08.02.2012

Tarnów: skrzyżowania bez sygnalizacji

Prace przy usuwaniu uszkodzeń trwają Fot. Andrzej Skórka

DROGI. Przez dwa ruchliwe skrzyżowania w Tarnowie kierowcy od weekendu przebijać się muszą bez pomocy sygnalizacji świetlnej. Na jednym urządzenie uszkodził nieostrożny kierowca, na drugim zawiodła elektronika.

W godzinach szczytu ciężko jest zwłaszcza na zbiegu ulic Krakowskiej i Czerwonej. Sytuację próbują ratować policjanci z drogówki.

W niedzielne popołudnie ostrożności na skrzyżowaniu nie zachował kierowca samochodu osobowego. Auto wpadło w poślizg i trafiło na wysepkę dla pieszych. Impet traciło na dwóch słupkach sygnalizatorów. - Nie możemy na razie uruchomić sygnalizacji, bo wskutek uszkodzeń częśc okablowania znalazła się na wierzchu i przy panujących warunkach mogłaby stwarzać zagrożenie - wyjaśnia Zdzisław Musiał, dyrektor Tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich.

O kłopotach w tym miejscu po wyłączeniu świateł informowało nas wielu kierowców. - Jadąc od strony Mościc lepiej omijać to skrzyżowanie - ostrzega Paweł Smoleń. Korki tworzące się po południu starali się rozładować policjanci z drogówki. - W godzinach szczytu staramy się pomagać, na ile jesteśmy w stanie - mówi Jacek Mnich, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego w KMP.

Wczoraj już drugi dzień nad usunięciem uszkodzeń pracowała firma utrzymująca sygnalizację. - Starają się naprawić popsute elementy doraźnie. Na zainstalowanie nowych nie pozwala na razie pogoda - mówi dyr. Musiał. Ma nadzieję, że światła będzie można uruchomić już dzisiaj.

Problemy z przedostaniem się do centrum miasta mają także mieszkańcy korzystający z ulicy Krzyskiej. W niedzielę nad ranem posłuszeństwa odmówiły sygnalizatory u zbiegu ulic Krzyskiej i Spokojnej. W tym przypadku zawiodło "serce" sygnalizacji, czyli elektroniczny procesor. Nie wiadomo jeszcze, kiedy usterkę uda się usunąć.

- Na szczęście to nie jest tak strategiczne skrzyżowanie jak Krakowska-Czerwona i nie wymaga ręcznego kierowania ruchem - mówi naczelnik Mnich.

Andrzej Skórka

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz