09.02.2010
Każdy medal sprawi mi radość
ROZMOWA z Justyną Kowalczyk
Wraca Pani czasem myślami do igrzysk w Turynie, gdzie zdobyła swój pierwszy olimpijski medal?
- Oczywiście, że wracam. Przed czterema laty byłam młodziutka, nieopierzona. Tyle skrajnych rzeczy zdarzyło się na tamtych igrzyskach. Radość, smutek, płacz, nawet utrata przytomności. Chciałabym, aby teraz było mniej takich ekstremalnych doznań. Startuję z innej pozycji. Ale mam nadzieję, że serce do walki zostało u mnie takie samo.
Co w tych wspomnieniach z Turynu dominuje?
- Niepewność, która się zdarzyła po utracie przytomności. To jest rzecz bardzo zła. Dlaczego moje serce i cała ja nagle przestałam funkcjonować? Człowiek boi się takich rzeczy.
Fachowcy jednoznacznie twierdzą, że jest Pani jedną z głównych kandydatek do medali olimpijskich.
- Staram się o tym nie myśleć. Jest zupełnie nowa sytuacja i powiem szczerze, że dla mnie niełatwa.
Polscy kibice mówią, że Justyna Kowalczyk ma szanse na cztery medale.
- Wiem, że niektórzy kibice już liczą moje medale. Tylko spokojnie! Ile Polacy zdobyli do tej pory medali na zimowych igrzyskach olimpijskich? O ile dobrze pamiętam - osiem. Dlatego powinni twardo stąpać po ziemi. Nie będę ukrywać - igrzyska w Vancouver to mój cel numer jeden. Jestem, jak mi się wydaje, mocna jak nigdy, w poprzednich latach znacznie dłużej dochodziłam do dobrej formy.
Właśnie, już na początku grudnia stawała Pani na podium - i to na najwyższym stopniu.
- W tym sezonie zaczęłam nieźle, już w grudniu przyszła pierwsza wygrana, potem było zwycięstwo w Tour de Ski. Gdyby nie moje pomyłki, choćby w biegu pościgowym z Cortiny do Toblach, czy w biegu sprinterskim w Otepaeae byłabym częściej na podium. Ale może mój trener ma rację, kiedy mówi, że wtedy byłabym zbyt pewna siebie? A tak w głowie musi zawsze zapalać się światełko. Marzę o olimpijskim medalu, ale nie można być pazernym. Rywalki trenują tak samo ciężko jak ja, coś im się należy. Taka Słowenka Majdić nieraz do mnie mówi: "Justyna, zwolnij, daj wygrać". Hurraoptymistką nie jestem, pesymistką nie mam prawa być.
Pani najgroźniejsze rywalki? Grono do medali nie wydaje się zbyt szerokie.
- Ten sezon pokazuje, że w czołówce zmiany są niewielkie. Świetnie biegają, podobnie jak w poprzednim sezonie, Słowenka Majdić, Finka Saarinen, na pewno szykują się na igrzyska rutynowane biegaczki Norweżka Bjoergen i Finka Kuitunen, jest kilka młodych dziewcząt jak Szwedki Kalla i Haas. Nie zapominajmy o Włoszkach Follis i Longo, są niezłe Rosjanki. Będzie na pewno kilkanaście zawodniczek, które aspirują do medali. Dlatego każdy medal sprawi mi wielką radość.
W poprzednim sezonie biegała już Pani na trasach olimpijskich w Whistler. I narzekała, że są za płaskie. Słyszała Pani, że zostały zmodyfikowane i ma być na nich jednak więcej podbiegów?
- Trener Aleksander Wierietielny nazwał je trasami dla zajączków. Ja śmiałam się i mówiłam, że muszę wziąć łopatę i usypać więcej górek. Wygrałam w Whistler jeden bieg, ale nie polubiłam olimpijskich tras, wręcz ich nie znoszę! Ale już kiedyś powiedziałam, że jestem przekorna baba, więc może na przekór będzie dobrze? Może po igrzyskach zmienię swoje zdanie o trasach w Whistler? A o tym, czy trasy nieco zmieniono i zwiększono ich skalę trudności przekonam się po pierwszych treningach w Kanadzie.
- 1
- 2

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
Dodaj do
-
01.03.2010
Złoty finisz Justyny Kowalczyk
Justyna Kowalczyk dopięła swego! W sobotę w biegu na 30 kilometrów stylem klasycznym ze startu wspólnego sięgnęła po porywającym finiszu po złoty medal. Polscy kibice czekali na to aż 38 lat, poprzednio jedyne złoto zdobył skoczek... -
01.03.2010
Na podium się wzruszyła, ale nie uroniła łzy
JUSTYNA KOWALCZYK. Wieczorem na Medals Plaza w Whistler Justyna Kowalczyk odebrała z rąk Ireny Szewińskiej, członka MKOl, złoty medal olimpijski. Potem licznie zebrani kibice, w tym grupa polskich fanów, wysłuchali Mazurka Dąbrowskiego. -
01.03.2010
Gratulacje dla ekspertów
-
01.03.2010
Aż serce pękało
-
01.03.2010
Nieprzespana noc
Podobne artykuły
-
01.03.2010
Niesamowicie udane igrzyska
-
01.03.2010
Bez sukcesów Małysza nie byłoby pieniędzy na sukcesy Kowalczyk
-
01.03.2010
Niesamowicie udane igrzyska
-
23.02.2010
Skoczkowie nie wykonali planu
Blip
Facebook
Flaker
Twitter
Wykop







Brak komentarzy
Dodaj komentarz