19.12.2011
Spełniło się wielkie marzenie chłopaka z Zegartowic
ROZMOWA. RAFAŁ MAJKA, 22-letni kolarz Saxo Banku, który będzie liderem tej grupy w Giro d'Italia, mówi o początkach kariery, znajomości z Alberto Contadorem i planach na najbliższy sezon.
- Jak się Pan czuł, gdy szef grupy zapowiedział, że będzie Pan jej liderem podczas przyszłorocznego Giro d'Italia?
- Trochę zmiękły mi nogi, bo nie liczyłem na to. Mamy tak dobry zespół, z tyloma gwiazdami w składzie, że sama nominacja na ten wyścig byłaby dla mnie wyróżnieniem. W najśmielszych snach nie myślałem, że mogę być liderem w takich zawodach.
- Minęło kilkanaście dni od tej nominacji. Oswoił się Pan z myślą o swojej roli w tym wyścigu?
- Powoli to do mnie dociera. Giro d'Italia to drugi co do prestiżu wyścig kolarski na świecie. Dobry wynik na takiej imprezie zapewnia sławę na długie lata. Dla mnie to ogromna szansa, aby zaprezentować się w kolarskim światku, a przede wszystkim polskim kibicom.
- Czy inni kolarze Saxo Banku nie czuli się zawiedzeni, że to nie któryś z nich będzie liderem?
- Tym, co kompletnie zwaliło mnie z nóg, była reakcja Alberto Contadora, który wstał i bił mi brawo. Inni poklepywali mnie po plecach i nie odczuwałem z ich strony zazdrości. Zresztą to jest istota kolarstwa w zawodowych grupach. Koledzy będą mnie wspierać w tym wyścigu, ja będę robił wszystko, aby ktoś inny mógł zająć dobre miejsce w innych zawodach.
- Tour de France?
- W nim liderem Saxo Banku będzie Alberto Contador. Wiem, że rozmawiał z szefami grupy, abym pomagał mu w tym największym klasyku świata, ale wątpie, aby tak się stało. Po Giro d'Italia mogę nie mieć siły, aby pomóc grupie. Na dziś sytuacja jest taka, że jestem zgłoszony do Tour de France, ale czy w nim ostatecznie wystartuję, okaże się przed samym wyścigiem.
- Jakim człowiekiem jest Contador?
- Bardzo miłym. Poznaliśmy się podczas testów, jakie przechodziłem przed podpisaniem kontraktu z Saxo Bankiem. Na stromym podjeździe po pewnym czasie zostaliśmy tylko ja i on. Contador przyjechał do mety pierwszy, ja drugi. Pogratulował mi, a szefowie grupy podpisali ze mną kontrakt. Później cały czas pomagał mi, podpowiadał, a ja odwzajemniałem mu się podczas startów, pomagając podczas górskich etapów. Odnoszę wrażenie, że Alberto lubi ze mną jeździć, ja jestem i będę mu do końca wdzięczny za okazaną mi pomoc.
- Jak trafił Pan do kolarstwa?
- Pochodzę z małych Zegartowic leżących w gminie Raciechowice. Tam WLKS Krakus BBC Czaja Swoszowice ma swoją filię i postanowiłem zapisać się do sekcji. Pamiętałem, jakie sukcesy odnosił Radosław Łapa, znany zawodnik Krakusa, który wcześnie musiał zakończyć karierę. Zaczynaliśmy trenować w sile kilkunastu chłopaków, potem zostałem z naszej grupy sam. Gdy udaje mi się wracać w rodzinne strony, spotykamy się, koledzy cieszą się, że mi się powiodło.
- Później były coraz większe sukcesy w barwach Krakusa.
- Trochę medali zdobyłem, choć na pewno można było więcej. Startowałem na szosie i torze, ale zawsze najlepiej czułem się w górach, gdzie mogłem pokazać się z jak najlepszej strony. Nie unikałem zawodów torowych, one też były ciekawe, ale mój wychowawca trener Zbigniew Klęk, zawsze powtarzał, że kolarstwo to przede wszystkim góry.
- 1
- 2
- 3
- następna »
- 1
- 2
- 3
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
19.05.2012
Piękno, emocje i krew
Szok, wielka strata, ból, załamanie, współczucie... To tylko niektóre reakcje po tragedii, która wydarzyła się podczas spotkania Marmy Rzeszów z Betardem Spartą Wrocław. -
14.05.2012
Okiem naiwniaka...
Załóżmy, że na rodzinny sektor stadionu im. Reymana przychodzi ojciec z dorastającym synem, debiutującym w roli widza, czującego bluesa do "Białej Gwiazdy". -
30.04.2012
Chciejstwo i mitomaństwo
-
27.04.2012
Nawet za 200 milionów dolarów nie wróci na ring
-
27.04.2012
Głowa w rajdach, serce w skokach
Facebook
GooglePlus
Wykop




Brak komentarzy
Dodaj komentarz