23.12.2011
Marzenie w obcych barwach
PIŁKA RĘCZNA. Pochodząca z Nowego Sącza Dorota Basta walczy o miejsce w olimpijskiej kadrze Wielkiej Brytanii. Największą przeszkodą są... sprawy urzędowe.
Dorota Basta w koszulce reprezentacji Wielkiej Brytanii - na razie tylko podczas sesji fotograficznej. Na brytyjski paszport trzeba czekać. Fot. Ryszard Kubicki
Piłkarka ręczna z Nowego Sącza w reprezentacji... Wielkiej Brytanii! 26-letnia Dorota Basta już siódmy rok mieszka w Anglii. Życie sprawiło, że porzuciła ukochany sport i udała się na Wyspy. Tam zaczęły spełniać się jej marzenia. Trafiła do szerokiej kadry brytyjskich szczypiornistek i jest już o krok od występu na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie.
- Moja przygoda z reprezentacją Wielkiej Brytanii zaczęła się we wrześniu ubiegłego roku. Zgrupowanie w Liverpoolu - na które zostałam zaproszona przez trenerów i Brytyjską Federację Piłki Ręcznej - zakończyło się dla mnie sukcesem. Zostałam powołana do szerokiej kadry - opowiada Dorota Basta.
Na "casting" do brytyjskiej kadry nie trafiła jednak przypadkiem. - W Polsce grałam i trenowałam od dziecka - najpierw w szkole podstawowej, a później w MKS Beskid Nowy Sącz. W Anglii wszystko zaczęło się trzy lata temu w Leeds. Podjęłam się pracy wolontaryjnej w Leeds Metropolitan University jako trenerka męskiej drużyny piłki ręcznej. Sprawiało mi to ogromną przyjemność, a każda wygrana dawała wielką satysfakcję. Ale to nie wystarczyło! Cały czas ciągnęło mnie do powrotu na boisko, aż wreszcie podjęłam decyzję. Po kilkuletniej przerwie nie było to łatwe. Teraz wiem, że była to jedna z moich najlepszych decyzji w życiu - mówi zawodniczka.
Piłka została w Polsce
Jednak jeszcze niedawno o grze na igrzyskach olimpijskich nawet jej się nie śniło. - Z Polski wyjechałam w 2005 roku, zaraz po maturze. Celem było znalezienie pracy. Nie pochodzę z bogatej rodziny, na studia po prostu nie było mnie stać. Nie było łatwo opuścić kraj, zostawić rodzinę i przyjaciół, no i moją ukochaną piłkę! Mimo wszystko, zaryzykowałam, by spróbować życia na obczyźnie - tłumaczy Basta.
W Anglii czekały na nią nowa kultura, język, otoczenie i praca. - I nawet klimat na początku mi nie sprzyjał. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo - dodaje z uśmiechem. - A najbardziej brakowało mi piłki ręcznej... W miarę upływu czasu pojawiało się coraz więcej pozytywów pobytu w Wielkiej Brytanii. Ważnym momentem było dla mnie rozpoczęcie pracy w charakterze trenerki piłki ręcznej. Dzięki temu poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, a bariera językowa nie sprawiała mi już więcej problemów.
Decyzja o nominacji do reprezentacji zapoczątkowała kolejną rewolucję w życiu Doroty Basty. - Grałam i trenowałam w Leeds do lipca. Właśnie wtedy przeprowadziłam się do Londynu, aby trenować z reprezentacją Wielkiej Brytanii aż do igrzysk. Gdy zaproponowano mi przenosiny, nie wahałam się nawet przez moment. Powiedziałam sobie, że nie zmarnuję takiej szansy i nie powtórzę błędu sprzed dziesięciu lat. Wówczas jako nastolatka dostałam powołanie do reprezentacji Polski i nie skorzystałam. Nawet nie spróbowałam! - przypomina.
Szukając sponsora
Odważne porzucenie dotychczasowego trybu życia oznaczało początek jeszcze większej harówki. - Tryb życia zmienił się o 180 stopni. 16 godzin pracy i do tego 17 godzin treningów tygodniowo w mieście takim jak Londyn może naprawdę zmęczyć - przekonuje.
Wszystkie kłopoty mógłby rozwiązać sponsor, gotowy wesprzeć Polkę w jej dążeniu do występu na igrzyskach. - Umożliwiłoby mi to skupienie się tylko na treningach. Czynsz, rachunki, jedzenie - to wszystko opłacam sama, a utrzymanie się w tak wielkim mieście to spore wyzwanie. Większość zawodniczek z kadry ma osobistego sponsora, ale są również takie jak ja, które muszą pracować, by móc grać. Na razie żyję głównie z oszczędności, gdyż moje zarobki nie pokrywają wydatków związanych z rozwojem sportowym. Kontaktowałam się z wieloma polsko-angielskimi firmami w Londynie, próbowałam też w Nowym Sączu. Niestety, dotychczas nie udało się nawiązać współpracy - podsumowuje Basta.
- 1
- 2
- następna »
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
19.05.2012
Piękno, emocje i krew
Szok, wielka strata, ból, załamanie, współczucie... To tylko niektóre reakcje po tragedii, która wydarzyła się podczas spotkania Marmy Rzeszów z Betardem Spartą Wrocław. -
14.05.2012
Okiem naiwniaka...
Załóżmy, że na rodzinny sektor stadionu im. Reymana przychodzi ojciec z dorastającym synem, debiutującym w roli widza, czującego bluesa do "Białej Gwiazdy". -
30.04.2012
Chciejstwo i mitomaństwo
-
27.04.2012
Nawet za 200 milionów dolarów nie wróci na ring
-
27.04.2012
Głowa w rajdach, serce w skokach
Facebook
GooglePlus
Wykop




Brak komentarzy
Dodaj komentarz