowy), skaczący z niższej belki Kamil Stoch miał 196 m. Polacy zakończyli rywalizację na szóstej pozycji, za nimi byli Japończycy, bo konkurs zawalił im Tochimoto, skacząc zaledwie 88 m.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz