30.01.2012

Pierwszy cel nie został osiągnięty

ROZMOWA. Trener muszynianek BOGDAN SERWIŃSKI rozżalony "niepotrzebną" porażką w półfinale Pucharu Polski

Trener Bogdan Serwiński podczas półfinałowego meczu. Z prawej Mariola Zenik. Fot. PAP/Piotr Polak

Drużyna Banku BPS Muszynianki Fakro w rozegranym piątek w Radomiu półfinale Pucharu Polski przegrała 2-3 (25-16, 21-25, 27-29, 25-23, 14-16) z Tauronem MKS Dąbrowa Górnicza. To trzecia porażka mistrzyń Polski z tym zespołem w bieżącym sezonie.

- Jest Pan jeszcze wściekły po porażce? - zapytaliśmy wczoraj trenera muszynianek Bogdana Serwińskiego.

- Powiem tak: już mi przeszło, choć żal pozostał. Smutno mi, bo w trakcie meczu nie było tak, że nie mogliśmy wygrać. To była absolutnie niepotrzebna porażka. Ale prawda jest i taka, że Dąbrowa zagrała bardzo dobre zawody. Widać było, że siatkarki Tauronu były bardziej wypoczęte i niesłychanie zmotywowane. Ten Puchar im się należał (w sobotę pokonały w finale Atom Trefl Sopot - przyp.), bo były najlepsze i udowodniły to na parkiecie. Niestety, wpływ na końcowy wynik naszego meczu miały też sprawy zdrowotne. Podczas rozgrzewki dowiedziałem się, że Kinga Kasprzak ma problemy z mięśniami brzucha. Posadziłem ją na ławce, jednak w trakcie meczu musiałem ją wpuścić na parkiet. To nie była już ta zawodniczka co zwykle. Jakby tego było mało, problemy z nogą miała Ania Werblińska. Jako że było już po rozgrzewce, dwunastka meczowa była w protokole, w tym momencie nie miałem pola manewru. A dwie siatkarki siedziały na trybunach.

- Jednak pierwszy set w wykonaniu muszynianek był bardzo dobry.

- Z taką opinią bym dyskutował. To wynik był znakomity, bo rywalki były nieco przestraszone. To nie my zagraliśmy fantastycznie, czego bym bardzo chciał, lecz Dąbrowa w tym momencie jeszcze nie grała swojej siatkówki. Później było zupełnie inaczej.

- W drugim secie prowadziliście 20-17, ale to rywalki cieszyły się z wygranej.

- To był najważniejszy moment meczu. Dąbrowianki zdobyły sześć punktów pod rząd. To nie był jednak wynik ich znakomitej gry, ale naszych błędów. Za Rourke i Rabkę przy stanie 20-17 na parkiet wróciły Radecka z Kaczor. Zamiast wygranego seta skończyło się porażką.

- W telewizji słychać było, jak Pan krzyczy do Mileny Radeckiej: "To ja ustalam taktykę!".

- Cóż, to prawda. To błędy w naszym rozegraniu spowodowały, że ataki były złe, mało skuteczne, a rywalki zdołały się odbudować. Dlatego przegraliśmy nie tylko seta. Ten mecz był bardzo ciekawy, stojący na wysokim poziomie. Rzadko widzi się tyle obron i tak długie wymiany. Siatkarki obu zespołów zagrały niesłychanie ambitnie i to mogło się podobać.

- W tie-breaku była szansa na zwycięstwo.

- W połowie seta prowadziliśmy 7-5. Wystarczyło zagrać spokojnie, inaczej rozegrać piłkę, a na przerwie byłoby 8-5. Tymczasem znów podaliśmy rękę rywalkom i to one prowadziły 8-7. Później mecz toczył się punkt za punkt, a w końcówce Dąbrowa wykorzystała nasze potknięcia i cieszyła się ze zwycięstwa.

- Po przegranej widać było nie tylko smutek, ale i złość na twarzy Pana, współpracowników i zawodniczek. Telewizja pokazała Pana wymianę zdań z Radecką.

- Nie mogło być inaczej, bo każda porażka boli. Pierwszy cel tego sezonu, czyli obrona Pucharu Polski. jest za nami, i to bez głównego trofeum. A co do "telewizyjnej" dyskusji, to Milena, która też była bardzo podenerwowana, chciała rozmawiać o meczu, w tym momencie. Ja stwierdziłem, że omówimy mecz w szatni. Po turnieju w Radomiu spotkaliśmy się na treningu w niedzielę. Było trochę zajęć i długa rozmowa z zawodniczkami.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz