21.02.2012

Rygliczanie wierzą, że zbiornik ich ochroni

KONTROWERSJE. Ponad 50 mieszkańców Ryglic i okolicznych miejscowości przyjechało wczoraj do Tarnowa walczyć o zbiornik retencyjny w Joninach

W dyskusji wzięło udział kilkadziesiąt osób FOT. PAWEŁ CHWAŁ

Mieszkańcy nie zgadzają się z raportem ekologów, którzy uznali, że inwestycja negatywnie wpłynie na faunę. Przekonują, że w tym wypadku ważniejsze powinno być dobro człowieka niż rybek.

Konsultacje w sprawie lokalizacji zbiornika retencyjnego w Joninach, ogłoszone przez wojewodę, potrwają do środy. - Każdy może zabrać głos w tej sprawie i wyrazić opinię. Ważne, aby wydanie - lub nie - pozwolenia na budowę było poprzedzone szeroką dyskusją - mówi Jacek Gołda z wydziału infrastruktury Urzędu Wojewódz- kiego, który prowadził wczoraj rozprawę administracyjną w tej sprawie w tarnowskiej delegaturze urzędu.

Na spotkanie przyjechała liczna reprezentacja mieszkańców Ryglic. - Jeżeli będzie trzeba to zorganizujemy kilka autokarów i pojedziemy do Krakowa przedstawić nasze racje. Trudno, nie tylko mnie, uwierzyć w to, że budowa zbiornika, który ma chronić tylu ludzi, może zostać zablokowana przez jedną, niepozorną rybkę. To się w głowie nie mieści - mówiła burmistrz Teresa Połoska.

Wątpliwości co do budowy zbiornika w Joninach nie ma m.in. Marek Wójcik. Powódź sprzed dwóch lat kosztowała go 50 tysięcy złotych. - Zabrakło pięć centymetrów, aby woda zalała mi rozgrzany piec w piekarni. Wówczas straty byłyby kilkakrotnie większe - mówi.

U jego sąsiada cudem uratowało się czterech pracowników fermy kurzej, wdrapując się w ostatniej chwili na dach budynku. Fala powodziowa, która przeszła przez Ryglice sięgała trzech metrów ponad koryto rzeki. - Nasze wyliczenia i symulacje pokazują jasno, że zbiornik mógłby przejąć w momentach zagrożenia powodziowego nawet 69 procent wody płynącej w kierunku Ryglic - przekonywał wczoraj Robert Wilk, projektant.

Szanse na powstanie zbiornika są jednak coraz mniejsze. Zadanie musi zostać zrealizowane do końca 2014 roku, w przeciwnym wypadku grozi mu utrata unijnego dofinansowania. Na wykup blisko 17 hektarów gruntów i przygotowanie dokumentacji Urząd Marszałkowski wydał już blisko 3 mln zł.

- Pośpiech w tej sprawie nie był wskazany - twierdzi Jerzy Wertz, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Raport przygotowany przez ekspertów z Polskiej Akademii Nauk trafił do jego rąk niedawno. - Wbrew powszechnym opiniom, ja jeszcze nic nie blokowałem w sprawie zbiornika. Niedociągnięcia były po drugiej stronie - urzędów gminy i marszałkowskiego - wyjaśnia.

Paweł Chwał

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz