22.12.2011

Groźne i uśmiechnięte. Myślą o medalu w Soczi.

BIATHLON. Polki zrobiły duże postępy, sztafeta wdarła się do światowej czołówki. Powierzenie kadry krajowym trenerom okazało się trafnym posunięciem.

Od lewej: Weronika Nowakowska-Ziemniak, Monika Hojnisz, Agnieszka Cyl i Krystyna Pałka Fot. Michał Klag

- U każdej z nas widać progres, każda może indywidualnie walczyć o wysokie miejsca. A świat już liczy się z naszą sztafetą, jesteśmy groźne - mówi biathlonistka Krystyna Pałka. Występuje na pierwszej zmianie w drużynie, która daje nadzieję na medal w marcowych mistrzostwach świata w Ruhpolding.

11 grudnia w austriackim Hochfilzen, w pierwszym w tym sezonie biegu sztafet w Pucharze Świata, Polki zajęły 4. miejsce. Wyprzedziły m.in. bardzo mocne ekipy Białorusi i Niemiec. Przypadkiem nie można tego nazwać, bo udane występy w ostatnich tygodniach polskie biathlonistki miały też indywidualnie. Parę dni po sztafecie w biegu sprinterskim, też w Hochfilzen, cała piątka Polek zdobyła punkty PŚ (miejsca od 8. do 38.).

- W trzech ostatnich latach w punktacji Pucharu Narodów kobiet zajmowaliśmy najwyżej 9. miejsce. Teraz, po trzecich zawodach z cyklu Pucharu Świata, utrzymujemy piątą pozycję - podkreśla Dagmara Gerasimiuk, sekretarz generalny Polskiego Związku Biathlonu.

Za lepszymi wynikami kryje się nowa obsada trenerska. Wiosną, przed rozpoczęciem przygotowań do sezonu, szkoleniowcem głównym reprezentacji został Adam Kołodziejczyk, a trenerem kadry kobiet Andrzej Koziński. - Pierwszy raz od wielu lat zaryzykowaliśmy zatrudnienie polskich trenerów - uśmiecha się Gerasimiuk.

Decyzja o powołaniu nowego sztabu szkoleniowego była wymuszona, bo w trakcie poprzedniego sezonu z pracy z kadrą zrezygnował Norweg Jon Arne Enevoldsen. I choć pracował z polską ekipą tylko kilka miesięcy, zawodniczki wspominają go dobrze. Zwłaszcza te, które wcześniej długo trenowały pod komendą ukraińskiego duetu Roman Bondaruk - Nadia Biłowa.

- Po sześciu latach pracy z trenerką Nadią byłam naprawdę zmęczona i fizycznie, i psychicznie. Było widać to po moim biegu - opowiada Krystyna Pałka. - Na treningu wszyscy byli wrzucani do "jednego worka". U trenera Jona zaczęła się indywidualizacja, u niego poczułam się lepiej - dodaje zawodniczka, zajmująca dziś 13. miejsce w klasyfikacji Pucharu Świata. Wcześniej żadnego sezonu nie skończyła w "30". A poprzedni jej przepadł, bo pod koniec przygotowań nabawiła się poważnej kontuzji barku.

- Po ekipie ukraińskiej nie zostało nic - mówi Andrzej Koziński. - Jedyną rejestracją obciążeń treningowych są zapiski dziewcząt w ich dzienniczkach treningowych: "dziś zrobiłam to i to". Ale nie wiemy, jak się ma to do założonego planu. Nasza praca była więc pracą od podstaw. Od maja zebraliśmy olbrzymi materiał na temat zawodniczek, da nam to możliwość stworzenia planów dla każdej z nich na przyszłość. Bo trudno porównywać Magdę Gwizdoń, której idzie 33. rok, z Moniką Hojnisz, która ma lat 20. One nie mogą robić tego samego. I mają różne predyspozycje. Jedna szybkościowe, inna dobrze czuje się w bezpośredniej walce z rywalkami, trzecia lubi strzelać.

Na podstawie takich cech ustala się kolejność zawodniczek w sztafecie. Zespół, który zajął 4. miejsce w Hochfilzen, zestawiony był następująco: Krystyna Pałka - Weronika Nowakowska-Ziemniak - Monika Hojnisz - Agnieszka Cyl.

Małopolskę w tym gronie reprezentuje Pałka - 28-latka mieszkająca w Czerwiennem na Podhalu, jest zawodniczką AZS AWF Katowice. Nowakowska-Ziemniak ma lat 25, pochodzi z Dusznik-Zdroju, też reprezentuje katowicki AZS AWF. 20-letnia Hojnisz to wielka nadzieja polskiego biathlonu, jej klubem jest Lider Katowice. Cyl, lat 27, znana była dawniej pod panieńskim nazwiskiem Grzybek. Jeleniogórzanka została żoną Michała Cyla, serwismena kadry. O miejsce w sztafecie rywalizują też 27-letnia Paulina Bobak i najbardziej doświadczona, 32-letnia Magdalena Gwizdoń.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz