23.02.2010

Skoczkowie nie wykonali planu

VANCOUVER 2010. Bezapelacyjna wygrana Austrii, nasz zespół na szóstym miejscu w drużynowym konkursie

Żegnajcie moje igrzyska, czy zobaczymy się jeszcze w Soczi? Adam Małysz po drużynowym konkursie skoków narciarskich na dużej skoczni w Whistler Fot. PAP/Grzegorz Momot

Skoczkowie narciarscy zakończyli wczoraj występy na igrzyskach olimpijskich w Vancouver. W konkursie drużynowym wygrali zdecydowanie Austriacy, srebro dla Niemców, a brąz dla Norwegów. Polski zespół zajął szóste miejsce.

Nie zobaczyliśmy podwójnego złotego medalisty z Vancouver Ammanna, bowiem Szwajcaria nie skompletowała składu na konkurs drużynowy. Nie było też Włochów.

W naszej ekipie liczono na powtórzenie czwartej lokaty z ostatnich mistrzostw świata w Libercu. Prezes PZN Apoloniusz Tajner do wczoraj utrzymywał, że mamy nawet medalową szansę.

Wczorajszy konkurs pokazał, że było to stawianie zamków na piasku. Polacy tylko po pierwszym, niezłym skoku Stefana Huli - na 129 m - zajmowali czwartą lokatę. Po skokach Łukasza Rutkowskiego (tylko 123 m) i Kamila Stocha (126,5 m) spadli na siódme miejsce. Bardzo dobry i daleki skok Adama Małysza, na 136,5 m, przesunął Polaków na szóstą lokatę.

W drugiej, finałowej serii gorzej skoczył Hula - 127,5 m, Stoch poprawił się na 134,5 m, Ł. Rutkowski znowu skoczył przeciętnie, choć lepiej niż w pierwszej serii (127,5 m). Zajmowaliśmy siódmą lokatę, ale znowu niezawodny na tych igrzyskach był Małysz, którego skok na 139,5 m pozwolił nam awansować na szóste miejsce.

Na więcej wczoraj Polaków nie było stać. Poza Małyszem pozostali skoczkowie mieli tylko po jednym dobrym czy niezłym skoku. Aby myśleć o medalu, trzeba było skoczyć o prawie 20 metrów dalej.

Hula mówił po konkursie, że Polacy zdawali sobie sprawę z trudnego zadania: - Musielibyśmy skakać o kilka metrów dalej, aby walczyć o medal. Jestem zadowolony z 19. lokaty na dużej skoczni, zawaliłem trochę zawody na normalnej skoczni, byłem poza "30".

Rutkowski narzekał, że spóźnił pierwszy skok: - Nie zakwalifikowałem się do naszej ekipy na dwa konkursy indywidualne, cieszę się, że choć wystartowałem w konkursie drużynowym.

Stoch przyznał, że na igrzyskach nie miał stabilnej formy: - Na treningach raz było dobrze, raz źle, i tak było też w dzisiejszym konkursie. Chcieliśmy walczyć o jak najwyższą lokatę, ale okazało się, że rywale są lepsi.

Polacy nie wykonali więc zadania nakreślonego przed igrzyskami przez trenera Łukasza Kruczka, który mówił, że plan minimum to piąta lokata. - Start olimpijski trzeba podzielić na dwie części. Niezły był występ na dużej skoczni, dzisiaj zawodnicy oddali tylko po jednym dobrym skoku. Liczyłem na więcej niż na szóstą lokatę - mówił po konkursie Kruczek.

W konkursie nie było siły na Austriaków, którzy skakali w składzie: Loitzl, Kofler, Morgenstern i Schlierenzauer. Ich najlepszym zawodnikiem był dwukrotny brązowy medalista obecnych igrzysk Schlierenzauer, który w pierwszej serii miał 140,5 m, w drugiej poszybował aż na 146,5 m, ale skok podparł, otrzymując niższe oceny za styl.

Pewną niespodzianką jest druga lokata Niemców, wśród których najlepiej prezentował się Uhrmann. Norwegowie dzięki dalekim skokom Jacobsena (138 i 140,5 m) zdobyli brązowe medale. Ale i tak trener Mika Kojonkoski był po zawodach smutny, bo jego zawodnicy zdobyli na igrzyskach tylko jeden krążek. Prawdopodobnie pożegna się z ekipą Norwegii po tym sezonie.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz