10.02.2012

Wiślacy chowają się przed kibicami i mediami w zamkniętej twierdzy

PIŁKA NOŻNA.

Fot. Archiwum

Nie będzie można zobaczyć jutrzejszego sparingu Wisły z Sandecją. Trener Kazimierz Moskal chce ukryć przed światem niespodzianki na mecz ze Standardem Liege. Fani "Białej Gwiazdy" są rozczarowani i wybierają się pod stadion. Drużyna Wisły Kraków zamknie się jutro w swojej twierdzy przy ul. Reymonta i rozegra sparing z Sandecją Nowy Sącz, ale bez udziału kibiców i dziennikarzy.

To ma pomóc w tym, aby ukryć przed Standardem Liege, najbliższym rywalem w Lidze Europy, rozwiązania taktyczne. Taka decyzja mocno podrażniła kibiców "Białej Gwiazdy". W sile 9 tysięcy mieli jechać do Warszawy na spotkanie z Legią o Superpuchar. Skoro nie doszło do skutku, liczyli na zadośćuczynienie ze strony władz Wisły i piłkarskie święto w Krakowie z okazji meczu z Sandecją. Zamiast tego klub poda jedynie wynik i strzelców bramek. Nie poznamy ile minut na boisku przebywał każdy z zawodników i jakie było ustawienie drużyny.

- Nie jestem zwolennikiem zamykania treningów, ale jeśli nadarzyła się taka okazja, to warto ją wykorzystać. Mam na myśli to, że sparingi, które graliśmy w Portugalii były transmitowane. Wszyscy mogli wszystko doskonale widzieć. Gdyby był mecz o Superpuchar, to też nie mielibyśmy specjalnego wyboru. Skoro los daje nam taką okazję, to można pewne rzeczy przećwiczyć w warunkach, jakich wcześniej nie mieliśmy - wyjaśnia trener Wisły Kazimierz Moskal. - Wiem, że kibice i dziennikarze źle przyjmują taką decyzję, ale czasami trzeba ją podjąć i musicie państwo to zrozumieć.

Taką decyzją klub może jednak zrazić sobie kibiców, których wsparcia drużyna tak bardzo będzie potrzebować w czwartek podczas meczu ze Standardem. Inna sprawa, że fani nie zamierzali potraktować meczu jak zwykłego sparingu. Zanosiło się na duży happening nawiązujący do decyzji o odwołaniu meczu o Superpuchar. Po tym jak klub opublikował oświadczenie, że sparing odbędzie się bez udziału kibiców, na stronie fanów "Białej Gwiazdy" pojawiło się wezwanie: "W sobotę wszyscy na Reymonta!". Zapowiada się więc na demonstrację przed stadionem.

Tymczasem problemem dla piłkarzy jest na razie zimowa aura, jaką zastali po powrocie z ciepłej Portugalii. - Jest kłopot. Boiska i temperatury są jakie są. Powoli musimy przyzwyczajać do nich zawodników - zaznacza trener Moskal. Wczoraj zdecydował, aby trening przeprowadzić pod balonem. - Teraz musimy się już przygotowywać na zewnątrz, nie mamy wyjścia - dodaje szkoleniowiec. Dziś zespół ma ćwiczyć na obiekcie KS Nadwiślan, gdzie jest boisko ze sztuczną nawierzchnią. Jutro Wisła rozegra sparing na swoim stadionie, a później będzie na nim trenować przed meczem ze Standardem.

W drużynie musieli się pogodzić, że próbą generalną przed spotkaniem z belgijskim zespołem nie będzie mecz o Superpuchar . O decyzji w tej sprawie piłkarze "Białej Gwiazdy" dowiedzieli się w środę po południu na lotnisku we Frankfurcie, gdzie powracając z obozu w Portugalii, przesiadali się na samolot do Krakowa.

- Dla mnie najważniejsza była sama decyzja. Wcześniej pojawiały się bowiem informacje, że o tym, czy mecz zostanie rozegrany będzie wiadomo w piątek. Nie mieliśmy jednak gwarancji, że decyzja będzie pozytywna. Nie byłem z tego zadowolony, bo nie wyobrażałem sobie sytuacji, że wyjedziemy rano do Warszawy i w autokarze, albo na miejscu dowiemy się, że meczu nie ma - mówi trener Moskal. - Superpuchar byłby dla nas pierwszym spotkaniem o stawkę. Wiemy, że nasi rywale mają rozgrywki w toku i są w rytmie meczowym. To na pewno trochę lepsza sytuacja, ale różnie w piłce bywa. Niekoniecznie musi to decydować o tym, kto awansuje do kolejnej fazy rozgrywek.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz