22.11.2011

"Lekarka" z ogłoszenia

TARNÓW. Mężczyzna miał już dość samotnego życia. Postanowił kogoś poznać i zaradzić swojej samotności. Dzisiaj, dzięki internetowi, jest to bardzo proste...

Nie miał szczęścia mieszkaniec Tarnowa, który chciał szczęśliwie ułożyć sobie życie. Kobieta, którą poznał, okazała się oszustką. Teraz interesują się nią policjanci i prokurator.

Tarnowianin miał już dość samotnego życia. Postanowił kogoś poznać i zaradzić swojej samotności. Dzisiaj jest to bardzo proste, bo tylko w internecie funkcjonuje wiele portali, za pośrednictwem których można nawiązać znajomości.

Z tej możliwości skorzystał mężczyzna. Dał ogłoszenie o charakterze matrymonialnym. Na odzew nie musiał długo czekać. Wkrótce na jego anons odpowiedziała 47-letnia mieszkanka Zgierza, miasta położonego pod Łodzią. - Kobieta przedstawiała się jako lekarz o specjalności kardiologicznej, z tytułem doktora medycyny - informuje Olga Żabińska, rzeczniczka prasowa tarnowskiej policji.

Na początku oboje zaczęli ze sobą korespondować. Czterdziestosiedmioletnia kobieta szybko przypadła do gustu tarnowianina. Zyskała jego sympatię i zaufanie. W końcu postanowili się spotkać. W czasie spotkania nawiązała się jeszcze silniejsza więź. Para postanowiła zamieszkać pod wspólnym dachem. Początkiem października kobieta pojawiła się w Tarnowie i już tu pozostała.

Tarnowianin wciąż był pod wrażeniem niedawno poznanej kobiety, ale bardziej czujny i krytyczny okazał się jego syn. Kobieta nie zdobyła jego zaufania. - Syn tego pana podejrzewał, że mieszkanka Zgierza nie jest tą osobą, za którą się podaje. Wątpił w jej szlachetne intencje - relacjonuje rzeczniczka policji.

Wątpliwości narastały z czasem. Do tego stopnia, że o pomoc została poproszona policja. W końcu mieszkanie, które zajmowała kobieta, odwiedzili funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczej KM Policji. Podczas przeszukania pokoju policjanci odkryli sfałszowane recepty. Stało się jasne, że poznana pani nie jest lekarką. - W okresie, gdy kobieta już mieszkała w Tarnowie, wystawiane były przez nią recepty z użyciem sfałszowanej pieczątki - mówi Olga Żabińska. - "Lekarka" wystawiała je na potrzeby własne, swojego partnera i członków jego rodziny.

Policja ustaliła dotychczas 6 takich przypadków, wiadomo też, że niektóre podrobione recepty zostały zrealizowane w tarnowskich aptekach. Funkcjonariusze, prowadzący w tej sprawie śledztwo, są przekonani, że tych przypadków będzie więcej.

Kobieta, podająca się za lekarkę, już usłyszała zarzuty. Za sfałszowanie dokumentów i ich użycie grozi jej kara więzienia do lat 5. Ona chce dobrowolnie poddać się karze, a policjanci dokładnie teraz "prześwietlają" przeszłość mieszkanki Zgierza.

Wiesław Ziobro

wieslaw.ziobro@dziennik.krakow.pl

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz