09.01.2012
"Papa" przewidział sukces Tomasza. A Oskar ma wszystko, by pójść drogą stryja.
SPORTOWE KLANY: Gollobowie
Gollobowie w parku maszyn. Od lewej: Oskar, Tomasz, Władysław i Jacek, jeszcze jako czynny żużlowiec. Fot. Andrzej Muszyński/Gazeta Pomorska
- Wyszedł pan z założenia, że jako dziadek jestem wobec Oskara nadopiekuńczy. Coś panu powiem. Po latach synowie twierdzą, że w młodym wieku mieli do mnie pretensje o brak opiekuńczości. Teraz doszli do wniosku, że ta postawa pomogła im załatwić wiele spraw w życiu - opowiada Władysław Gollob, charyzmatyczny przywódca bydgoskiego "klanu Gollobów". Najsłynniejszej rodziny w żużlu i jednej z najbardziej znanych w polskim sporcie.
Najbardziej rozpoznawalną postacią klanu od wielu lat jest Tomasz Gollob, nazywany przez kibiców "profesorem speedwaya". Indywidualny mistrz świata z 2010 roku zrobił dla rodzimego żużla tyle samo ile Adam Małysz dla skoków narciarskich. Dzięki sukcesom na arenie międzynarodowej z żużla stworzył świetny produkt medialny, z którego już czerpie kolejne pokolenie zawodników. - Żużlowiec, który zdobył mistrzostwo świata, jest spełniony, lecz moim następnym celem jest kolejny tytuł najlepszego zawodnika - przekonuje 41-letni Tomasz Gollob, który pierwszy egzamin na licencję żużlową... oblał! - Dostaliśmy z klubu dziadowski sprzęt - tłumaczy tamto niepowodzenie syna nestor rodu. Druga próba zakończyła się sukcesem, choć - jak głosi anegdota - Tomasz na torze w Zielonej Górze miał nie zmieścić się w limicie czasu. - Udowodniłem już raz swoją wartość całemu światu, ale mam ambicję na drugie mistrzostwo. Przede mną jeszcze wiele lat ścigania się na torze - zapowiada obecnie najsłynniejszy polski żużlowiec.
Wiele wskazuje na to, że już niebawem będzie ścigał się ze swoim bratankiem. Niespełna 17-letni Oskar Ajtner-Gollob w zawodowym świecie speedwaya jest od września zeszłego roku. Przez praktyczne i teoretyczne arkana żużla podczas egzaminu na certyfikat "Ż" na torze w Rybniku przebrnął za pierwszym podejściem. Start spod taśmy, jazda przy krawężniku i po zewnętrznej części toru oraz wyścig z trzema konkurentami nie przerosły młodego sportowca, który - podobnie jak stryj Tomasz i ojciec Jacek - przez wiele lat zdobywał doświadczenie w motocrossie, ostatnio w klasie 125 ccm. Nastolatka nie zdeprymowała obecność w składzie komisji Marka Cieślaka, trenera reprezentacji Polski. Szkoleniowiec, który od najbliższego sezonu będzie prowadził żużlowców Tauronu Azotów Tarnów, dobrze zapamiętał jazdę najmłodszego z Gollobów.
- Szału nie widziałem, ale chłopak zdał egzamin solidnie, poprawnie. Wszystko przejechał tak, jak wymagał regulamin, jednak na pewno nie był najlepszym z grona około 10 adeptów. Powiedziałbym, że zasłużył na trzecie miejsce. Lepszych od niego było dwóch chłopaków z Gdańska - twierdzi 62-letni selekcjoner. Dopowiada: - Reguły jednak nie ma, bo są chłopcy, którzy na egzaminie błyszczą, a potem robi się o nich cicho. Bywają zaś tacy, którzy zdają egzamin jedynie poprawnie, a później rozwijają się i stają się coraz lepszymi żużlowcami. Atutami Oskara będą dostęp do najlepszego sprzętu i fachowa opieka. Talent niewątpliwie ma. Zresztą bardzo szybko może to udowodnić.
Menedżerem zdolnego juniora jest dziadek Władysław, a parasol ochronny nad synem rozłożył ojciec - Jacek Gollob, który zakończył mniej spektakularną od brata karierę, ale w żużlu nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. - Oskarek jest za młody, aby zezwalać mu na rozmowy z mediami. Pan wybaczy, ale to jeszcze nie jest odpowiedni czas - tłumaczy rodzic, dwukrotny indywidualny mistrz kraju. Troska nabiera większej wymowy, gdy starszy z braci Gollobów relacjonuje mrożący krew w żyłach wypadek z toru motocrossowego, który wydarzył się w lipcu: - Oskar wywrócił się po skoku, a sędzia chorągiewkowy nie zasygnalizował upadku i kolega skoczył motocyklem na jego głowę. W Szczecinie zrobiliśmy specjalistyczne badania. Na szczęście skończyło się bez przykrych konsekwencji.
- 1
- 2
- 3
- następna »
- 1
- 2
- 3
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (1)
Wydrukuj
Wyślij link
-
19.05.2012
Piękno, emocje i krew
Szok, wielka strata, ból, załamanie, współczucie... To tylko niektóre reakcje po tragedii, która wydarzyła się podczas spotkania Marmy Rzeszów z Betardem Spartą Wrocław. -
14.05.2012
Okiem naiwniaka...
Załóżmy, że na rodzinny sektor stadionu im. Reymana przychodzi ojciec z dorastającym synem, debiutującym w roli widza, czującego bluesa do "Białej Gwiazdy". -
30.04.2012
Chciejstwo i mitomaństwo
-
27.04.2012
Nawet za 200 milionów dolarów nie wróci na ring
-
27.04.2012
Głowa w rajdach, serce w skokach
Facebook
GooglePlus
Wykop




informator
2012-02-13 08:19:23
Stawluk żużlowcem nie został...nie zdał egzaminu na licencję żużlową :)
Odpowiedz »
Dodaj komentarz