07.01.2012

Schlierenzauer uzupełnił kolekcję

SKOKI NARCIARSKIE. 22-letni Austriak triumfatorem Turnieju Czterech Skoczni. Kamil Stoch zajął 8. miejsce.

Austriackie podium 60. Turnieju Czterech Skoczni. Od lewej: Morgenstern, Schlierenzauer, Kofler. FOT. PAP/GRZEGORZ MOMOT

Kończący dzisiaj 22 lata Austriak Gregor Schlierenzauer wygrał 60. Turniej Czterech Skoczni. W ostatnim konkursie w Bischofshofen zwyciężył jego rodak Thomas Morgenstern. Kamil Stoch był dziewiąty, w klasyfikacji końcowej ósmy.

Organizatorzy mieli ogromne problemy z przeprowadzeniem zawodów. Z powodu śnieżycy trzeba było przełożyć z czwartku na piątek kwalifikacje. Śnieg padał także w piątek, z tego powodu przerwano kwalifikacje, a w konkursie odbyła się tylko jedna seria. Drugą, finałową, przerwano z powodu gwałtownych opadów śniegu po skokach 10 zawodników.

Przez konkursem w Bischof-shofen Schlierenzauer wyprzedzał drugiego w klasyfikacji generalnej, swego rodaka Andreasa Koflera o 17 punktów. Tylko ta dwójka liczyła się w walce o końcowy triumf. Kofler nie tracił nadziei. - Wciąż istnieje szansa, by dogonić Gregora i będę próbował ją wykorzystać - mówił przed zawodami. Ale już skok w pierwszej serii przekreślił jego szanse. Po wyjściu z progu dostał podmuch wiatru, skok był nieudany, Kofler lądował na 122 m i został sklasyfikowany na 27. miejscu. Stracił wiele punktów, co w klasyfikacji generalnej zepchnęło go na trzecie miejsce.

Schlierenzauer skoczył też nerwowo, w locie narty mu trochę falowały, ale lądował na 131 m i był w konkursie trzeci. Jednoseryjne zawody wygrał Morgenstern, który w nienagannym stylu (dostał nawet od jednego sędziego maksymalną ocenę 20 pkt) poszybował na 135 m. Nagrodą za ten skok był awans na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej.

Gregor Schlierenzauer po raz pierwszy w swojej karierze wygrał Turniej Czterech Skoczni. Ma już w dorobku złoty medal olimpijski (w drużynie), złote krążki z mistrzostw świata, z mistrzostw świata w lotach, Kryształową Kulę, wygrywał Letnią Grand Prix. Zatem do kolekcji brakowało mu tylko zwycięstwa w turnieju niemiecko-austriackim. Sprawił sobie piękny prezent na urodziny. W turnieju trwa znakomita passa skoczków austriackich, to czwarta wygrana z rzędu, poprzednio zwyciężali Wolfgang Loitzl, Kofler i Morgenstern.

Na 9. miejscu znalazł się wczoraj Kamil Stoch. Oddał daleki skok na 129 m, ale miał kiepskie lądowanie, odjęto mu sporo punktów za styl. Szkoda, że nie odbyła się druga seria, bo Polak miał szansę przesunąć się wyżej także w klasyfikacji generalnej, w której znalazł się na ósmej pozycji. W finale był jeszcze Maciej Kot, po skoku na 122,5 m. Pozostali nasi reprezentanci niczego nie zwojowali.

Generalnie to był słaby występ polskiej reprezentacji. Na więcej liczył Stoch, przed turniejem mówił o miejscu w "szóstce". Na pewno jest skoczkiem ścisłej czołówki światowej, ale brakuje mu stabilizacji, zdarzają mu się słabsze skoki, jak w Oberstdorfie czy Innsbrucku. Trener Łukasz Kruczek mówił przed turniejem, że trzech-czterech Polaków w każdym konkursie powinno się kwalifikować do czołowej "30". Udało się to w całym turnieju tylko trzy razy, dwukrotnie Maciejowi Kotowi, którego start można ocenić z małym plusikiem. Zupełnie zgubił formę Piotr Żyła, nie udał się debiut 17-letniemu Aleksandrowi Zniszczołowi, zawiódł Dawid Kubacki, fatalnie prezentował się Stefan Hula, którego wycofania z turnieju domagał się prezes PZN Apoloniusz Tajner.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz