09.01.2012

Cracovia płaci na bieżąco, co w Polsce nie jest oczywiste

ROZMOWA. - To ma być ewolucja klubu, a nie rewolucja - mówi RADOMIR SZARANIEC, dyrektor zarządzający "Pasów"

Radomir Szaraniec (w środku) po raz pierwszy szerszej publiczności zaprezentował się podczas ostatniego Treningu Noworocznego Cracovii Fot. Andrzej Banaś

- Stanowisko dyrektora zarządzającego, które zajmuje Pan od dwóch miesięcy, jest nowym w klubowej strukturze. Jaki jest zakres Pana kompetencji?

- Zajmuję się zarządzaniem i organizowaniem wszystkich spraw niezbędnych do sprawnego funkcjonowania działów hokeja, piłki nożnej, marketingu oraz sprzedaży. Z rzeczy najświeższych, obok transferów w piłce i hokeju, jest to chociażby zaprogramowanie okresu przygotowawczego albo ustalenie cen i dystrybucji biletów oraz karnetów. Jesteśmy też blisko wprowadzenia internetowej sprzedaży biletów. Niektórzy mogli odnieść mylne wrażenie, że moim jedynym zadaniem jest znalezienie dyrektora sportowego.

- Prezes Janusz Filipiak stwierdził, że nie chodzi tylko o znalezienie dyrektora sportowego, ale o budowę pionu sportowego.

- Profesor określił to dość jasno: część sportowa Cracovii wymaga wzmocnienia. Znalezienie dyrektora sportowego jest jedną z istotniejszych kwestii, ale nie chodzi o samo znalezienie osoby na to stanowisko, tylko o stworzenie takiej struktury, która będzie sprawnie funkcjonowała niezależnie od tego, czy ludzie w jej ramach będą się zmieniać. Zadaniem pionu sportowego będzie programowanie rozwoju sportowego Cracovii na kilka lat do przodu. Takie przeniesienie ciężaru zadań dyrektora sportowego: z tego, z czym większości kojarzy się jego działalność, czyli z transferów, na budowę strategii sportowej powoduje, że zawęża się grono osób, które byłyby w stanie się tego podjąć. Większość kandydatów uważa bowiem, że podstawowym i niemal jedynym ich zadaniem byłoby przeprowadzanie transferów.

- Kogo dokładnie szukacie?

- Musi to być osoba z doświadczeniem trenerskim lub z pracy w tego typie strukturze w innym klubie. Niestety, poszukiwania nakładają się na okienko transferowe, a klub musi normalnie funkcjonować, więc działamy dwutorowo. Chcę jednak uspokoić kibiców: brak dyrektora sportowego nie oznacza, że w klubie nie ma osób odpowiedzialnych za transfery.

- Jaką rolę w Cracovii pełni teraz Tomasz Rząsa, który z dyrektora sportowego stał się pełnomocnikiem prezesa ds. sportowych?

- Tomek cały czas nam pomaga. Posiadając rozległe kontakty, przekazuje nam oferty, które do niego trafiają. W tym momencie transferami zajmuje się kilka osób. Sztab szkoleniowy ocenia zawodników pod względem sportowym i wskazuje kandydatów, ja jestem odpowiedzialny za zebranie dossier sportowego i finansowego. Potem podejmowane są decyzje dotyczące prowadzenia negocjacji. Część zawodników jest zaproszona na testy, a część jest wytypowana do bezpośredniego zakontraktowania. Okienko otworzyło się 1 stycznia. Szczegóły dotyczące finansów czy długości kontraktów zostały uzgodnione i piłka jest teraz po stronie zawodników. Pamiętajmy, że piłkarze prezentujący określoną sportową jakość mogą wybierać spośród kilku ofert.

- Czym Cracovia może skusić takiego zawodnika?

- Jesteśmy w strefie spadkowej, więc nasza sytuacja nie jest najlepsza, ale jesteśmy klubem stabilnym finansowo. Nie mamy zaległości, wynagrodzenia i premie są wypłacane na bieżąco, a to wcale nie jest rzeczą oczywistą w polskiej ekstraklasie. Poza tym mamy nowoczesny stadion, posiadamy zaplecze treningowe, a niedługo uruchomimy współpracę z kliniką Comarchu, więc będziemy korzystać z najlepszej w kraju, a może nawet i w regionie, diagnostyki. To są elementy wyróżniające nas na tle innych polskich i niektórych zagranicznych klubów. Oferta, którą możemy zaproponować zawodnikom, jest coraz lepsza. Wbrew pozorom, sytuacja finansowa w piłce europejskiej nie jest taka dobra. Nie tylko kluby holenderskie, ale i niektóre francuskie i belgijskie zaczynają mieć problemy z płaceniem. Nie mówię już o klubach z naszej części Europy - psuje się sytuacja na Węgrzech, a od Słowaków i Czechów na pewno jesteśmy atrakcyjniejsi.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

gość
2012-01-09 12:13:30

mówić to R.S (jak każdy prawnik) - potrafi. Na razie jednak gorzej z działaniem. Znacznie gorzej. A czas leci - i bynajmniej nie działa na korzyść Cracovii.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz