16.01.2012
Indywidualiści, którzy stworzyli najlepszy duet braci w historii
Sportowe klany: Lijewscy
Jeszcze nie zakończyli kariery, a już zasłużyli na miano najlepszego duetu braci w historii polskiej piłki ręcznej. Mieli udział w największych sukcesach naszej reprezentacji w ostatnich latach, zdobywali wiele trofeów w polskiej i niemieckiej lidze.
Występują na tej samej pozycji - prawego rozgrywającego, ale nawet, gdy grali w tym samym klubie i drużynie narodowej, nie czuli się konkurentami. Świetnie się zastępowali na boisku, czyniąc ze swej pozycji niezwykle mocny punkt każdego zespołu, w którym grali.
Marcin i Krzysztof Lijewscy byli niejako "skazani" na uprawianie sportu. Ich mama była koszykarką (rozgrywającą), a tata piłkarzem ręcznym (lewym rozgrywającym). Pani Łucja grała w lidze międzywojewódzkiej w Ostrovii Ostrów Wielkopolski, a pan Eugeniusz w ekstraklasie w Śląsku Wrocław i w II lidze w Ostrovii. I choć senior rodu jest nauczycielem wf i trenerem szczypiorniaka, chłopcy początkowo wybrali koszykówkę. Byli zafascynowani rozgrywkami NBA. Spędzali wiele czasu przed telewizorem, oglądając popisy Michaela Jordana i innych ówczesnych gwiazd NBA.
Marcin urodził się w 1977 roku w Krotoszynie, Krzysztof 6 lat później w Ostrowie Wlkp. Ten pierwszy chodził do SP nr 1, w której aż do VIII klasy grał w koszykówkę, zdobywając brąz w MP młodzików. Ten drugi grał w kosza w tej samej szkole do III klasy, potem - wraz z innym późniejszym reprezentantem Polski Bartłomiejem Jaszką (w Ostrowie Wlkp. karierę zaczynał też kadrowicz Bartłomiej Tomczak) - trafił do szkoły o profilu piłka ręczna, w której nauczycielem był jego ojciec. To właśnie ten ostatni przekonał synów, że w handballu mogą osiągnąć znacznie więcej niż w basketballu. Starszy z synów często oglądał tatę w meczach, jeździł z nim na obozy. W końcu zmienił dyscyplinę, a jego śladami poszedł Krzysztof. Obaj zostali graczami Ostrovii.
Marcin ukończył liceum ogólnokształcące, a Krzysztof technikum samochodowe. Ten pierwszy zaczął potem studia na AWF Gdańsk, ale przerwał je na I roku, nie mogąc pogodzić nauki ze sportem. Obaj uzupełniają wykształcenie podczas pobytu na obozach kadry, na których goszczą wykładowcy AWF Warszawa.
Późne rozpoczęcie treningów w piłkę ręczną nie przeszkodziło braciom w debiucie w ekstraklasie w wieku 19 lat, odpowiednio w Wybrzeżu Gdańsk i Śląsku Wrocław. Młodszy z braci wcześniej, będąc w VI i VII klasie, szybko urósł. Miał skrzywienie kręgosłupa, dlatego na kilka miesięcy przerwał treningi, wykonywał tylko ćwiczenia wzmacniające mięśnie brzucha.
- Marcin miał szczęście, bo w Wybrzeżu trenerem był Daniel Waszkiewicz (legenda tego klubu, potem drugi trener reprezentacji - przyp. J.F.), a grali w nim też Rafał Kuptel, Damian Wleklak, Artur Siódmiak, Damian Drobik i Sebastian Suchowicz. Wszyscy byli młodzi, głodni sukcesu. Marcin poczynił wtedy duże postępy. Zdobył dwa tytuły mistrza Polski. Dlaczego więc przeszedł do Wisły Płock? Są propozycje, którym nie można odmówić. Krzysztof znalazł się w Śląsku, z którym dwa razy zdobył brązowy medal. Nabrał doświadczenia, wzmocnił się fizycznie - wspomina Eugeniusz Lijewski.
Bracia marzyli o grze w lidze niemieckiej - najlepszej lidze świata - której mecze oglądali na satelicie. Ich marzenia spełniły się, choć do Bundesligi trafili w inny sposób. - Wisła grała w Lidze Mistrzów z SG Flensburg-Handewitt, którego drugim trenerem był Bogdan Wenta. Syn w obu meczach zdobył po 10 goli i po drugim z nich rozpoczęły się rozmowy w sprawie transferu. Niemcy potrzebowali leworęcznego rozgrywającego. Marcin szybko stał się jedną z gwiazd Bundesligi. Przetarł do niej drogę Krzysztofowi, którego pozyskał HSV Hamburg. Wcześniej Krzysztof pojechał z nami do Flensburga, by zobaczyć w akcji Marcina. Powiedział wtedy: "Tato, ja też tu będę grał". Gdy Niemcy dowiedzieli się też, że w 2002 roku zdobył mistrzostwo Europy juniorów, jest leworęczny i ma blisko dwa metry wzrostu, sprowadzili go do siebie. Ciekawostka: Krzysztof pojechał do Hamburga z ręką... w gipsie, bo miał pęknięty kciuk - mówi ojciec graczy.
- 1
- 2
- 3
- następna »
- 1
- 2
- 3
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
19.05.2012
Piękno, emocje i krew
Szok, wielka strata, ból, załamanie, współczucie... To tylko niektóre reakcje po tragedii, która wydarzyła się podczas spotkania Marmy Rzeszów z Betardem Spartą Wrocław. -
14.05.2012
Okiem naiwniaka...
Załóżmy, że na rodzinny sektor stadionu im. Reymana przychodzi ojciec z dorastającym synem, debiutującym w roli widza, czującego bluesa do "Białej Gwiazdy". -
30.04.2012
Chciejstwo i mitomaństwo
-
27.04.2012
Nawet za 200 milionów dolarów nie wróci na ring
-
27.04.2012
Głowa w rajdach, serce w skokach
Facebook
GooglePlus
Wykop




Brak komentarzy
Dodaj komentarz