09.09.2010

Może rywale przestaną się chować

V LIGA PIŁKARSKA. Halniak Maków Podhalański poległ na własnym boisku z Jordanem Zakliczyn. Wynik wczorajszego meczu w Chełmku kibice znajdą w głównym wydaniu "Dziennika".

Halniak Maków Podhalański przegrał na własnym boisku z Jordanem SUM Zakliczyn 1-2 (1-0), a trenera Tadeusza Świderskiego zmartwiła nie tylko porażka, ale też i jej okoliczności.

Makowianie objęli przecież prowadzenie. - I należało je podwyższyć, żeby nie wylewać żalu pod adresem sędziów - rozpoczyna makowski szkoleniowiec. - Jednak złość człowieka bierze, kiedy mój zespół kartkowany był za byle co natomiast rywalom uszedł na sucho fakt, jak bramkarz dwa razy przy wprowadzeniu piłki do gry złapał piłkę do rąk i nie przyznano nam rzutu wolnego pośredniego z pola karnego. Jakby tego było mało, obserwator po meczu rzucił hasło, że i tak nie potrafilibyśmy tej sytuacji wykorzystać. Jeśli sędziowie zaczną analizować czy warto podyktować wolnego czy nie, to zabrniemy w ślepą uliczkę. Sędzia ma interpretować przepisy, ale dość o tym, bo niepotrzebnie ciągnę sędziowski wątek, skoro nie potrafiliśmy pomóc szczęściu - dodaje trener Świderski.

Jego zdaniem, już w pierwszej połowie makowianie powinni przechylić szalę na swoją korzyść. - Okazji ku temu mieliśmy wystarczająco dużo - podkreśla. - Z kolei wychodząc na drugą połowę, a mając jednobramkową zaliczkę, trzeba było umiejętnie zagrać w tyłach. Tymczasem dwa proste błędy sprawiły, że rywale wygrywali pojedynki sam na sam z bramkarzem - dodaje szkoleniowiec.

Dosadnie skomentował postawę swoich podopiecznych w konfrontacji przeciwko makowianom. - Za mało w postawie moich zawodników było determinacji, a za dużo wiary we własne możliwości - podkreśla Tadeusz Świderski. - Takie podejście bywa zgubne i chłopcy mogli się o tym przekonać - dodaje.

Z kolei w obozie Zakliczyna w roli szkoleniowca zadebiutował Łukasz Terlecki, związany z młodzieżą w Hutniku oraz nauczyciel w krakowskiej SMS. Trudno wyobrazić sobie lepszy debiut.

Trener Świderski także w porażce dostrzega pewne pozytywny. - Może po niej rywale przestaną się bać i nie będą się nastawiać tylko na skomasowaną obronę własnego przedpola, jak to było w przypadku Zakliczyna - kończy z nadzieją makowski szkoleniowiec.

(ZAB)

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz