24.01.2012

Już tylko cień szansy na awans do półfinału

ME PIŁKARZY RĘCZNYCH. Druga porażka Polaków

Rywale używali wszelkich środków, by zatrzymać Polaków: Velko Markoski (z prawej) kontra Michał Jurecki FOT. EPA/SRDJAN SUKI

Polscy piłkarze ręczni doznali drugiej porażki podczas rozgrywanych w Serbii mistrzostw Europy i ich szanse na awans do półfinału z grupy I są już tylko teoretyczne.

Jutro zagrają ostatni mecz w grupie - z Niemcami, ale nawet ewentualne zwycięstwo może okazać się pyrrusowe. Wiele zależeć będzie od wyników pozostałych gier.

Polska - Macedonia 25-27(12-18)

Polska: Wichary, Wyszomirski - B. Jurecki 5, K. Lijewski 4, Tłuczyński 4, Orzechowski 3, Jurkiewicz 2, Syprzak 2, Tkaczyk 2, Jaszka 1, M. Jurecki 1, Wiśniewski 1, Bielecki, Kwiatkowski, Kuchczyński.

Macedonia: Angelov, Ristovski - Stoilov 1, Alushovski 4, K. Lazarov 9, Mitkov, Jonovski, Angelovski, Temelkov 4, Mirkulovski 2, Markoski 1, Mojsovski 4, Dimovski 1, F. Lazarov 1.

Sędziowali Leifsson i Palsson (Islandia). Kary: 10-8 min. Widzów 3700.

- To był trzeci mecz z rzędu, w którym pierwszą połowę trochę przespaliśmy. Jak w każdym spotkaniu pokazaliśmy, że potrafimy wrócić do gry. Niestety, tego meczu nie udało nam się zakończyć meczu sukcesem - powiedział Marcin Wichary. - Wydaje się, niestety, że w meczu ze Szwecją (z którą Polacy zremisowali, choć do przerwy przegrywali aż 11 golami - przyp. fil) wyczerpaliśmy limit szczęścia na najbliższe dwa lata - dodał Bartosz Jurecki.

- W I połowie nasza gra pozostawiała wiele do życzenia. Obrona powinna być agresywniejsza, bo przecież, poza wykorzystanymi karnymi, Kiril Lazarov tak wiele nam krzywdy nie zrobił. Sędziowie pozwalali mu przy kryciu szarpać naszego obrońcę. Robił to jak chciał, Bartka Jaszkę prawie przewrócił, trzymając za koszulkę, jednak arbiter nie reagował. Ale to są sceny, których nie powinno się brać pod uwagę, bo to dla nas żadne usprawiedliwienie - mówił trener Bodgan Wenta.

W macedońskiej bramce świetnie spisywał się Borko Ristovski. Jego koledzy w polu bezbłędnie wykorzystywali błędy i... osłabienie rywali (w 12 min nawet podwójne), szybko obejmując prowadzenie 9-4. Wenta wziął czas, ale Polacy nadal nie mogli powstrzymać uskrzydlonych Macedończyków, którzy powiększali przewagę (w 18 min było 13-6, w 30 min 18-12).

- W drugiej połowie była jeszcze jakaś szansa na dogonienie rywali, ale znowu pojawiły się kary. Nie możemy jednak tym się usprawiedliwiać, bo znowu wszyscy powiedzą, że Wenta coś gada bez sensu. Szukaliśmy rytmu i do końca nie mogliśmy go znaleźć. Było sporo czystych sytuacji. Gdybyśmy je wykorzystali, byłby remis - zaznaczył nasz trener.

Zanim pojawiała się szansa na remis, Macedończycy nadal brylowali na placu gry. W 37 min prowadzili już 20-13. Nadzieje odżyły, gdy biało-czerwoni zdobyli 4 gole z rzędu, ale potem znowu dominowali rywale. Kapitalnie nadal bronił Ristovski. W 49 min było 24-18, a w 52 min 25-19. Nagle sytuacja zaczęła się zmieniać. Mimo osłabienia (2 minuty kary Michała Jure-ckiego) Polacy zdobyli dwa gole, potem kolejne dwa i w 56 min było już tylko 25-23, a w 58 min 25-27. Rzut Michała Jure-ckiego został jednak obroniony i rywalom udało się utrzymać zwycięski wynik.

- Byliśmy dużo lepsi i zasłużyliśmy na zwycięstwo, znaczy ono dla nas bardzo wiele. Przed turniejem obiecaliśmy rodakom, że damy z siebie wszystko w każdym meczu i tą obietnicę wypełniamy - powiedział trener Macedończyków Zvonko Shundovski.

WYNIKI

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz